REKLAMA

Polska tworzy batalion do walki w górach. Javeliny uderzą z góry, drony wskażą cel

W Wojnarowej ma powstać 21. Lekki Batalion Górski. Ponad 600 żołnierzy dostanie drony, Javeliny, pociski Spike i granatniki Carl Gustaf.

Nowy batalion ochroni Karpaty

Decyzja o utworzeniu 21. Lekkiego Batalionu Górskiego zapadła tak naprawdę jeszcze w 2023 r. Teraz Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych informuje o postępach formowania bataliony. Jednostkę odwiedził dowódca generalny gen. broni Marek Sokołowski, który oceniał rozwój jej struktur, infrastruktury i zdolności.

Główna siedziba powstaje w Wojnarowej w gminie Korzenna, niedaleko Nowego Sącza. Kompleks zajmuje ponad 30 ha. Mieszczą się tam dowództwo, sztab, pododdziały bojowe oraz zaplecze potrzebne do codziennej służby i szkolenia. Pod koniec 2025 r. w Wojnarowej służyło około 230 żołnierzy. Utworzono już dwa specjalistyczne pododdziały piechoty górskiej oraz kompanię wsparcia. Docelowo batalion ma liczyć ponad 600, a według pierwszych założeń nawet do 650 wojskowych.

Chętnych nie brakuje. Tylko do końca 2025 r. zgłosiło się około 400 kandydatów, przede wszystkim z Małopolski. Wojsko szuka nie tylko strzelców, lecz także saperów, kierowców, radiotelefonistów, ratowników, specjalistów od łączności oraz instruktorów wspinaczki i narciarstwa.

To nie są wojska specjalne w kapeluszach

Określenie batalion górski może przywoływać obraz niewielkich zespołów komandosów wspinających się po pionowej ścianie. W rzeczywistości będzie to jednak regularna jednostka Wojsk Lądowych, choć wyspecjalizowana w bardzo nietypowym środowisku. 21. Lekki Batalion Górski podlega bezpośrednio 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich, która jest częścią 18. Dywizji Zmechanizowanej. Nie jest więc formacją Wojsk Specjalnych ani oddziałem przeznaczonym wyłącznie do niewielkich operacji za liniami przeciwnika.

Ma prowadzić klasyczne działania bojowe, rozpoznanie, obronę ważnych rejonów, zabezpieczać przemieszczanie innych wojsk i reagować podczas sytuacji kryzysowych. Różnica polega na tym, że będzie wykonywać te zadania tam, gdzie zwykła jednostka zaczyna walczyć bardziej z terenem, niż z przeciwnikiem.

Żołnierze mają być przygotowani do działania w Tatrach, Karpatach, rejonie Przełęczy Dukielskiej oraz Bramy Przemyskiej. To obszary, w których ruch dużych formacji zostaje wciśnięty w doliny, przełęcze i nieliczne drogi.

W górach nie trzeba kontrolować każdego kilometra zbocza. Wystarczy opanować najważniejsze przejścia, mosty, tunele, węzły drogowe oraz miejsca pozwalające obserwować okolicę. Niewielki pododdział dobrze ustawiony na grzbiecie może zatrzymać ruch przeciwnika znacznie większego niż on sam.

W górach każdy kilogram zaczyna ważyć podwójnie

Górska piechota nie może opierać się na kolumnie ciężkich bojowych wozów. Pojazdy są przywiązane do dróg, łatwo blokuje je uszkodzony most, lawina, zwalone drzewa albo jeden wrak pozostawiony w wąskim przesmyku.

Właśnie dlatego nowy batalion ma być lekki, bardzo mobilny i zdolny do działania w rozproszeniu. Wojsko zakłada możliwość przerzutu drogą powietrzną, choć nie sprecyzowało, jakimi śmigłowcami i w jakiej skali miałoby się to odbywać.

W planowanym wyposażeniu znajdują się przede wszystkim samochody terenowe 4 x 4 oraz pojazdy rozpoznawcze. Mają przewozić ludzi, amunicję, żywność, środki łączności i sprzęt możliwie blisko miejsca działania. Ostatni fragment drogi żołnierze i tak często pokonają pieszo, na nartach albo z wykorzystaniem technik wspinaczkowych.

Nieprzypadkowo szkolenie obejmuje marsze kondycyjne, wspinaczkę, narciarstwo oraz wielodobowe ćwiczenia w trudnym terenie. W górach sprawność nie jest dodatkiem do uzbrojenia. Jest częścią zdolności bojowej. Nawet najlepszy pocisk nie pomoże, gdy jego obsługa nie potrafi dotrzeć na stanowisko, przetrwać nocy na mrozie i przenieść wyposażenia przez strome zbocze.

Dron zajrzy tam, gdzie żołnierz niczego nie zauważy

Jednym z najważniejszych elementów wyposażenia jednostki będą bezzałogowce. Dowództwo nie ujawniło jeszcze ich typów ani liczby, dlatego nie wiadomo, czy batalion otrzyma wyłącznie małe maszyny rozpoznawcze, czy także drony uderzeniowe, przekaźnikowe i transportowe.

Już podstawowy quadcopter może jednak całkowicie zmienić sposób walki w górach. Człowiek stojący w dolinie widzi ścianę lasu albo zbocze. Dron w kilka minut wznosi się nad grzbiet i sprawdza drogę po drugiej stronie.

Może obserwować przełęcz, szukać pojazdów ukrytych pomiędzy drzewami, kontrolować szlak, naprowadzać ogień i sprawdzać, czy przeciwnik nie próbuje obejść pozycji. Kamera termowizyjna pomaga wykrywać ludzi oraz rozgrzane silniki, szczególnie nocą i przy częściowym ukryciu w roślinności.

Jak pisaliśmy w tekście: WOT ćwiczy scenariusz wojny z Rosją. Pomagają gwardziści z USA, bezzałogowce stają się oczami całego pododdziału, współpracując z artylerią, granatnikami i zespołami przeciwpancernymi. W terenie górskim drony mogą też służyć jako przekaźniki łączności. Grzbiet skutecznie zasłania sygnał radiowy, przez co pododdziały działające w sąsiednich dolinach mogą mieć problem z bezpośrednim kontaktem. Maszyna wisząca wysoko nad nimi pomaga ominąć taką przeszkodę.

Javelin uderzy w czołg z góry

Chyba najbardziej efektowną częścią wyposażenia są przeciwpancerne pociski kierowane Javelin. Operator przed startem namierza cel za pomocą głowicy termowizyjnej, a po wystrzeleniu rakieta prowadzi się samodzielnie. Żołnierze nie muszą przez cały czas obserwować pojazdu ani sterować pociskiem aż do uderzenia. Mogą natychmiast opuścić stanowisko, co ma ogromne znaczenie w świecie pełnym dronów, kamer termowizyjnych i artylerii odpowiadającej na wykryty ogień.

Javelin może uderzać bezpośrednio albo wznieść się, a następnie spaść na cel z góry, gdzie pancerz czołgu jest zwykle cieńszy. W górach zespoły przeciwpancerne mogą przygotowywać zasadzki przy drogach, serpentynach i wyjazdach z dolin. Pojazd przeciwnika ma tam ograniczone możliwości manewru. Nie zjedzie łatwo ze szlaku, nie rozwinie szerokiego szyku i często musi przejechać przez wcześniej wybrane miejsce. Dobrze ukryta obsługa może odpalić pocisk, złożyć wyposażenie i zniknąć pomiędzy drzewami, zanim nadejdzie odpowiedź.

Wojsko Polskie korzysta z Javelinów od kilku lat. Jak pisaliśmy w tekście: Ta broń trafi w 2022 r. do polskiego wojska. Będą drony Bayraktar TB2 i Javeliny, pierwsze zestawy kupiono przede wszystkim dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Nowy batalion pokazuje, że uzbrojenie ma trafiać również do wyspecjalizowanych jednostek operacyjnych.

Spike i Carl Gustaf uzupełnią przeciwpancerną zasadzkę

Na liście wyposażenia znajdują się także pociski Spike. Szczegółowa konfiguracja nie została podana, ale polska armia od lat korzysta z zestawów Spike-LR, częściowo produkowanych i montowanych w kraju.

Javelin i Spike nie muszą się wzajemnie wykluczać. Różne systemy, tryby naprowadzania i zasięgi pozwalają budować wielowarstwową obronę przeciwpancerną. Dowódca może dobrać uzbrojenie do widoczności, odległości i ukształtowania terenu.

Do tego dochodzą granatniki Carl Gustaf. Polska zamówiła wersję M4, ważącą bez amunicji mniej niż 7 kg. Jest to broń wielokrotnego użytku, do której można stosować różne pociski przeciwpancerne, przeciwpiechotne, dymne i przeznaczone do niszczenia umocnień.

Carl Gustaf jest mniej zaawansowany od kierowanego Javelina, ale znacznie tańszy w użyciu i bardziej uniwersalny. Nie każdy cel wymaga kosztownej rakiety z głowicą samonaprowadzającą. Stanowisko karabinu maszynowego, lekki pojazd albo budynek można zniszczyć odpowiednio dobranym granatem.

Pełna gotowość dopiero za kilka lat

Formowanie 21. Lekkiego Batalionu Górskiego ma zakończyć się w 2028 r. Później jednostkę czeka sprawdzanie zgrania pododdziałów, szkolenia oraz ocena osiągniętych zdolności. Finalna ocena wyszkolenia i pełnej gotowości operacyjnej została zaplanowana na 2030 r.

To termin późniejszy, niż zapowiadana pierwotnie gotowość w 2029 r. Nie jest to szczególnie zaskakujące. Stworzenie jednostki nie kończy się w momencie postawienia koszar i przyjęcia odpowiedniej liczby ludzi.

Przeczytaj także:

Trzeba jeszcze wyszkolić instruktorów, zbudować zespoły obsługujące drony i pociski, przygotować system łączności, opracować procedury współpracy z lotnictwem, artylerią oraz sąsiednimi jednostkami, a potem sprawdzić wszystko podczas ćwiczeń.

Nowy batalion uzupełni istniejące zdolności 21. Brygady Strzelców Podhalańskich oraz 22. Karpackiego Batalionu Piechoty Górskiej stacjonującego w Kłodzku. Pozwoli mocniej zabezpieczyć południową część kraju, w tym obszary pomiędzy Tatrami, Przełęczą Dukielską i Bramą Przemyską.

Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.