Superbroń Putina lata na oślep. W środku: radzieckie odpady
Miała być bronią przyszłości, którą Władimir Putin rzuci Zachód na kolana, a okazała się technologicznym Frankensteinem posklejanym z radzieckich odpadków. Wyciek wewnętrznych dokumentów obnaża spektakularną kompromitację Kremla. Flagowy pocisk Oresznik leci całkowicie na oślep, bo jego system naprowadzania opiera się na przestarzałej technologii z czasów zimnej wojny.

Kiedy w listopadzie 2024 . pierwszy balistyczny pocisk pośredniego zasięgu Oresznik uderzył w ukraińskie miasto Dniepr, Władimir Putin wykorzystał ten moment do stworzenia narracji o niezrównanej przewadze technologicznej Rosji. Chwaląc najnowszy system uzbrojenia, rosyjski dyktator tradycyjnie straszył zachodnie narody wspierające Ukrainę.
Putin był tak zachwycony politycznym i psychologicznym efektem tego uderzenia, że natychmiast nakazał wyprodukowanie kolejnej serii czterech pocisków w 2025 r. Jak się jednak okazuje, rzeczywistość drastycznie rozminęła się z kremlowską propagandą, a rzekomy technologiczny majstersztyk cierpi na wadę, która zamienia go w ślepe narzędzie zniszczenia.
Śledztwo przeprowadzone przez Dallas Analytics ujawniło głębokie wąskie gardło produkcyjne w samym sercu systemu naprowadzania Oresznika. Ta krytyczna wada sprawia, że rakiety rutynowo zbaczają z kursu o dziesiątki kilometrów.
Od czasu pierwszej, pokazowej demonstracji, Rosja zdołała wystrzelić na terytorium Ukrainy trzy takie eksperymentalne rakiety, a ich trajektorie lotu pokazują skalę chaosu. W styczniu 2026 r. pojedynczy pocisk uderzył w obwód lwowski. Parę miesięcy później, 24 maja 2026 r., Oresznikspadł na garaże w Białej Cerkwi, podczas gdy drugi zniknął bez śladu nad okupowanym terytorium obwodu donieckiego.
Technologiczny recykling z czasów zimnej wojny
Ten ściśle tajny program zbrojeniowy mocno nadwyrężył obciążony sankcjami rosyjski budżet obronny, zmuszając fabryki do pracy pod presją nierealnych terminów narzuconych przez Kreml. Głównym powodem, dla którego Rosja nie jest w stanie przekształcić Oresznika w niezawodną platformę bojową, jest jego konstrukcja.
To przemysłowa hybryda złożona z fragmentów należących do zupełnie różnych linii pocisków, z których większość pamięta jeszcze czasy radzieckie.
Wysoki rangą urzędnik w aparacie zamówień Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej ujawnił Dallas Analytics, że kluczowe komponenty platformy Oresznik zostały zaadaptowane bezpośrednio z dawnej dokumentacji projektowej z czasów ZSRR.
Plany te zostały wcześniej odrzucone i zniknęły z łańcucha dostaw podczas redukcji zbrojeń po zimnej wojnie, ponieważ uznano je za przestarzałe z punktu widzenia nowoczesnego pola walki. Jednym z takich wskrzeszonych elementów jest GU-503, lotniczy zespół żyroskopowy, który można dostrzec na materiałach wideo publikowanych przez zachodnie media.
Więcej na Spider's Web:
Dlaczego 0,5 stopnia decyduje o katastrofie
Aby zrozumieć, dlaczego ten konkretny instrument mechaniczny jest tak ważny, trzeba wyobrazić sobie rakietę nawigującą w górnych warstwach atmosfery. Aby dotrzeć do celu, komputer pokładowy musi stale monitorować i korygować ruch pocisku w trzech wymiarach. Chodzi o pochylenie, czyli ruch nosa rakiety w górę lub w dół, przechylenie, czyli obrót wokół własnej osi, oraz odchylenie, oznaczające ruch w lewo lub w prawo.
Element GU-503 działa jak wewnętrzny zmysł równowagi pocisku. Bez idealnie funkcjonującego żyroskopu broń leci na oślep. Nie jest w stanie wykryć, czy uskok wiatru atmosferycznego lub wibracje silnika zepchnęły ją z kursu.
Nieskorygowany błąd mechaniczny wynoszący zaledwie pół stopnia przy prędkości hipersonicznej potęguje się w trakcie lotu. W efekcie przekłada się to na katastrofalne chybienie celu o dziesiątki kilometrów.
List, który psuje narrację Kremla
Dallas Analytics opublikowało wewnętrzną korespondencję pomiędzy Jurijem Wedeszkinem, zastępcą dyrektora Zakładu Progress w Miczurińsku, a Wasilijem Aksienowem, dyrektorem generalnym Azowskiego Zakładu Optyczno-Mechanicznego.
Choć obie fabryki należą do innych państwowych konglomeratów, funkcjonują jako wyspecjalizowane ogniwa w najważniejszym rosyjskim łańcuchu produkcji broni precyzyjnej. List datowany na marzec 2025 r. jednoznacznie obnaża poważny deficyt dokładności wbudowany bezpośrednio w linię produkcyjną Oresznika.
Z dokumentu wynika, że urządzenia GU-503 nie były produkowane seryjnie przez zakład od bardzo długiego czasu. Co śmieszniejsze, aparatura używana do regulacji, testowania i docierania tych elementów została opracowana we wczesnych latach 70. i jest technologicznie przestarzała. Wiele komponentów uległo awarii, a zamienniki nie istnieją, bo nikt ich już nie produkuje. Naprawa tej sytuacji wymagałaby całkowitego przeprojektowania dokumentacji z użyciem nowoczesnej bazy elektronicznej, co oznacza długie przygotowania i gigantyczne koszty przy tak ograniczonym zamówieniu.
Presja silniejsza niż kontrola jakości
Źródło w rosyjskim resorcie obrony potwierdza, że zakłady produkcyjne, zepchnięte do narożnika przez sztywne terminy Putina, wolały całkowicie pominąć standardowe protokoły kontroli jakości, niż narazić się na gniew Kremla.
Nawet gdy warsztat zdoła skompletować lub zmontować instrument, fabryka nie ma możliwości zweryfikowania dokładności żyroskopu przed ostatecznym montażem. To bezpośrednio tłumaczy, dlaczego kolejne Oreszniki uderzały bezładnie w infrastrukturę cywilną zamiast w wyznaczone cele wojskowe.
Wychwycona w szczątkach pocisków obecność jednostek GU-503 z wyraźnymi stemplami produkcyjnymi z 2025 r. dowodzi, że planowany wcześniej ratunek w postaci współpracy z biurem projektowym Temp-Avia i stworzenia nowoczesnego zamiennika spalił na panewce.
Ten paraliż w zaawansowanym programie zbrojeniowym idealnie tłumaczy, dlaczego publiczna retoryka Putina dotycząca Oresznika uległa nagłej zmianie. Podczas czerwcowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu w 2026 r. rosyjski prezydent bezpośrednio zaprzeczył własnym wcześniejszym twierdzeniom o rozpoczęciu seryjnej produkcji masowej.
Kiedy musiał tłumaczyć, dlaczego superbroń zniszczyła cywilne garaże w Białej Cerkwi, nagle nazwał te działania jedynie ćwiczeniem rozwojowym w fazie testów.
Za fasadą zaawansowanego technologicznie mocarstwa kryje się przemysł obronny niezdolny do osiągnięcia podstawowej dokładności celowania. Błędem byłoby jednak całkowite zbagatelizowanie tego systemu. Rosyjska machina wojenna jest krucha przemysłowo, ale wciąż skrajnie niebezpieczna.
Z czasem rosyjski sektor obronny może przezwyciężyć te bariery produkcyjne, a zasięg rakiety pozwala na uderzenie w każdą europejską stolicę. Zagrożenie potęguje rozmieszczanie mobilnych wyrzutni na Białorusi, co drastycznie skraca czas reakcji zachodnich systemów wczesnego ostrzegania.
Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.