REKLAMA

Mundial ma nowego wielkiego wroga. Już nie kibice psują krew FIFA

Bezpieczeństwo wielkich imprez sportowych coraz częściej zależy nie tylko od bramek, patroli i kamer, ale też od walki z latającą elektroniką. USA przejęły ponad 50 dronów w pobliżu obiektów mundialu.

Drony nad stadionami. USA zaostrza ochronę mundialu
REKLAMA

Wielkie turnieje piłkarskie od zawsze przyciągają tłumy kibiców, a wraz z nimi korki, kontrole przy wejściach i wyzwania związane z bezpieczeństwem. Podczas Mundialu 2026 pojawia się jednak także nowy problem. Drony coraz częściej latają tam, gdzie nie powinny.

Według amerykańskich władz od początku turnieju przejęto ponad 50 takich urządzeń w pobliżu miejsc związanych z mistrzostwami. To nie jest więc już pojedynczy incydent czy ciekawski operator, który chciał nagrać stadion z góry. Skala sprawy pokazuje, że organizatorzy muszą traktować prywatne drony jak element systemu bezpieczeństwa.

REKLAMA

Jak podaje Reuters, tylko w Kansas City zespół złożony ze służb federalnych i miejskich przechwycił 8 dronów podczas wydarzeń związanych z mundialem. Chodziło zarówno o okolice stadionu Arrowhead, jak i strefę kibica. Zagrożenie nie kończy się więc na murawie i trybunach. Tam, gdzie gromadzą się tysiące ludzi przed ekranami, ryzyko również rośnie.

Nie każdy daje się odstraszyć zakazom

Federalna Administracja Lotnictwa zakazała lotów dronów nad meczami mundialu i wydarzeniami dla kibiców w USA. W dni meczowe ograniczenia obejmują wszystkie operacje lotnicze, w tym drony, w promieniu 3 mil morskich od stadionu i do wysokości 914 metrów nad ziemią. Wyjątkiem są loty wyraźnie dopuszczone przez kontrolę ruchu lotniczego.

REKLAMA

Osobne zasady dotyczą stref kibica. Tam drony nie mogą latać w promieniu 1 mili morskiej i do wysokości 304,8 metra. Nawet niewielki quadcopter, używany zwykle do nagrywania wakacyjnych ujęć, może w takim miejscu stać się poważnym problemem prawnym.

REKLAMA

Do tej pory odnotowano ponad 150 naruszeń zakazanej przestrzeni powietrznej przy 8 lokalizacjach meczowych. W samej Atlancie miało dojść do około 30 takich przypadków. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że mówimy o imprezie przygotowywanej z ogromnym wyprzedzeniem i objętej specjalnymi procedurami bezpieczeństwa.

Dron za kilka tysięcy może kosztować cię fortunę

Problem z dronami polega tak naprawdę na tym, że granica między lekkomyślnością a zagrożeniem jest niezwykle cienka. Urządzenie może być użyte przez turystę, który nie sprawdził przepisów, ale może też służyć do obserwacji, zakłócania wydarzenia albo przenoszenia niebezpiecznego ładunku. Służby nie mogą więc zakładać, że każdy lot jest nieumyślną pomyłką.

Właśnie dlatego kary są aż tak wysokie. Operatorzy, którzy wlecą w ograniczoną przestrzeń bez zgody, mogą zostać ukarani grzywną sięgającą 100 tys. dol. Do tego dochodzą możliwe zarzuty karne oraz konfiskata sprzętu.

REKLAMA

Przy mundialowych stadionach mają działać również zespoły FBI zajmujące się neutralizowaniem dronów. Nie chodzi już wyłącznie o to, kto przechodzi przez bramki. Trzeba pilnować także powietrza nad stadionem, parkingami, strefami kibica i trasami dojścia.

To lekcja także dla kolejnych wielkich imprez

Amerykanie mają już doświadczenia z podobnymi incydentami. W 2025 r. mężczyzna przyznał się do winy po locie dronem nad meczem NFL w Baltimore, a wcześniej operator w Massachusetts został oskarżony o nielegalny lot w pobliżu mety Maratonu Bostońskiego. W tym drugim przypadku służby przejęły urządzenie w powietrzu.

Mundial tak naprawdę tylko wyostrza ten problem, bo skala turnieju jest nieporównywalna z pojedynczym wydarzeniem sportowym. Kilka miast, stadiony pełne kibiców, strefy publicznego oglądania i ogromne zainteresowanie medialne tworzą środowisko, w którym nawet mały dron może wywołać duże zamieszanie.

Zobacz także:

REKLAMA

To najprawdopodobniej zapowiedź tego, jak będą wyglądać kolejne wielkie imprezy. Ochrona stadionów coraz bardziej przypomina ochronę infrastruktury krytycznej. Kamery, patrole i kontrole osobiste nie wystarczą, jeśli nad tłumem może pojawić się urządzenie sterowane z kilku kilometrów. Mundial miał być świętem futbolu. Dla służb stał się także testem z obrony przed cywilną technologią, która w niewłaściwym miejscu przestaje być zabawką.

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA