Piekielny księżyc włącza alarm. Daje dokładnie 40 dni
Io wyrzuca materię, Jowisz robi z niej plazmowy pierścień. Okazuje się, że da się przewidzieć jego zmiany.

Io, najbardziej wulkaniczny księżyc Jowisza, nie musi efektownie wybuchać, żeby zatrząść całym otoczeniem Jowisza. Wystarczy, że jego wulkany wyrzucą więcej materii, a ta zacznie stopniowo zasilać jowiszowy obieg plazmy, w którym cząstki są przechwytywane przez pole magnetyczne i rozprowadzane po ogromnej przestrzeni wokół planety.
Ten proces nie jest natychmiastowy – materiał musi zostać zjonizowany, włączony w wirujące linie pola magnetycznego i przetransportowany dalej, co zajmuje tygodnie. Dopiero po około 40 dniach ten niewidoczny na pierwszy rzut oka impuls zaczyna ujawniać się jako wyraźny wzrost gęstości plazmy w magnetosferze największej planety Układu Słonecznego, możliwy do zmierzenia przez sondy i teleskopy.
Jowisz ma własną kosmiczną pogodę, a Io dolewa paliwa
Na Ziemi kosmiczną pogodę kojarzymy głównie ze Słońcem. Rozbłysk, koronalny wyrzut masy, strumień naładowanych cząstek, zorza polarna, kłopoty z satelitami i łącznością. Przy Jowiszu sprawa jest bardziej ciekawa, bo ten gazowy olbrzym nie czeka wyłącznie na to, co przyleci z zewnątrz.
Jowisz ma potężną magnetosferę, czyli obszar kontrolowany przez jego pole magnetyczne. To ogromna, dynamiczna bańka wypełniona naładowanymi cząstkami. I właśnie tutaj do gry wchodzi Io, najbardziej wulkaniczny obiekt w Układzie Słonecznym. Ten księżyc jest nieustannie ugniatany grawitacyjnie przez Jowisza oraz sąsiednie księżyce. Efekt jest bardzo brutalny, bo jego wnętrze pracuje, grzeje się i zasila setki aktywnych wulkanów. Na powierzchni Io nie ma spokojnego krajobrazu znanego z ziemskich gór. Jest siarka, lawa, pióropusze gazów i teren zmieniany tak często, że mapa tego globu jest dynamiczna.
Jak pisaliśmy w tekście: Siarka, siarka, wszędzie siarka. Wulkaniczny księżyc Jowisza to istne piekło, Io wyrzuca do swojej rzadkiej atmosfery ogromne ilości związków siarki. Część tej materii nie zostaje jednak przy księżycu. Trafia w pole magnetyczne Jowisza, ulega jonizacji i staje się częścią większej plazmowej maszynerii.
Plazma to gaz, w którym atomy zostały pozbawione części elektronów. W efekcie powstaje mieszanina jonów i elektronów reagująca na pola magnetyczne. Wokół Jowisza taka materia nie rozprasza się po prostu w przestrzeni. Zaczyna krążyć, świecić i tworzyć rozległe struktury, których zachowanie można obserwować z Ziemi i z pokładów sond.
Io wyrzuca materię, a Jowisz robi z niej pierścień
Materia pochodząca z Io układa się wokół Jowisza w strukturę zwaną torusem plazmowym Io. Torus najłatwiej wyobrazić sobie jako wielki obwarzanek z plazmy otaczający planetę wzdłuż orbity księżyca. Nie jest to jednak spokojny pierścień, tylko aktywny układ, w którym cząstki są podgrzewane, transportowane i rozciągane przez pole magnetyczne Jowisza.
Nowe badania łączą tak naprawdę dwie perspektywy. Pierwszą dała sonda Juno, która od lat bada Jowisza z bliska. Drugą zapewniło naziemne obserwatorium Io Input/Output, w skrócie IoIO. To niewielki, ale bardzo sprytnie zaprojektowany teleskop wykorzystujący koronograf, czyli przesłonę pozwalającą przyciemnić oślepiający blask Jowisza i lepiej zobaczyć słabsze świecenie gazu oraz plazmy w jego otoczeniu.
Kluczowa okazała się tzw. wstęga torusa plazmowego. Jest to część struktury, którą można śledzić z Ziemi łatwiej niż zewnętrzny, cieplejszy obszar torusa. W teorii materia potrzebuje około 40 dni, aby przejść przez zewnętrzną część torusa. Problem był taki, że ten etap trudno uchwycić bezpośrednio z powierzchni naszej planety.
