Niemcy chcą zbudować u nas fabrykę broni. Szykuje się potężna inwestycja
Gigant na rynku zbrojeniowym, niemiecka firma Rheinmetall, chce wybudować w Polsce swoją fabrykę. Inwestycja warta setki milionów złotych stworzy mnóstwo nowych miejsc pracy.

Niemiecki koncern Rheinmetall jest gotowy zainwestować setki milionów złotych w budowę nowego zakładu produkcyjnego na terenie Polski. Jak wynika z ustaleń serwisu Business Insider Polska, spółka zależna Rheinmetall Polska skierowała już oficjalne pismo do Ministerstwa Obrony Narodowej, szczegółowo opisując plany inwestycyjne.
Sprawa nie jest jedynie odległą wizją. Porozumienie intencyjne (memorandum of understanding) pomiędzy niemieckim gigantem a polskim rządem może zostać podpisane w ciągu najbliższych tygodni.
Rheinmetall chce budować fabrykę
Rheinmetall chce w polsce produkować ładunki miotające dla pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm. Kompletny strzał składa się nie tylko z samego pocisku i zapalnika, ale również z ładunku miotającego, który nadaje mu odpowiednią prędkość i zasięg.
Dawne, tradycyjne worki z prochem ustępują dziś miejsca nowoczesnym systemom modułowym, znanym jako MCS (Modular Charge System). To właśnie te moduły, odporne na warunki atmosferyczne i optymalne dla nowoczesnych polskich Krabów czy koreańskich K9, mają być produkowane w nowej fabryce.
Niemiecka oferta zakłada stworzenie zakładu zdolnego do wytwarzania co najmniej 600 tys. modułów MCS rocznie. Przeliczając to na gotowe komplety amunicji, daje to ponad 100 tys. pełnych strzałów rocznie, ponieważ na jeden pełny ładunek miotający o maksymalnym zasięgu składa się zazwyczaj sześć takich modułów.
Dla polskiego wojska, które dąży do zbudowania potężnych zapasów strategicznych, to liczby o fundamentalnym znaczeniu. Szacuje się, że pierwszy etap tej inwestycji pochłonie od 250 do 500 mln zł.

Nowy zakład na północy Polski
Lokalizacja nowej fabryki została wstępnie przewidziana na północy Polski, w województwie pomorskim. Inwestycja ma stać się integralną częścią projektu Zielony Okręg Przemysłowy Kaszubia, który stanowi jeden z priorytetowych programów wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Połączenie przemysłu ciężkiego z nowoczesnymi, ekologicznymi rozwiązaniami energetycznymi ma ożywić gospodarczo ten region.
Rząd prowadzi w tej sprawie wielotorowe negocjacje. Rozmowy toczą się nie tylko w gabinetach Ministerstwa Obrony Narodowej, ale zaangażowane są w nie również Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz Agencja Rozwoju Przemysłu.
Niemiecka strona oferuje pełną gotowość do stworzenia wspólnego, polsko-niemieckiego przedsięwzięcia. Deklaracje obejmują szerokie zaangażowanie krajowych podwykonawców, zatrudnienie lokalnych pracowników oraz, co kluczowe z punktu widzenia suwerenności obronnej, transfer niezbędnego know-how do Polski.
Więcej na Spider's Web:
Amunicja 155 mm jako priorytet
Zaledwie kilka dni temu, 15 czerwca francuska firma Eurenco oraz polskie Mesko, spółka Polskiej Grupy Zbrojeniowej, podpisały umowę powołującą francusko‑polski joint venture odpowiedzialny za produkcję kwalifikowanych systemów ładunków modułowych oraz trójbazowych materiałów miotających dla amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm.

Umowę podpisano podczas targów Eursatory w Paryżu. - Mesko i Eurenco zawarły umowę wspólników powołującą spółkę joint venture, która ma usunąć jedno z największych ograniczeń europejskiej produkcji amunicji artyleryjskiej. Produkcja ruszy w Polsce już w 2028 r., a przedsięwzięcie może znacząco zmienić pozycję naszego kraju na mapie europejskiego przemysłu obronnego - powiedziała prezes zarządu Mesko S.A. Renata Gruszczyńska.
Planowana produkcja obejmie setki tysięcy systemów ładunków modułowych rocznie. Są to kluczowe elementy wykorzystywane przez nowoczesną artylerię NATO. Co równie istotne, projekt zakłada wykorzystanie polskiego potencjału przemysłowego, w tym prochu jednoskładnikowego produkowanego w zakładzie w Pionkach. To oznacza, że Polska nie będzie jedynie odbiorcą technologii ani końcowym montażystą gotowych rozwiązań. Stanie się pełnoprawnym uczestnikiem europejskiego łańcucha dostaw w jednym z najbardziej strategicznych segmentów przemysłu obronnego.
Szczególne znaczenie ma rola Pionek. Zakład, który przez lata postrzegany był przede wszystkim przez pryzmat swojego historycznego dorobku, otrzymuje szansę na odegranie istotnej roli w budowie nowoczesnych zdolności produkcyjnych dla całego europejskiego rynku.
Czy w Polsce jest miejsce na oba zakłady - Rheinmetall oraz Mesko i Eurenco? Oczywiście, że tak. Pamiętać trzeba, że artyleria jest nazywana bogiem wojny, co oznacza, że zajmuje szczególne miejsce na polu walki. W przypadku tak zwanego konfliktu o duej intensywności, czyli pełnoskalowej wojny, 100 tys. ładunków miotających może być zużytych w mniej niż trzy miesiące. A to dotyczy tylko polskiej artylerii.
Zapotrzebowanie jest więc ogromne, a przecież polskie fabryki mogą produkować ładunki miotające także dla innych pańtw NATO.
Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.