Cenzura czy ochrona dzieci? Wielka Brytania rozrywa się od środka
W tym kraju dzieci poniżej 15 lat nie będą mogły zakładać ani prowadzić kont w social mediach. Samodzielne wpisanie daty urodzenia już nie wystarczy.

Przez lata wyglądało to tak samo: przy zakładaniu konta wystarczyło dodać sobie kilka lat i gotowe. Platformy zwykle nie zadawały wielu pytań. Teraz ma się to zmienić, przynajmniej w niektórych państwach. Zjednoczone Emiraty Arabskie wprowadzają minimalny wiek 15 lat dla korzystania z social mediów i oczekują od platform czegoś więcej niż tylko przyjęcia daty urodzenia wpisanej przez użytkownika.
Koniec z wpisywaniem dowolnego wieku w social mediach
Jak podaje Reuters, nowe przepisy zakładają, że dzieci poniżej 15 lat nie będą mogły tworzyć, używać ani prowadzić osobistych kont w serwisach społecznościowych. To oznacza nie tylko zakaz założenia profilu, ale też brak dostępu do podstawowych funkcji, które przez lata były traktowane jak naturalna część internetu: publikowania treści, komentowania, udostępniania materiałów czy dołączania do publicznych grup.
Dotychczas wiele platform formalnie ustalało minimalny wiek użytkownika, ale w praktyce opierało się na deklaracji samego dziecka. Jeżeli ktoś miał 12 lat i wpisał, że ma 15 albo 18, system często przyjmował to bez większego oporu. Taka weryfikacja bardziej przypominała trochę grę w zaufanie niż rzeczywistą ochronę.
Nowe przepisy mają skończyć z taką fikcją. Samo wpisanie daty urodzenia nie będzie już wystarczające. Platformy mają sprawdzać wiek użytkowników w bardziej wiarygodny sposób, korzystając m.in. z cyfrowej identyfikacji i narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Chodzi o to, żeby serwisy nie mogły już tłumaczyć się tym, że ktoś po prostu zadeklarował odpowiedni wiek podczas rejestracji.
Dzieci nie tylko stracą konto. Platformy mają pilnować obejść
Nie kończy się jednak tylko na zakazie zakładania profili. Platformy mają również wyłączać konta utworzone przez dzieci poniżej 15 lat, zapobiegać obchodzeniu systemów weryfikacji wieku i powstrzymać się od wykorzystywania danych najmłodszych do reklam behawioralnych.
Reklama behawioralna polega na dopasowywaniu przekazów do zachowania użytkownika: tego, co ogląda, gdzie klika, jak długo zatrzymuje się przy danym materiale i czym prawdopodobnie się interesuje. W przypadku dzieci taki mechanizm od lat budzi szczególne kontrowersje, bo najmłodsi użytkownicy są bardziej podatni na manipulację i znacznie słabiej rozumieją, jak działa komercyjny internet.
Nowe przepisy mają więc dwa cele. Po pierwsze, ograniczyć dostęp najmłodszych do pełnych funkcji social mediów. Po drugie, utrudnić platformom wykorzystywanie danych dzieci do celów reklamowych. To już nie jest tylko dyskusja o tym, czy dziecko powinno mieć konto. Coraz częściej chodzi też o to, czy firmy technologiczne powinny budować swoje modele biznesowe na profilowaniu użytkowników, którzy często nie rozumieją jeszcze, jak działa zbieranie i wykorzystywanie ich danych w internecie.
Nastolatki dostaną dostęp, ale pod większą kontrolą
Założona granica 15 lat nie oznacza jednak, że każdy starszy nastolatek będzie korzystał z social mediów bez ograniczeń. Użytkownicy w wieku 15 i 16 lat mają być objęci dodatkowymi zabezpieczeniami. Chodzi między innymi o dopasowanie treści do wieku, ograniczenie kontaktów z nieznajomymi, narzędzia zarządzania czasem przed ekranem oraz funkcje nadzoru rodzicielskiego.
Platformy dostaną do 12 miesięcy na dostosowanie się do nowych wymogów. To sporo czasu z punktu widzenia użytkownika, ale dla firm technologicznych może oznaczać konieczność przebudowania części systemów, procesów rejestracji i mechanizmów nadzoru. Najtrudniejsze będzie zapewne pogodzenie skutecznej weryfikacji wieku z ochroną prywatności, bo sprawdzanie wieku nie może automatycznie oznaczać zbierania nadmiernej ilości danych o użytkownikach.
Świat już po prostu przestaje wierzyć platformom na słowo
To kolejny ruch w globalnej wojnie o dziecięcą uwagę i odpowiedzialność platform społecznościowych. Coraz więcej państw dochodzi do wniosku, że dobrowolne deklaracje firm technologicznych nie wystarczą. Australia już przyjęła jedne z najostrzejszych przepisów, obejmujące zakaz korzystania z największych platform przez osoby poniżej 16 lat. W Europie podobne pomysły pojawiają się między innymi w Danii, Francji, Hiszpanii, Szwecji i Słowenii. Polska również przygotowuje rozwiązania, które miałyby ograniczyć dostęp do social mediów dzieciom poniżej 15 lat i przenieść odpowiedzialność za weryfikację wieku na platformy.
Przeczytaj także:
Przez lata internet był projektowany tak, jakby większa liczba użytkowników zawsze była sukcesem. Teraz państwa zaczynają mówić, że nie każdy użytkownik powinien mieć nieograniczony dostęp do tych samych narzędzi, zwłaszcza jeśli mowa o dzieciach.
Największy spór dopiero się zaczyna. Zwolennicy takich rozwiązań powiedzą, że platformy zbyt długo zarabiały na uwadze najmłodszych i zbyt łatwo przerzucały odpowiedzialność na rodziców. Krytycy zwrócą uwagę na ryzyko nadmiernej kontroli, problemy z prywatnością oraz możliwość przenoszenia dzieci do mniej regulowanych zakątków internetu. Oba argumenty mają trochę sensu.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: cottonbro studio, Pexels
O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.