Lokalizator z Action pokonał droższy od Apple'a. Kupiłem dwa i umieściłem w autach
Jakiś czas temu kupiłem tani lokalizator z Action i umieściłem go w jednym z aut w rodzinie. W drugim jeździ w teorii lepszy lokalizator – AirTag od Apple’a. I przegrywa pojedynek z kretesem.

Otwieram aplikację Znajdź, klikam zakładkę Przedmioty i sprawdzam. AirTag Apple’a w jednym aucie pokazuje lokalizację sprzed 2 dni (tak!), a najtańszy lokalizator z Action – sprzed 2 minut. Już wcześniej zauważyłem, że AirTag potrafi przez wiele godzin pokazywać starą lokalizację. Wymieniłem nawet baterię. Nic to nie dało. Mieszkam na sporym osiedlu, nie jest to wiec kwestia przebywania w głuszy i samotnosci.

Kupiłem lokalizator w Action i nie widzę już sensu dopłacać do AirTaga
Lokalizator z Action kosztował grosze. Nabyłem go ponad rok temu i już nawet nie pamiętam, ile kosztował. Wiem tylko, że był kilkukrotnie tańszy od apple’owskiego. Gdy w rodzinie pojawił się drugi samochód, postanowiłem szarpnąć się na oryginał.
W teorii różnice są spore. Przede wszystkim AirTag oferuje precyzyjne wyszukiwanie do kilku centymetrów dzięki technologii Ultra Wideband. iPhone pokieruje nas strzałkami do AirTaga, czemu towarzyszyć będą powiadomienia haptyczne. Dobre, gdy szukamy portfela, w przypadku samochodu raczej nieprzydatne. Tani lokalizator oferuje podstawowe funkcje, ale posiada najważniejszą – korzysta z aplikacji Znajdź Apple’a.
Oba urządzenia jeżdżą w autach od wielu miesięcy, dlatego zdążyłem wyrobić zdanie o ich przydatności.
Po pierwsze: przez większość czasu nie widzę różnicy. Apple poza opisaną powyżej funkcją precyzyjnej lokalizacji w praktyce nie ma żadnej przewagi nad tanim lokalizatorem.
Po drugie: gdy różnice w jakości lokalizacji się pojawiły - jak wspomniane wielogodzinne przerwy - świadczą na niekorzyść AirTaga.
Jednocześnie muszę przyznać, że po zakupie AirTaga pojawił się ten nowej generacji i te przemyślenia nie dotyczą jego. Być może byłoby lepiej.
Co widzę zazwyczaj, gdy wchodzę w aplikację Znajdź w iPhonie? Działania lokalizatorów jest oczywiście powiązane z urządzeniami innych ludzi. AirTag (ani tym bardziej tańsze urządzenie) nie ma wbudowanego modułu GPS ani własnego połączenia z internetem. Żeby działać, musi opierać się na ekosystemie urządzeń. Emituje sygnał, który trafia do telefonów osób przechodzących w pobliżu. Anonimowe informacje trafiają na serwery Apple'a i w ten oto sposób uzyskujemy podgląd lokalizacji. Dlatego nie jest ona widoczna w czasie rzeczywistym.
Opóźnienie występuje prawie zawsze. Najczęściej jest to od kilku minut do kilku godzin, ale jak widać na zamieszczonym wyżej zrzucie z aplikacji może być znacznie dłuższe.
Czy warto umieszczać lokalizator w samochodzie?
Nie łudźmy się, AirTag czy lokalizator z Action to nie profesjonalny moduł GPS. Zapewnia przybliżony podgląd lokalizacji, ale nie powierzyłbym mu auta (gdyby stać mnie było na takie, które często pada łupem złodziei). Mało tego, Apple zidentyfikował już na początku problem polegający na tym, że AirTagi zaczęły być wykorzystywane do inwigilacji ludzi. Dlatego zaczynają pikać, gdy ktoś podrzuci je drugiej osobie. Rozwiązałem ten problem wymontowując głośniczek, bo w przypadku kradzieży, nie chciałbym, żeby złodziej od razu usłyszał urządzenie. Niestety nie rozwiązuje to problemu, bo śledzony złodziej może otrzymać powiadomienie: "Znaleziono AirTag poruszający się z tobą".
AirTag w samochodzie to więc raczej półśrodek, proteza profesjonalnego zabezpieczenia. W tym świetle nabycie lokalizatora Apple'a - biorąc pod uwagę jego cenę - ma jeszcze mniejszy sens.
Czy zatem warto? W promocjach lokalizator z Action potrafi kosztować poniżej 50 zł (a nawet bliżej 20 zł) - to zdecydowanie dobra cena. AirTag w Apple'a w czteropaku kosztuje około 400 zł, a pojedynczy kupimy za około 100 (w sklepie Apple'a odpowiednio 499 zł za czteropak i 149 zł za sztukę).
Czytaj także:
Zdjęcie główne: Oliwier Nytko/Spider's Web
Szef redakcji Spider’s Web. Pierwsze doświadczenia w mediach drukowanych zdobywał w połowie lat 90. Teksty w internecie publikuje od 2000 r. W latach 2005-2011 redagował wortal intranetowy dla pracowników PTK Centertel (obecnie Orange Polska) i zajmował się standaryzacją informacji. Od blisko 15 lat pracuje jako wydawca serwisów internetowych – najpierw w Grupie Polska Press, od 2016 r. w Spider’s Web. Skończył z wyróżnieniem filozofię na Uniwersytecie Warszawskim i kognitywistykę na Uniwersytecie Śląskim. Interesuje się szeroko pojętą nauką – od filozofii i zagadnień związanych z ludzkim poznaniem po kosmologię i fizykę kwantową. Jest miłośnikiem ciężkich metalowych brzmień.