REKLAMA

LiDAR zajrzał pod ziemię. Na Podkarpaciu znalazł coś niespodziewanego

LiDAR wskazał ślady zapomnianego cmentarza w Szczawnem. Archeolodzy znaleźli tam ponad 20 grobów i szczątki około 50 żołnierzy.

Podkarpacie skrywało cmentarz 50 żołnierzy

Na niewielkim wypłaszczeniu obok dawnej cerkwi w Szczawnem przez ponad 100 lat znajdował się zapomniany cmentarz wojenny. Najpierw jego plan odnaleziono w archiwum we Lwowie, później teren przeskanowano z powietrza, a archeolodzy wbili łopaty dokładnie tam, gdzie dane wskazywały regularny układ mogił. Pod ziemią znaleźli ponad 20 jam grobowych ze szczątkami około 50 żołnierzy trzech walczących armii.

Stary plan przeleżał w archiwum ponad 100 lat

Jak czytamy na łamach portalu Nauka w Polsce, cmentarz w Szczawnem nie został odkryty podczas przypadkowych robót budowlanych. Poszukiwania zaczęły się tak naprawdę od kwerendy w Archiwum Obwodu Lwowskiego, gdzie Grzegorz Gąska, wolontariusz projektu Groby i cmentarze wojenne w kraju, odnalazł oryginalny projekt nekropolii. Dokument wskazywał teren cerkwiska, czyli miejsca po dawnej świątyni. Archeolodzy nie wiedzieli jednak, jak dokładnie rozmieszczono mogiły i ile z nich przetrwało w krajobrazie.

Zespół Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego zwrócił się więc do specjalistów z Politechniki Warszawskiej. Wykonano dokładne lotnicze skanowanie laserowe terenu, a cyfrowy model pokazał wyraźny układ dawnych grobów. LiDAR w żadnym razie nie prześwietlił ziemi jak aparat rentgenowski. Laserowe impulsy odbijały się od roślinności i powierzchni gruntu. Po komputerowym usunięciu drzew, trawy oraz krzewów archeolodzy zobaczyli mikroskopijne różnice wysokości: zapadnięcia powstałe tam, gdzie ponad 100 lat wcześniej wykopano mogiły.

Podobnie działały badania opisane przez nas w tekście: LiDAR odsłonił tajemnicę. Forteca była tuż przed naszymi oczami. Technologia nie pokazuje gotowych murów ani szkieletów, ale potrafi zdjąć z krajobrazu warstwę roślinności i ujawnić ślady prac wykonanych przez człowieka.

W mogiłach leży około 50 żołnierzy

Badania Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego potwierdziły istnienie ponad 20 jam grobowych. Spoczywają w nich szczątki około 50 żołnierzy armii austro-węgierskiej, rosyjskiej oraz niemieckiej.

To właśnie obecność Niemców okazała się największym zaskoczeniem. Dotąd sądzono, że tzw. Korpus Beskidzki prowadził działania głównie po południowej stronie Karpat, na obszarze dzisiejszej Słowacji. Odkrycia w Szczawnem i dokumenty archiwalne pokazują jednak, że ciężkie walki toczyły się także w rejonie Rzepedzi i Szczawnego 9 oraz 10 maja 1915 r. W starciach zginęło ponad 100 żołnierzy 9. Królewsko-Pruskiego Pułku Piechoty Obrony Krajowej. Jednostkę tworzyli m.in. mieszkańcy Kołobrzegu, Stargardu, Koszalina i Świdwina.

Nie oznacza to, że wszystkich pochowano w Szczawnem. Znaleziska potwierdzają jednak, że przynajmniej część niemieckich poległych trafiła właśnie na tę nekropolię. Przy szczątkach odnaleziono przedmioty pozwalające rozpoznać przynależność wojskową. Wśród najciekawszych zabytków są fragment kołnierza munduru z dystynkcjami austro-węgierskiego oficera oraz niemieckie nakrycia głowy typu Pickelhaube, zachowane w zaskakująco dobrym stanie.

Cmentarz powstał na miejscu spalonej cerkwi

Badacze znaleźli także fundamenty wcześniejszej cerkwi, poświęconej prawdopodobnie około 1875 r. Ślady spalenizny zachowane w gruncie wskazują, że budynek został zniszczony przez pożar. W latach 1917-1918 na miejscu świątyni urządzono regularny cmentarz wojenny. Austro-węgierskie służby grobownicze porządkowały wówczas prowizoryczne pochówki pozostawione po walkach i przenosiły poległych do zaprojektowanych nekropolii.

Przez lata o istnieniu wojennej mogiły mówił miejscowy leśnik i regionalista Edward Orłowski. Okazało się jednak, że wskazywał najprawdopodobniej inne miejsce: prowizoryczny grób utworzony bezpośrednio po walkach na cmentarzu parafialnym. W Szczawnem mogły więc istnieć przynajmniej dwa miejsca pochówku związane z tym samym starciem. Jedno powstało tuż po bitwie, drugie kilka lat później w ramach uporządkowanej akcji prowadzonej przez administrację wojskową.

Nie wszyscy zginęli na polu bitwy

Na części szkieletów archeolodzy dostrzegli ślady leczenia, a nawet przeprowadzonych zabiegów chirurgicznych. Sugeruje to, że nie wszyscy pochowani w Szczawnem zginęli w bezpośredniej walce. Wieś znajdowała się w pobliżu strategicznej linii kolejowej łączącej Przemyśl i Lwów z Budapesztem przez tunel w Łupkowie. Trasą przewożono zaopatrzenie, żołnierzy oraz rannych kierowanych do szpitali położonych głębiej w monarchii habsburskiej.

Część rannych mogła umrzeć podczas ewakuacji albo w działających przy szlaku punktach medycznych. Zdaniem naukowców pochówki w Szczawnem mogą być pierwszym materialnym dowodem, że na cmentarzach rozmieszczonych wzdłuż tej linii grzebano również żołnierzy zmarłych po operacjach, a nie tylko zabitych w pobliskich starciach.

Przeczytaj także:

Równolegle z badaniem cmentarza archeolodzy pracowali na pobliskim pobojowisku. Odtworzyli przebieg ataków prowadzonych podczas pierwszej ofensywy karpackiej w styczniu 1915 r. i zadokumentowali dobrze zachowane okopy armii rosyjskiej. W ziemi pozostały łyżki, elementy wyposażenia i przedmioty używane przez żołnierzy podczas codziennego życia. Na podłodze jednego z okopów zachowała się nawet słoma ułożona 111 lat temu. Miała izolować ludzi od zimnego, mokrego gruntu.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: UJ / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.