REKLAMA

Panek padł, wjeżdża Bolt. Yarisy na minuty wracają do Warszawy

Bolt Drive rusza w Warszawie z hybrydowymi Toyotami Yaris i Yaris Cross. Znamy ceny, ograniczenia i zasady wynajmu.

Bolt Drive wjeżdża do Polski. Znamy ceny i zasady

Warszawskie ulice znowu zapełniają się Toyotami Yaris dostępnymi na minuty. Nie są to wycofane samochody Panka, choć skojarzenie nasuwa się samo. Bolt uruchamia własną flotę carsharingową i próbuje wskrzesić usługę, na której poprzednicy potrafili stracić naprawdę dużo pieniędzy.

Yarisy wracają, ale logo na drzwiach jest inne

Panek zakończył carsharing w marcu 2025 r. Jego charakterystyczne Toyoty zniknęły z ulic, a firma tłumaczyła decyzję wysokimi kosztami ubezpieczeń, szkodami powodowanymi przez użytkowników i brakiem opłacalności całego przedsięwzięcia.

Jak pisaliśmy w tekście: Znamy już los carsharingu Panek. Dziwne, że dopiero teraz, operator miał w najlepszym okresie nawet 2,7 tys. samochodów i ponad 1 mln klientów. Duża skala nie wystarczyła jednak do zbudowania zdrowego biznesu.

Bolt wjeżdża więc na rynek, który już raz boleśnie zweryfikował wielkie obietnice. Na początek w Warszawie pojawia się niemal 400 nowych aut, ale zakontraktowana flota ma liczyć 502 egzemplarze: 300 Toyot Yaris oraz 202 większe Yarisy Cross. Wszystkie mają napęd hybrydowy i automatyczne skrzynie biegów.

Samochody nie wymagają instalowania kolejnej aplikacji. Pojawiają się w tej samej aplikacji Bolt, z której zamawia się przejazd z kierowcą albo wypożycza hulajnogę. Auto można bezpłatnie zarezerwować na 15 minut, dojść do niego i otworzyć telefonem.

Cena zależy jednocześnie od czasu i kilometrów

Podstawowy Yaris kosztuje 30 gr za minutę oraz 1 zł za każdy przejechany kilometr. Minimalna opłata za wynajem wynosi 9 zł. W przypadku Yarisa Cross stawka rośnie do 35 gr za minutę i 1,15 zł za kilometr, a minimalny rachunek to 10 zł.

Przykładowy przejazd zwykłym Yarisem na dystansie 5 km, trwający 15 minut, kosztuje 9,50 zł. Pół godziny jazdy i 10 km oznacza rachunek na poziomie 19 zł. Oczywiście pod warunkiem, że samochód stoi w pobliżu i nie trzeba maszerować do niego przez pół dzielnicy.

Bolt oferuje również pakiety godzinowe i dobowe, sięgające maksymalnie 7 dni. Po zakończeniu przejazdu system ma automatycznie wybrać najkorzystniejszy sposób rozliczenia. To dobre rozwiązanie, bo użytkownik nie musi przed ruszeniem kalkulować, czy bardziej opłaci mu się taryfa minutowa, czy gotowy pakiet.

Przy wynajmie na minuty paliwo jest wliczone w cenę. Bolt pokrywa koszt tankowania na stacjach Shell. W warszawskiej strefie usługi kierowca nie płaci też osobno za postój w miejskiej strefie płatnego parkowania.

Nie każdy dostanie kluczyki do hybrydy

Bolt postawił wyraźną granicę wiekową. Samochód wypożyczy osoba, która ukończyła 23 lata i ma prawo jazdy od co najmniej 12 miesięcy. Dokument trzeba wcześniej zweryfikować w aplikacji razem z dowodem tożsamości i metodą płatności.

Samochodem można wyjechać poza Warszawę i podróżować po Polsce. Przejazd trzeba jednak zakończyć w strefie widocznej w aplikacji, która na razie znajduje się w stolicy. Bolt zapowiada rozwój usługi, ale nie podał jeszcze listy następnych miast.

Firma wyposażyła samochody w czujniki monitorujące prędkość. Kierowca zobaczy też swój Driving Score, czyli ocenę stylu jazdy. Operator może skontaktować się z użytkownikiem, gdy system wykryje ryzykowne zachowanie.

Trudno się temu dziwić. Carsharing od lat zmaga się z problemem kierowców traktujących wypożyczony samochód znacznie gorzej niż własny. Rozbity Yaris Panka i rachunek wystawiony kierowcy nie był odosobnionym symbolem tej branży. Bolt chce wiedzieć wcześniej, że ktoś urządził sobie wyścig, zamiast oglądać efekt dopiero na lawecie.

Bolt ma aplikację, klientów i 150 mln zł na próbę

Nowy operator ma przewagę, której brakowało wielu wcześniejszym usługom. Nie musi od zera przekonywać ludzi do założenia konta i instalowania aplikacji. Bolt już wozi pasażerów, dostarcza jedzenie i wypożycza hulajnogi. Carsharing staje się kolejnym przyciskiem w znanym programie. Do końca 2027 r. firma chce przeznaczyć ponad 150 mln zł na rozwój floty i usługi w Polsce. Ponad 86 mln zł finansowania zapewniło ING Leasing. To nie jest więc na ostrożny test z kilkudziesięcioma samochodami pozostawionymi w centrum Warszawy.

Przeczytaj także:

Pieniądze i rozpoznawalna aplikacja nie rozwiązują jednak podstawowego problemu. Carsharing konkuruje jednocześnie z komunikacją miejską, własnym samochodem i przejazdem zamawianym z kierowcą. W tym ostatnim przypadku użytkownik nie szuka auta, nie sprawdza jego stanu, nie martwi się parkowaniem i może wysiąść dokładnie pod drzwiami. Bolt próbuje więc sprzedać kierowcy wybór. Gdy chce być pasażerem, zamawia przejazd. Gdy potrzebuje samochodu na kilka godzin albo chce po drodze odwiedzić kilka miejsc, otwiera Yarisa.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Toyota News

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.