REKLAMA

Elon Musk już nie jest bilionerem. Gigantyczna kwota wyparowała

SpaceX stracił bilion dolarów wartości. Trudno sobie nawet wyobrazić ile to realnie jest pieniędzy i co umożliwiają. Ale… co się właściwie wydarzyło?

Elon Musk bilioner SpaceX kurs akcji

Gdy SpaceX wchodził na giełdę, to narracja była prosta: Elon Musk zostaje pierwszym bilionerem, a jego kosmiczna firma staje się finansowym monstrum, które miało tylko rosnąć. W końcu SpaceX to nie kolejny startup od aplikacji do zamawiania jedzenia - a przedsiębiorstwo, które odczuwalnie wpływa na krajobraz współczesnej astronautyki. Jednak rzeczywistość - jak to ma w zwyczaju - szybko przypomniała, że nawet najbardziej spektakularne IPO nie chroni przed rynkową grawitacją.

SpaceX stracił około 1 bln dol. wartości w zaledwie miesiąc od giełdowego debiutu. To nie literówka. Bilion. W dolarach. W 30 dni.

Czytaj też:

Od euforii do twardego lądowania

12 czerwca SpaceX zadebiutował na giełdzie z ceną 135 dol. za akcję. Kilka dni później kurs wystrzelił do 225,64 dol., a Musk - przynajmniej w teorii - osiągnął majątek na poziomie 1,4 bln dol. To był moment, w którym Internet pękał od memów o „najbogatszym człowieku w historii ludzkości”.

Dziś akcje SpaceX kosztują około 124 dol., czyli mniej niż cena z oferty. To spadek o ponad 40 proc. od szczytu i równowartość około biliona dolarów utraconej kapitalizacji.

W normalnych warunkach takie tąpnięcie byłoby tematem na kilka tygodni analiz, konferencji i nerwowych telefonów od inwestorów. W przypadku SpaceX - firmy, która przez lata była prywatnym gigantem - to dodatkowo test dla jej nowego życia jako spółki publicznej.

Starship V3 nie pomaga

Wszystko to dzieje się w momencie, gdy SpaceX próbuje udowodnić, że Starship V3 jest gotowy do regularnych lotów. Niestety, pierwszy test po IPO został… skasowany. W branży kosmicznej to nic nadzwyczajnego, ale giełda nie lubi słowa „scrubbed”. Zwłaszcza gdy dzieje się to tuż po debiucie, a inwestorzy wciąż próbują zrozumieć, jak wyceniać firmę, której najważniejsze projekty są wciąż w fazie testów.

Starship V3 lot relacja
Starship V3

Najbardziej nerwowy moment dopiero nadchodzi. 6 sierpnia SpaceX ma ogłosić wyniki za drugi kwartał, a chwilę później kończy się lockup dla pracowników i wczesnych inwestorów. Ponoć na rynek może trafić 1,37 mld nowych akcji, co oznacza czterokrotny wzrost podaży. To tsunami.

Rynek akcji działa jak każdy inny rynek: gdy nagle pojawia się gigantyczna liczba nowych „towarów”, to ich cena zwykle spada. Inwestorzy wiedzą o tym doskonale, więc wielu z nich już dziś gra pod dalsze osłabienie kursu.

A co na to Elon Musk?

Cóż… Musk robi to, co Musk robi zawsze. Tweetuje.

Zamiast uspokajać inwestorów, w ostatnich tygodniach bardziej angażował się w internetowe wojny kulturowe, komentował film Odyseja Christophera Nolana, udostępniał kontrowersyjne (i momentami skrajnie niepokojące) materiały, a także promował swojego chatbota Grok za pomocą dziwacznych, kiczowatych wideo wygenerowanych przez AI.

Do tego doszedł jeszcze incydent z CNBC - Musk miał udzielić wywiadu, ale wycofał się w ostatniej chwili. Dla CEO świeżo upublicznionej firmy to ruch, który trudno nazwać strategicznym.

Gdzie SpaceX zarabia, a o czym dopiero marzy?

W tle całego zamieszania jest fundamentalne pytanie: z czego SpaceX właściwie czerpie zyski?

Starlink - jak najbardziej. To dziś najbardziej dochodowa część firmy, generująca realne przychody i mająca globalną bazę klientów.

Starlink może szkodzić warstwie ozonowej. Naukowcy ostrzegają przed skutkami spalania satelitów
Starlink

Reszta? To projekty o gigantycznym potencjale, ale wciąż w fazie inwestycji. Starship, misje księżycowe, transport orbitalny, infrastruktura dla NASA - wszystko to brzmi jak przyszłość, ale nie jak natychmiastowy zysk.

Gdy SpaceX był prywatny to nie miało to większego znaczenia. Teraz, jako spółka publiczna, musi regularnie udowadniać, że potrafi zamieniać wizje w pieniądze. A rynek nie ma cierpliwości.

Czy to koniec kosmicznego snu?

Nie. SpaceX nadal jest firmą, która zrewolucjonizowała loty kosmiczne, stworzyła rakiety wielokrotnego użytku i zbudowała globalną sieć satelitów. To nie jest startup, który może zniknąć z dnia na dzień.

Ale wejście na giełdę oznacza nową rzeczywistość. Musk nie może już liczyć na to, że inwestorzy będą cierpliwie czekać na kolejne przełomy. Teraz każdy odwołany launch, każdy kontrowersyjny tweet i każdy kwartał bez wyraźnego wzrostu przychodów będzie miał bezpośrednie przełożenie na kurs akcji.

Bilion dolarów straty wartości w miesiąc to sygnał, że rynek nie kupuje narracji o „niepowstrzymanym kosmicznym gigancie”. Przynajmniej nie w ciemno.

Jeśli Musk chce odzyskać zaufanie inwestorów, będzie musiał zrobić coś, czego nie lubi: skupić się na biznesie, a nie na memach, wojnach kulturowych i autopromocji.

A jeśli tego nie zrobi? Cóż, wtedy SpaceX może się przekonać, że grawitacja działa nie tylko w kosmosie.

Maciej Gajewski
Redaktor

Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.