Naukowcy porównali zmiany jasności obserwowane przez IoIO z późniejszymi pomiarami gęstości plazmy wykonanymi przez Juno. I wyszło, że duże rozjaśnienia wstęgi regularnie pojawiają się około 40 dni przed wzrostem gęstości plazmy w dysku plazmowym Jowisza. Inaczej mówiąc, IoIO może widzieć zapowiedź tego, przez co Juno przeleci dopiero później.
To działa jak 40-dniowy alarm z piekielnego księżyca
W tej historii nie chodzi o zwykłą korelację, którą można streścić zdaniem: coś się świeci, a potem coś się zmienia. Ważne jest tak naprawdę opóźnienie. Ono pokazuje, że materiał wyrzucony lub pobudzony w okolicy Io nie wypełnia całej magnetosfery natychmiast. Musi zostać przetworzony przez jowiszową maszynę magnetyczną.
Najpierw widać rozjaśnienie w torusie. Potem, po mniej więcej 40 dniach, rośnie gęstość plazmy dalej w systemie. To daje naukowcom coś na kształt prognozy pogody, tylko że nie dla chmur nad Polską, lecz dla naładowanych cząstek krążących wokół największej planety Układu Słonecznego.
Jeśli wiemy, że wstęga torusa pojaśniała, możemy przewidywać, że za kilka tygodni w określonych rejonach magnetosfery Jowisza zrobi się gęściej od plazmy. Dla sond oznacza to inne środowisko pomiarowe. Dla naukowców możliwość oddzielenia globalnej zmiany od lokalnej anomalii.
To tak naprawdę paradoksalnie bardzo ważne, bo w pobliżu Jowisza będą pracować misje, które nie polecą tam po ładne widoki. Europa Clipper i JUICE mają badać księżyce, lód, oceany, pola magnetyczne i środowisko cząstek. Będą poruszać się przez magnetosferę Jowisza, a ta nie jest neutralnym tłem. To aktywny, zmienny ośrodek, który potrafi zafałszować interpretację albo przy dobrym przygotowaniu dostarczyć dodatkowych danych.
Jeśli sonda zarejestruje gęstszą plazmę, to trzeba będzie wiedzieć, czy właśnie przeleciała przez lokalny kłębek materii, czy cały system został wcześniej zasilony przez Io. Ten nowy 40-dniowy sygnał pomaga rozróżnić te dwie sytuacje.
Juno, Europa Clipper i JUICE będą patrzeć na tego samego potwora z różnych stron
Juno już zrobiła ogromną pracę przy Jowiszu, ale nadchodzące lata są dla tego układu jeszcze ciekawsze. Europa Clipper ma skupić się na Europie, lodowym księżycu z oceanem ukrytym pod skorupą. JUICE, europejska misja na Jowisz, będzie badać m.in. Ganimedesa, Kallisto i Europę. Obie misje będą musiały przecinać przestrzeń pełną plazmy, promieniowania i magnetycznych pułapek.
Jak pisaliśmy w tekście: Jeden księżyc Jowisza zanieczyszcza drugi. Io wyrzuca siarkę na Europę, materia z Io nie zostaje grzecznie w jednym miejscu. Pole magnetyczne Jowisza może przenosić ją dalej, a jej ślady da się znaleźć nawet na powierzchni Europy. To pokazuje, że w układzie Jowisza księżyce nie są odizolowanymi kulkami na osobnych orbitach. One siedzą w jednym wielkim obiegu materii.
Właśnie dlatego możliwość przewidywania zmian w plazmie jest tak cenna. Gdy Europa Clipper albo JUICE zarejestrują coś dziwnego, naukowcy będą mogli sprawdzić, co działo się wcześniej w torusie Io. Czy księżyc zwiększył dostawę materii? Czy magnetosfera sama przesunęła plazmę? A może sonda trafiła na krótkotrwałą strukturę, która akurat przepływała przez ten obszar?
Przeczytaj także:
Najciekawszy scenariusz to jednoczesne pomiary z dwóch sond. Jeśli dwa statki kosmiczne zobaczą magnetosferę Jowisza z różnych miejsc w podobnym czasie, naukowcy dostaną coś, czego zwykle bardzo brakuje: przestrzenny obraz zmian, a nie tylko pojedynczy odczyt z jednej trasy przelotu.
IoIO może wtedy działać jak zapowiedź. Niewielki teleskop z Ziemi powie: uwaga, system został pobudzony, za około 40 dni w danych sond może pojawić się gęstsza plazma. W nauce często właśnie takie narzędzia robią różnicę między chaosem w danych a porządną interpretacją.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI
O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.