REKLAMA

Będą zasilać centra danych autami. Sprytne, choć szalone

AI wysysa prąd na niespotykaną skalę. Gigant motoryzacyjny chce ratować sieć energią z samochodów elektrycznych i nowych baterii sodowych. To szalone, ale może się udać.

Samochody elektryczne pomogą sieci? GM chce zasilać AI
REKLAMA

Centra danych wyrastają jak grzyby po deszczu, ale dziś największym problemem nie są już procesory, chłodzenie czy miejsce pod kolejne hale. Coraz częściej wszystko rozbija się o prąd. Można mieć najnowsze układy, miliardy dolarów na inwestycję i gotowy budynek, ale jeśli w sieci brakuje mocy, serwerów po prostu nie da się uruchomić.

General Motors chce wykorzystać ten moment i zrobić coś, czego jeszcze niedawno mało kto oczekiwał od producenta samochodów. Zamiast skupiać się wyłącznie na sprzedaży aut, firma chce wejść do gry o energię. Plan jest dość odważny, bo zakłada, że setki tysięcy elektryków będą działać jak ogromny, rozproszony magazyn prądu, a nowe baterie sodowo-jonowe mają pomóc odciążyć sieć, która coraz bardziej ugina się pod rosnącymi potrzebami AI i gigantycznych centrów danych.

REKLAMA

Auta mają oddawać prąd, nie tylko go pobierać

Najważniejszym elementem tego pomysłu jest V2G, czyli vehicle-to-grid. Chodzi tak naprawdę o to, że samochód elektryczny może nie tylko ładować baterię z sieci, lecz także oddawać do niej część zgromadzonej energii. Auto stojące przez większość dnia na parkingu, pod domem czy w garażu może więc pełnić dodatkową funkcję i wspierać system energetyczny wtedy, gdy zapotrzebowanie na prąd jest największe.

REKLAMA

GM twierdzi, że po amerykańskich drogach jeździ już ponad 250 tys. pojazdów marki Chevrolet, Cadillac i GMC zdolnych do pracy dwukierunkowej. Teoretycznie ich łączna pojemność wystarczyłaby do zasilania 120 tys. domów przez cały tydzień. To oczywiście rachunek bardzo mocno poglądowy, bo nie da się po prostu zabrać całej energii z akumulatorów kierowców. Pokazuje jednak skalę zasobu, który dziś w dużej mierze stoi bezczynnie.

REKLAMA

Firma chce aktywować nowe możliwości u obecnych klientów korzystających z domowych systemów energetycznych przez aktualizację oprogramowania. To bardzo istotne, bo nie chodzi tylko o nowy sprzęt dla przyszłych modeli. GM próbuje zamienić już sprzedane samochody w część energetycznej infrastruktury.

AI potrzebuje coraz więcej energii i nic ani nikt tego nie zmieni

Centra danych napędzane przez AI zużywają coraz więcej prądu, a zapotrzebowanie rośnie szybciej niż zdolność sieci do przyjmowania nowych odbiorców. Problemem nie jest wyłącznie to, ile energii trzeba wyprodukować. Równie ważne jest to, kiedy i gdzie ta energia jest potrzebna.

Serwerownie AI powstają w konkretnych lokalizacjach i potrafią generować ogromne obciążenie lokalnych sieci. To dlatego coraz częściej mówi się nie tylko o nowych elektrowniach, ale też o magazynach energii, zarządzaniu popytem i elastyczności. Sieć, która przez dekady działała według dość przewidywalnych schematów, musi obsłużyć odbiorców zachowujących się jak przemysłowe potwory obliczeniowe.

REKLAMA

GM chce więc sprzedać coś więcej niż samochód. W wizji koncernu auto stanie się elementem łańcucha energetycznego. Gdy tysiące pojazdów ładują się w momentach nadwyżki energii, a później oddają jej część podczas największego obciążenia sieci, operatorzy zyskują dodatkowy bufor bezpieczeństwa. To trochę jak stworzenie ogromnego, rozproszonego magazynu energii złożonego z samochodów, które i tak stoją przez większość dnia zaparkowane.

REKLAMA

Drugi filarem mają być baterie sodowo-jonowe

GM nie chce opierać planu wyłącznie na samochodach. Równolegle rozwija magazyny energii z bateriami sodowo-jonowymi we współpracy z Peak Energy. W stacjonarnych magazynach nie liczy się to samo, co w aucie. W samochodzie priorytetem jest mała masa i duża gęstość energii. W magazynie sieciowym ważniejsze są cena, trwałość, bezpieczeństwo, liczba cykli i prostota utrzymania.

REKLAMA

Przeczytaj także:

Sód jest znacznie łatwiej dostępny niż lit, a ogniwa sodowo-jonowe mogą lepiej znosić różne temperatury i wymagać mniej skomplikowanego chłodzenia. Mają niższą gęstość energii, więc dziś nie są idealnym wyborem do samochodów osobowych. W wielkim kontenerze stojącym przy centrum danych, farmie słonecznej albo zakładzie przemysłowym ten problem jest jednak dużo mniejszy. GM widzi w sodzie chemię dla sieci, a niekoniecznie dla aut. Taki magazyn może ładować się, gdy energia jest dostępna, i oddawać ją wtedy, gdy serwerownia albo lokalna sieć potrzebuje wsparcia.

REKLAMA

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie. O smartfonach i nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla KomputerŚwiat i dla nieistniejącego już PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Copywriter techniczny, motoryzacyjny i technologiczny. Współzałożyciel agencji marketingowej BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA