REKLAMA

Sklepy poszły w kasy samoobsługowe, a teraz płaczą. Nie żal mi ich

Kasy samoobsługowe wszystkim miały pomóc, a wygląda na to, że nie zawsze tak się dzieje - urządzenia bywają utrapieniem dla klientów, ale i dla samych właścicieli liczących na łatwy i pewny zysk.

kasy samoobslugowe
REKLAMA

Skorzystać mieli wszyscy. Klienci, bo kasy samoobsługowe przynajmniej w teorii skracają kolejki. Na dodatek każdy może swoje zakupy skanować we własnym tempie, bez dodatkowej presji. Sklepy, bo stanowisk jest więcej, a jeden pracownik może nadzorować pracę kilku kas. Na szarym końcu są wprawdzie kasjerzy, dla których samoobsługa jest realną konkurencją, ale przynajmniej według niektórych fakt, że sami kasujemy swoje rzeczy sprawia, że oni w tym czasie mogą zajmować się innymi rzeczami, np. wykładaniem towaru. 

Jak wyszło w praktyce? Różnie. Kolejki jak były, tak są. Pracownicy wydają się być bardziej przeciążeni, bo ci delegowani do samoobsługi tylko z nazwy zajmują się wszystkim i biegają od punktu do punktu. Wykonują te same obowiązki, bo nadal muszą zatwierdzać wiek, poprawiać błędy, wydawać gotówkę, ale za to zwiększyła się skala, bo na ich głowie jest nie jedna, a kilka lub nawet kilkanaście kas. 

REKLAMA

Za to sklepy mają prawo do zadowolenia, bo według badań średni rachunek przy samoobsłudze jest wyższy niż w standardowej kasie. Do większych zakupów zachęca rzekomo to, że nikt na wybory klientów nie zwraca uwagi, więc ci mogą pozwolić sobie na więcej: jeszcze jeden batonik, jeszcze jeden niezdrowy napój, dwie paczki czipsów zamiast jednej. I chociaż raczej kasjerzy widzą zbyt wielu klientów, aby przywiązywać uwagę do takich szczegółów, to sama możliwość oceny zdaniem badaczy sprawiała, że niektórzy się krygowali. Przy samoobsłudze prywatność jest większa i można zerwać kajdany wstydu. 

Okazuje się, że jest druga strona medalu. Portal wiadomoscihandlowe.pl informuje o badaniach przeprowadzonych na zlecenie ECR Retail Loss przez naukowców z Uniwersytetu Leicester. Okazuje się, że w pierwszym roku od wprowadzenia kas samoobsługowych średni poziom strat w sklepach wzrósł o 22 proc. 

I to wcale nie efekt kradzieży, choć to przecież dość częsty problem wielu sklepów - w tym także polskich. Na zachodzie kasy samoobsługowe muszą być bardziej pilnowane. Przypomnienie, że klient jest pod czujnym okiem kamer, pojawia się również na polskich wyświetlaczach. 

REKLAMA

Osoby próbujące oszukać kasę samoobsługową to realny problem, ale niejedyny. Straty to często efekt zwykłych ludzkich pomyłek: źle zeskanowany czy pomylony produkt. Pewnie każdemu zdarzyło się zastanawiać, na jaką bułkę się zdecydowaliśmy, albo czy mamy w ręku pomidor malinowy zwykły, czy może to inna odmiana. 

Autorzy badania podkreślili, że w ograniczaniu strat pomagają np. komunikaty zachęcające do samodzielnej poprawy. Istotną rolę odgrywają też ekrany pokazujące przebieg transakcji. Świadomość, że ktoś patrzy na ręce, doprowadziła do ograniczenia strat aż o 12 proc. Nic więc dziwnego, że takie rozwiązania są analizowane i u nas. 

REKLAMA

Badanie dotyczyło pierwszego roku. Zapewne z czasem klienci się przyzwyczają albo też wprowadzane są dodatkowe zabezpieczenia, więc korzyści mogą przewyższać straty. 

Wspominałem już o wyższym rachunku według badań, ale nie jest to jedyna szansa na odrobienie wyniku. 

REKLAMA

Nawet na polskim podwórku widzimy, że sklepy coraz częściej otwarte są dłużej. Jak pisał Paweł Grabowski, to możliwe także dlatego, że to klienci przejmują obowiązki kasjerów. 

Biedronka w marcu pokazywała statystyki, z których wynika, że w 2025 r. odnotowano ponad 1,8 mln nocnych wizyt - tyle razy klienci odwiedzili sklepy sieci między godziną 22:00 a 6:00.

Dla wielu klientów możliwość zrobienia zakupów o dowolnej porze dnia i nocy to po prostu duża wygoda. Sklepy całodobowe odpowiadają na potrzeby osób, którym trudno zaopatrzyć się produkty spożywcze w tradycyjnych godzinach otwarcia placówek handlowych. W Biedronce uważnie obserwujemy te potrzeby i już od wielu lat wdrażamy rozwiązania, które pozwalają klientom zrobić zakupy szybko i komfortowo wtedy, gdy naprawdę ich potrzebują, również w nocy - tłumaczył Paweł Włodarczyk, Dyrektor Operacyjny Makroregionu w sieci Biedronka.

REKLAMA

Owszem, to prawda - ale też prawdą jest, że dłużej otwarte sklepy pozwalają sprzedawać dłużej i więcej. Logiczne: wcześniej sklep był zamknięty, a teraz może generować zyski całą dobę. 

Na kasy samoobsługowe w Polsce decydują się już sklepy, które wcześniej wzbraniały się przed takim rozwiązaniem. Wydaje się, że samodzielne kasowanie weszło w nawyk tak bardzo, że mało która placówka zdecydowałaby się na rezygnację. 

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA