Tajemnicza maszyna nad Strefą 51. To nie wygląda jak zwykły myśliwiec
Zdjęcie, które uchwycono nad tajemniczą bazą Area 51, słynną z teorii o UFO, natychamiast wywołało falę spekulacji i domysłów. To może być pierwszy obraz najnowszego, zaawansowanego amerykańskiego myśliwca szóstej generacji F-47.

Groom Lake w stanie Nevada, szerzej znane na całym świecie jako Strefa 51, od dziesięcioleci rozpala wyobraźnię entuzjastów lotnictwa, analityków wojskowych i poszukiwaczy tajemnic. To właśnie tam amerykańskie wojsko oraz wiodące koncerny zbrojeniowe od lat testują najbardziej zaawansowane, tajne projekty lotnicze, które oficjalnie nie istnieją.
Najnowszy przeciek, który trafił do sieci, sugeruje, że komuś w końcu udało się zarejestrować na gorącym uczynku maszynę nowej generacji. Obraz opatrzono podpisem: "Samolot, jakiego opinia publiczna nigdy wcześniej nie widziała".
Zdjęcie miało zostać wykonane za pomocą kamery termowizyjnej InfiRay HCH50ri opublikowane przez kanał Project Fear. Jego autenczyczność została potwierdzona renomowanemu serwisowi The Aviationist przez Andersa Ottesona, twórcę popularnego kanału Uncanny Expeditions na YouTube.
Tajemniczy obiekt na nocnym niebie
Opublikowane zdjęcie termowizyjne przedstawia obiekt o sylwetce, która nie pasuje do żadnego znanego, seryjnie produkowanego samolotu. Przeanalizował je The Aviationist. Zdaniem specjalistów na pierwszy rzut oka widać konstrukcję w układzie bezogonowym, charakteryzującą się skrzydłami o zmiennym skosie krawędzi natarcia (tzw. układ cranked-kite) oraz dużymi sterami wysokości umieszczonymi w przedniej części kadłuba, czyli canardami.
Dokładniejsza analiza sylwetki pozwala dostrzec ząbkowaną krawędź spływu, co w nowoczesnym lotnictwie wojskowym bardzo często zwiastuje zastosowanie napędu dwusilnikowego.
Nna fotografii brakuje wyraźnego, jasnego pióropusza ciepła, który zazwyczaj emitują dysze wylotowe silników odrzutowych. Ten detal natychmiast skłonił część internautów do postawienia zarzutu, że całe nagranie to zwykły, cyfrowy falsyfikat.
Eksperci szybko jednak ostudzili te emocje. Brak widocznego śladu termicznego gazów wylotowych może wynikać z kilku prozaicznych przyczyn - automatycznego przetwarzania i wygładzania obrazu przez oprogramowanie samej kamery, specyfiki rejestrowanej długości fali lub zaawansowanych systemów chłodzenia spalin, nad którymi Pentagon pracuje od lat w ramach technologii stealth.

Strefa 51 znowu budzi emocje
Gdy w sieci rozgorzała dyskusja na temat autentyczności ujęcia, głos w sprawie zabrał Anders Otteson, twórca popularnego kanału Uncanny Expeditions. Otteson to uznana postać w środowisku obserwatorów Strefy 51. Na początku tego roku sam głośno zasłynął zarejestrowaniem termowizyjnego nagrania innego, ostro trójkątnego obiektu przypominającego kształtem chipsa Dorito.
Otteson oficjalnie potwierdził, że materiał udostępniony przez Project Fear jest całkowicie autentyczny. Jak wyjaśnił w dyskusjach na platformie Reddit, osobiście doradzał tej ekipie w kwestii doboru sprzętu do nocnej obserwacji nieba, rekomendując im profesjonalny monokular termowizyjny InfiRay.
Choć sam nie był obecny na miejscu w momencie tego konkretnego przelotu, surowe nagranie widział już kilka miesięcy temu. Wyjątkowo wysoka szczegółowość i ostrość sylwetki samolotu wynikała z faktu, że maszyna leciała stosunkowo nisko nad horyzontem, co pozwoliło sensorowi na dokładne odwzorowanie kształtu płatowca.
Więcej na Spider's Web:
Myśliwiec szóstej generacji w obiektywie
Pojawienie się tak unikatowego materiału zrodziło teorie na temat tożsamości tajemniczego samolotu. Najbardziej prawdopodobna hipoteza łączy obiekt z niezwykle kosztownym i owianym tajemnicą amerykańskim programem Next Generation Air Dominance (NGAD). W jego ramach Siły Powietrzne USA dążą do stworzenia myśliwca szóstej generacji, określanego nieoficjalnie jako F-47.
Kształt uwieczniony na zdjęciu wykazuje uderzające podobieństwo do oficjalnych, choć celowo zmodyfikowanych grafik koncepcyjnych, które w przeszłości prezentował koncern Boeing oraz amerykańska armia.
Obie te instytucje celowo zmieniały detale w swoich renderach, aby nie ułatwiać zadania obcym wywiadom. Wszystko wskazuje na to, że nad Nevadą uwieczniono tzw. demonstrator technologii, latający prototyp służący do testowania zaawansowanej aerodynamiki i rozwiązań zmniejszających wykrywalność przez radary.



















