"Kto nie używa krajowych chipów, jest zdrajcą". Pekin odpala tryb atomowy
Po amerykańskich sankcjach, które odcięły Państwo Środka od najnowocześniejszych układów Nvidii i maszyn litograficznych, Pekin uruchomił program przypominający mobilizację z czasów budowy bomby atomowej.

W ostatnich miesiącach tempo wydarzeń przyspieszyło tak bardzo, że nawet amerykańskie firmy zaczęły nerwowo zerkać w stronę Szanghaju i Shenzhen. Huawei, Alibaba, Meituan, Moonshot AI - wszyscy działają w jednym celu: wyrwać się z technologicznej zależności od Stanów Zjednoczonych i zbudować własny ekosystem AI, od chipów po modele.
Trzy lata na samowystarczalność. Huawei obiecuje niemożliwe
W zeszłe lato Huawei zaprezentował Dingowi Xuexiangowi - personie z najbliższego otoczenia Xi Jinpinga - swoje najnowsze chipy AI. W zamkniętej sali, bez telefonów, bez kamer, firma przedstawiła plan, który - delikatnie mówiąc - ocierał się o science fiction: Chiny mogą osiągnąć częściową samowystarczalność w kluczowych elementach AI w ciągu trzech lat.
Czytaj też:
Jak relacjonuje Wall Street Journal, Ding nie tylko przyjął tę deklarację z entuzjazmem. Dał zielone światło na „tryb atomowy”: powołał komitet, który miał działać tak, jak zespoły odpowiedzialne za chińską broń jądrową w latach 60. Z najlepszych firm i laboratoriów złożono wyspecjalizowane grupy, każdej przydzielając fragment łańcucha dostaw - od projektowania, przez pamięci HBM, po proces technologiczny.
Ding miał ostrzec największe firmy AI w kraju, że „każdy, kto będzie opierał się przed używaniem krajowych chipów, jest zdrajcą.”
Huawei: z 90 proc. zależności od Stanów Zjednoczonych do 60 proc., a za pięć lat do 25 proc.
Według danych Morgan Stanley Huawei już zdołał zmniejszyć udział zagranicznych chipów w chińskim rynku AI z 90 proc. w 2021 r. do mniej niż 60 proc. w 2025 r. Firma twierdzi, że w kolejnych pięciu latach może zejść do 25 proc.
To gigantyczny postęp, biorąc pod uwagę, że Chiny nie mają dostępu do maszyn EUV, czyli absolutnego fundamentu współczesnej litografii.
Huawei stosuje więc „diaohua” - fine-carving, czyli wyciskanie maksimum z przestarzałych maszyn DUV. W praktyce oznacza to wieloetapowe procesy, które pozwalają produkować chipy 7 nm na sprzęcie, który teoretycznie nie powinien tego umożliwiać. Komplikuje to układy, zwiększa ryzyko błędów i spowalnia produkcję. Ale działa.
Moonshot AI i Kimi K3 - software wyprzedza hardware
W tym samym czasie chińskie firmy AI zaczęły doganiać Zachód w modelach. Moonshot AI zaprezentował Kimi K3, który - według niezależnych testów - zbliża się do poziomu OpenAI i Anthropic. To nie jest już „chiński odpowiednik ChatGPT”, a realny konkurent.
Problem? Brak mocy obliczeniowej.
Moonshot musiał wstrzymać rejestracje do płatnych usług… po dwóch dniach. Po prostu zabrakło chipów.
Nvidia kontra Pekin: od H20 do H200 i szarego rynku
Po sankcjach z 2022 r. Nvidia zaczęła projektować specjalne, „przycięte” chipy dla Chin - najpierw A800, potem H20. Jensen Huang osobiście poleciał do Pekinu, by ratować relacje. Ale władze uznały to za policzek. Ding i inni wysocy urzędnicy poczuli się obrażeni, wedle relacji Wall Street Journal
W efekcie Pekin:
- nakazał firmom ograniczyć zakupy Nvidii,
- publicznie podniósł alarm o „ryzyku cyberbezpieczeństwa”,
- a w styczniu zezwolił na kupno H200 tylko „w wyjątkowych przypadkach”.
Ceny przemycanych chipów Nvidii wzrosły ponad dwukrotnie. Niektóre firmy w Chinach mają już klastry Blackwelli, ale większość musi kombinować: leasingować moc obliczeniową z zagranicy albo kupować chipy przez pośredników z Bliskiego Wschodu.
Ascend 950 - pierwszy realny przełom
Wczesne testy układu Huawei Ascend 950 były zaskakująco dobre. Alibaba i Meituan zaczęły trenować modele wyłącznie na chińskich chipach. DeepSeek pomógł Huawei poprawić kompatybilność z narzędziami AI.

Ascend 950 nadal jest słabszy od Nvidii - topowy chip Nvidii ma około cztery razy większą moc obliczeniową. Ale do inferencji, czyli obsługi zapytań użytkowników, Ascend zaczyna być „wystarczająco dobry”.
Huawei planuje wyprodukować 750 tys. sztuk w tym roku, a 1,5 mln w przyszłym. To wciąż za mało, ale skala rośnie.
Oprócz tego Huawei zaprezentował w maju technikę układania obwodów w pionie, czyli coś w rodzaju 3D-stackingu na sterydach. Według deklaracji ta metoda ma pozwolić na stworzenie chipów, które do 2031 r. będą wydajniejsze niż jakikolwiek układ produkowany dziś. To oczywiście deklaracja marketingowa, ale pokazuje kierunek: jeśli nie możemy dogonić EUV, to spróbujemy ominąć ten problem bokiem.
Dlaczego to wszystko ma znaczenie dla nas?
Bo jeśli Stany Zjednoczone utrzymają monopol na topowe chipy, to cały świat - w tym Polska - będzie zależny od amerykańskiej polityki eksportowej. To oznacza, że rozwój medycyny, robotyki, autonomii, a nawet gier i elektroniki użytkowej będzie pośrednio kontrolowany przez Waszyngton.
Jeśli Chiny przełamią monopol to rynek stanie się bardziej konkurencyjny. Ceny spadną. Dostępność wzrośnie. Modele AI będą tańsze w trenowaniu i utrzymaniu.
A dla nas, użytkowników elektroniki, oznacza to jedno: więcej innowacji, mniej polityki.
Huawei, Alibaba, Meituan, Moonshot AI - wszyscy pracują na pełnych obrotach. Pekin sypie miliardami. Szary rynek kwitnie. Nvidia próbuje ratować relacje. USA dokręca śrubę. A Ding Xuexiang prowadzi projekt, który ma zmienić globalny układ sił technologicznych.
To nie jest zwykła rywalizacja firm. To jest geopolityczna gra o przyszłość technologii.
I wygląda na to, że dopiero się rozkręca.
Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.