REKLAMA

Pod miastem znaleźli sieć tuneli. To nie była zwykła osada

Pod starożytnym miastem Houchengzui w Chinach odkryto sieć tuneli. To dowód na złożony system obronny sprzed 4300-4500 lat.

To miasto miało 4500 lat i podziemne przejścia. Nie było zwykłe

Archeolodzy pod starożytnym miastem w północnych Chinach odkryli układ tuneli, który całkowicie i dobitnie zmienia obraz tego miejsca. Houchengzui Stone City nie wygląda już jak zwykła neolityczna osada otoczona murami. Coraz bardziej przypomina przemyślany, wielowarstwowy system obronny.

Miasto ma około 4300-4500 lat i leży w dzisiejszej Mongolii Wewnętrznej. Na powierzchni widać było mury, bramy, fosy i pozostałości zabudowy. Dopiero pod ziemią ukrywała się najbardziej sensacyjna część: sieć korytarzy, które przecinały przestrzeń pod umocnieniami i łączyły różne elementy obrony.

To nie była zwykła wieś z kamiennym płotem

Houchengzui Stone City zajmowało około 1,38 km kw. To ogromny obszar jak na osadę sprzed ponad 4 tys. lat. Plan stanowiska miał kształt zbliżony do owalu, a jego wymiary dochodziły do około 1200 m długości i 1150 m szerokości. Już sama skala pokazuje, że nie mówimy o przypadkowym skupisku domów, lecz o ważnym centrum.

Stanowisko znajduje się na północnym brzegu rzeki Hun, w rejonie dzisiejszego Hohhot. Położenie było strategiczne. Miasto korzystało z naturalnego ukształtowania terenu, a jego obwarowania zostały wkomponowane w krajobraz. To nie był mur postawiony byle gdzie. To była architektura obronna zaprojektowana tak, by kontrolować dostęp do miejsca.

Jak czytamy na łamach Popular Mechanics, badania prowadzone od 2019 r. odsłoniły znacznie bardziej złożony układ, niż można byłoby oczekiwać po obiekcie z epoki neolitu. Archeolodzy mówią o trójwarstwowym systemie obronnym, obejmującym główne mury, bramy, bastiony, zewnętrzne umocnienia i fosy. Do tego dochodzi część podziemna.

I właśnie ona sprawia, że Houchengzui przestaje być tylko starym miastem. Zaczyna wyglądać jak dowód na to, że społeczności z okresu Longshan potrafiły budować systemy obronne znacznie bardziej skomplikowane, niż długo zakładano.

Pod murami biegły tunele

Największe wrażenie robi sieć sześciu podziemnych korytarzy. Nie są to przypadkowe jamy ani późniejsze naruszenia gruntu. Tunele miały regularny układ, sklepienia łukowe, wyraźne ślady narzędzi na ścianach i były powiązane z elementami nadziemnych fortyfikacji.

Korytarze znajdowały się na głębokości od około 1,5 do 6 m pod powierzchnią. Miały od 1 do 2 m wysokości i od 1 do 1,5 m szerokości. To wystarczająco dużo, by przejść, przenieść przedmioty albo wykorzystać je w ruchu ludzi w obrębie umocnień, ale jednocześnie na tyle wąsko, że kontrola takiego przejścia była stosunkowo łatwa.

Część tuneli zaczynała się poza miastem, przechodziła pod zewnętrznym murem, pod fosą i docierała w rejon placów oraz kolejnych elementów obronnych. Inne łączyły się z fosą albo przechodziły pod murami bramnymi. W chińskich opracowaniach ten system opisuje się jako połączenie jasnych fos i ciemnych przejść. To bardzo trafne określenie: obrona działała jednocześnie na powierzchni i pod ziemią.

Takiego rozwiązania nie buduje się ot tak sobie. Wymaga planowania, znajomości gruntu, organizacji pracy, nadzoru i dużej liczby ludzi. Ktoś musiał wiedzieć, gdzie poprowadzić korytarz, jak go zabezpieczyć, jak połączyć z fosą i murami oraz jak włączyć w całą strukturę miasta.

Miasto zaprojektowane jak pułapka

Naziemna część Houchengzui była równie ciekawa jak tunele. Archeolodzy opisują system podwójnych barbakanów i trzech warstw obrony. Oznacza to, że wejście do miasta nie było zwykłą bramą zakotwiczoną w murze. Przybysz musiałby przechodzić przez kolejne strefy kontroli, ograniczane murami, placami, zwężeniami, fosami i bastionami.

Proste umocnienia mają zatrzymać intruza. Złożone umocnienia mają natomiast go spowolnić, skierować w wybrane miejsce, wystawić na obronę i utrudnić mu manewr. Jeśli do takiego systemu dodamy podziemne przejścia, otrzymujemy przestrzeń, którą mieszkańcy mogli znać znacznie lepiej niż napastnik.

Nie wiemy jeszcze dokładnie, jak wykorzystywano tunele. Mogły służyć do przemieszczania ludzi, transportu towarów, ukrywania ruchu obrońców, ewakuacji, dostępu do fos albo zaskakiwania przeciwnika. Możliwe, że łączyły funkcje militarne i gospodarcze. W archeologii rzadko jedna odpowiedź wystarcza.

Najważniejsze jest jednak to, że tunele były częścią większego systemu. Same w sobie byłyby ciekawe. W połączeniu z murami, bramami i fosami stają się dowodem na zupełnie inny poziom organizacji.

Jak pisaliśmy w tekście: Twierdzą, że znaleźli pod piramidą podziemne miasto. "Pseudonaukowa teoria", doniesienia o podziemnych strukturach trzeba traktować ostrożnie, bo łatwo z archeologii zrobić sensację bez pokrycia. Tutaj sytuacja jest inna, bo nie mamy do czynienia z luźną hipotezą opartą na kontrowersyjnym obrazowaniu, lecz z odsłoniętymi elementami wykopalisk i konkretnym systemem korytarzy.

Kto i po co buduje takie tunele?

Po co społeczność sprzed 4500 lat budowała tak rozbudowaną obronę? Odpowiedź prowadzi nas do dużo większej historii niż jedno stanowisko archeologiczne.

Houchengzui pochodzi z okresu Longshan, czyli czasu, w którym w północnych Chinach rozwijały się coraz bardziej złożone społeczności. To moment przed powstaniem klasycznych, późniejszych struktur państwowych, ale już z wyraźnymi oznakami hierarchii, rywalizacji i organizacji pracy na dużą skalę. Mury, bramy i wielkie konstrukcje nie pojawiają się tam, gdzie wszyscy żyją w małych, luźnych wspólnotach.

Budowa takiego miasta wymagała nadwyżek żywności, specjalistów, przywódców albo elit, planowania i zdolności do mobilizowania ludzi. To nie jest tylko pytanie o technikę. To pytanie o władzę. Kto wydawał polecenia? Kto decydował o przebiegu murów? Kto kontrolował dostęp do bram? Kto organizował pracę przy tunelach? Kto korzystał z wysokostatusowych budowli?

Przeczytaj także:

Archeolodzy znaleźli w Houchengzui nie tylko umocnienia, lecz także obszar określany jako pałacowy lub wysokiej rangi, a także przedmioty z jadeitu, ceramikę, kości zwierzęce, narzędzia i groby. To wszystko sugeruje, że miasto mogło być lokalnym centrum władzy, religii, produkcji i wymiany handlowej.

*Źródło grafiki wprowadzającej: AI / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.