REKLAMA

PKP Intercity kupi krytykowane wagony. I bardzo dobrze

Niemieckie wagony w krótkim czasie dorobiły się legendy niemal tak samo mrocznej, jak swego czasu czarna Wołga - a kto wie, czy nie budziły jeszcze więcej strachu. PKP Intercity było głuche na absurdalne zarzuty i na szczęście przewoźnik nie ma zamiaru tego zmieniać. 

niemieckie wagony
REKLAMA

Głównym powodem niechęci do niemieckich używanych wagonów był fakt, że… no cóż, pochodzą one z Niemiec. Oburzeni nie godzili się z pomysłem kupowania pojazdów z drugiej ręki, bo przecież powinniśmy jeździć własnymi, nowymi. A tak musimy cieszyć się resztkami z pańskiego stołu, dojadać po sytych sąsiadach, co uwierało narodową dumę. 

I rzeczywiście możemy jeździć własnymi wagonami, co więcej - będziemy. Tyle że na takie pachnące świeżością składy trzeba czekać. Tymczasem pasażerowie na peronach już stoją i coś z dworców musi ich odbierać. Niemieckie używane wagony nadają się do tego idealnie, bo ciągle są w niezłym stanie, a kosztują ułamek tego, co nowe. I można stosunkowo szybko wypuścić je na tory, w odróżnieniu od pojazdów powstających od zera. 

REKLAMA

Choć zarzut pod adresem niemieckich wagonów był typową polityczną nawalanką, więc trudno było spodziewać się czystej i uczciwej gry, to niektóre argumenty i tak zaskakiwały. Pojawiły się głosy, że pojazdy miałyby zawierać… azbest. Naprawdę dziwne, że nie obwiniano ich za suszę, gwałtowne opady deszczu, zaniki zasięgu czy nagle gubiące się klucze, tuż po tym, gdy przejechały przez daną miejscowość. 

Ale kto wie, być może wszystko w swoim czasie i lista zarzutów zdąży się wypełnić nowymi zmyślonymi winami. Okazji do oskarżeń nie zabraknie , bo PKP Intercity chce mieć jeszcze więcej używanych pojazdów z Niemiec. "Rynek Kolejowy" potwierdził, że polski przewoźnik złoży stosowną ofertę na 96 wagonów.

REKLAMA

- Oglądaliśmy już te wagony i one są również w bardzo dobrym stanie. To ta sama rodzina konstrukcyjna co zakupiony już przez nas używany tabor – wyjaśnia Adam Wawrzyniak, członek zarządu PKP Intercity. 

To więcej niż dobra wiadomość, bo już wcześniej podkreślano, że 50 wagonów, które trafiły do PKP Intercity, to raptem kropla w morzu potrzeb. Sam wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak przyznawał, że potrzebujemy wręcz kilkuset takich.

REKLAMA

Aż tylu - przynajmniej na razie - nie przybędzie, ale i tak jest się z czego cieszyć. Nie tylko dlatego, że wagony odpowiadają na podstawową potrzebę PKP Intercity, jaką jest zwiększenie liczby miejsc w pociągach. Z tygodnia na tydzień zainteresowanie koleją rośnie, a tabor nie jest z gumy.   

Niemieckie wagony gwarantują, że będzie czym wozić ludzi, ale zwiększają też komfort podróży. Tak, tak - mowa tu o używanych składach, które mimo swojego wieku po modernizacji potrafią zaskoczyć. Przyznawali to sami pracownicy PKP Intercity. 

- Pomiary głośności wewnątrz tych wagonów sonometrem wykonywane podczas jazd próbnych wykazały, że są to najcichsze wagony w PKP Intercity – zdradzał wcześniej Adam Wawrzyniak, członek zarządu spółki, cytowany przez kolejowyportal.pl

REKLAMA

Pół żartem, pół serio dało się wówczas stwierdzić, że niemieckie używane wagony wystawiły niezbyt dobrą laurkę swoim nowszym kolegom. Z punktu pasażera, który nie jest zacietrzewiony, liczy się natomiast to, że można jeździć wygodnie i cicho. A narodowość producenta to rzecz względna. 

PKP Intercity potwierdziło, że nie kupi piętrowych wagonów sypialnych z Austrii 

Rozważano taki zakup. Pomysł wydawał się ciekawy, tym bardziej że Słowacy pokazali, że modernizacja może zdziałać cuda i po remoncie wagony potrafią zachwycić. 

REKLAMA

W rozmowie z "Rynkiem Kolejowym" Adam Wawrzyniak zdradził jednak, że te wystawione na sprzedaż przez Austriaków były w kiepskim stanie, dużo gorszym niż te zakupione przez Słowaków. 

Zdjęcie główne: Janusz Malinowski (Twitter) / przerobione przy pomocy SI

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA