REKLAMA

WOT ćwiczy scenariusz wojny z Rosją. Pomagają gwardziści z USA

Na poligonie w Toruniu aż 300 żołnierzy WOT ćwiczyło odpieranie natarcia z użyciem dronów, artylerii, śmigłowców i broni przeciwpancernej.

Terytorialsi i gwardziści z USA ćwiczą odpieranie ataku
REKLAMA

Na poligonie w Toruniu spotkało się około 300 żołnierzy WOT z całej Polski i gwardziści ze stanu Illinois. Terytorialsi trenowali sytuację, w której trzeba powstrzymać przeciwnika próbującego przebić się przez linię obrony. To dokładnie taki rodzaj zagrożenia, pod który dziś przygotowują się państwa NATO na wschodniej flance.

REKLAMA

WOT nie ćwiczy już tylko patroli i lokalnej ochrony

Jak czytamy na łamach portalu Polska Zbrojna, terytorialsi nie występowali wyłącznie jako lokalne wsparcie dla wojsk operacyjnych. Dowódcy kompanii mieli kierować nie tylko własnymi pododdziałami, lecz także dostępnymi środkami wsparcia. To bardzo nietypowa zmiana, bo wymaga myślenia o walce szerzej niż na poziomie lekkiej piechoty z karabinkami i granatnikami.

Na poligonie pojawiły się różne typy bezzałogowców: od dronów rozpoznawczych, przez amunicję krążącą, po maszyny zdolne do zrzucania min przeciwpancernych. Do tego dochodziła artyleria, śmigłowce, granatniki Carl-Gustaf i M72 oraz strzelcy wyborowi. Innymi słowy, dowódca kompanii WOT miał dostać mały wycinek współczesnego pola walki, na którym każdy sensor, efektor i kanał łączności ma znaczenie.

REKLAMA

Najtrudniejsze nie jest strzelanie, tylko dowodzenie

Dowódca WOT gen. dyw. Krzysztof Stańczyk podkreślał, że żołnierze po raz pierwszy występowali w takiej roli: jako dowódcy kompanii kierujący ogniem i całym pododdziałem. Może i to brzmi mniej ciekawie, niż odpalanie amunicji krążącej, ale właśnie tutaj znajduje się najważniejszy sprawdzian.

REKLAMA

W rzeczywistej walce problemem nie jest tylko to, czy żołnierz potrafi trafić z granatnika. Problemem jest to, czy dowódca wie, kiedy użyć drona, kiedy poprosić o artylerię, kiedy wprowadzić śmigłowiec, jak uniknąć ognia własnych sił, jak ewakuować rannych i jak utrzymać łączność, gdy przeciwnik zakłóca sygnały.

Właśnie dlatego ćwiczenie obejmowało nie tylko klasyczne zadania ogniowe, ale też elementy inżynieryjne i medyczne. Drony miały stawiać pola minowe, a żołnierze trenowali ewakuację rannych z pola walki. Dziś obrona nie polega wyłącznie na zajęciu pozycji i czekaniu. Trzeba rozpoznawać, minować, razić, wycofywać, ratować i przegrupowywać się niemal jednocześnie.

REKLAMA

Gwardia z Illinois to nasz długoletni partner

Gwardia Narodowa USA jest związana z Polską w ramach programu partnerskiego od 1993 r., a w ostatnich latach ta współpraca mocno skręciła w stronę bardzo praktycznych szkoleń: przeciwpancernych, snajperskich, medycznych i obserwacyjnych.

REKLAMA

Jest ona dla WOT naturalniejszym partnerem niż klasyczna ciężka brygada pancerna. Amerykańscy gwardziści też łączą komponent wojskowy z silnym osadzeniem w strukturach lokalnych i rezerwowych. Mają doświadczenie w mobilizacji, wsparciu władz cywilnych, działaniach kryzysowych i współpracy z wojskami regularnymi.

W Toruniu nie chodziło więc o zwykłe wspólne ćwiczenia. Polacy mogli zobaczyć, jak do podobnych zadań podchodzą Amerykanie, a Amerykanie przy okazji sprawdzali, jak radzą sobie polscy terytorialsi. Pamiętajmy, że razie prawdziwego kryzysu WOT nie będzie tylko walczyć. Na jego barkach może też spocząć wsparcie dla wojsk sojuszniczych, które będą przyjeżdżać do Polski i przemieszczać się po kraju.

REKLAMA

Saber Strike to większa układanka NATO

Ćwiczenia WOT są tak naprawdę częścią dużo większej układanki. Chodzi o manewry Saber Strike 26 i całą serię Sword 26, w których bierze udział około 15 tys. żołnierzy z 11 państw. Na poligonach ćwiczy się wszystko, co dziś liczy się na współczesnym polu walki: szybkie przemieszczanie wojsk, obronę przeciwlotniczą, walkę z dronami, cyberbezpieczeństwo i współpracę między sojusznikami.

To już nie są ćwiczenia z czasów, gdy sojusznicza interoperacyjność oznaczała głównie wspólne meldunki i przejazd kolumny przez granicę. Dziś chodzi o to, czy polski, amerykański i sojuszniczy żołnierz potrafią działać w jednej sieci: widzieć te same cele, przekazywać dane, rozumieć procedury, zsynchronizować ogień i nie przeszkadzać sobie nawzajem.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Właśnie dlatego rola WOT w takich ćwiczeniach jest całkiem istotna. Terytorialsi po prostu dobrze znają swój teren – wiedzą, gdzie biegną lokalne drogi, gdzie są wąskie gardła, ważne obiekty czy miejsca, które mogą mieć znaczenie podczas działań wojskowych. W razie kryzysu taka wiedza może bardzo się przydać: pomaga spowalniać przeciwnika, ułatwia przemieszczanie własnych wojsk i zabezpieczanie zaplecza.

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie. O smartfonach i nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla KomputerŚwiat i dla nieistniejącego już PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Copywriter techniczny, motoryzacyjny i technologiczny. Współzałożyciel agencji marketingowej BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA