Kontrowersyjny antyimigrancki film do obejrzenia na X. Zakazany w Niemczech, publikuje go Musk
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, że Elon Musk lubi wchodzić w rolę samozwańczego obrońcy wolności słowa - nawet wtedy, gdy oznacza to wchodzenie w sam środek politycznego piekła - to właśnie dostał kolejny dowód.

Na platformie X pojawił się pełny, legalnie dostępny film Citizen Vigilante, najnowszy i najbardziej kontrowersyjny projekt Uwego Bolla. W Niemczech nie można go obejrzeć nigdzie: nie ma go w kinach, nie ma w streamingu, ani w telewizji, ani w sklepach. Musk uznał jednak, że to idealny moment, by wrzucić go na swoją platformę i przy okazji podkręcić debatę o cenzurze, migracji i granicach wolności artystycznej.
Film, którego nie wolno pokazywać
Citizen Vigilante to thriller akcji z Armiem Hammerem w roli głównej. Film zaczyna się brutalnie: matka zostaje zasztyletowana przez migrantów na oczach swojego syna. Ten, już jako dorosły mężczyzna, rusza w krwawy rajd po sprawiedliwość, eliminując przestępców i skorumpowanych urzędników. Większość jego celów to migranci - choć nie wyłącznie - co od początku ustawiło film w centrum politycznej burzy.
Czytaj też:
Boll twierdzi, że inspirował się prawdziwą sprawą z Hamburga z 2016 r., gdzie grupa nastolatków zgwałciła 14‑letnią dziewczynę i otrzymała jedynie wyroki w zawieszeniu. Reżyser uważa, że europejskie media i instytucje „straciły kontakt z rzeczywistością”, a film ma być komentarzem do tego, jak - jego zdaniem - system nie radzi sobie z przestępczością migrantów.
W Niemczech film nie otrzymał żadnej klasyfikacji wiekowej od FSK. Nie „tylko dla dorosłych”, po prostu: brak jakiegokolwiek dopuszczenia. W praktyce oznacza to całkowity zakaz dystrybucji - kina, telewizje, streamingi i sklepy nie mogą go oferować.
FSK dwukrotnie oceniła film i dwukrotnie uznała, że nie może go sklasyfikować. Według Bolla powodem było to, że film „propaguje samosąd” i może zostać odebrany jako zachęta do przemocy wobec migrantów. Reżyser odpiera zarzuty, twierdząc, że główny bohater nie jest przedstawiony jako pozytywna postać, a poziom brutalności jest porównywalny z John Wickiem czy Equalizerem. Jak twierdzi, to polityczna cenzura, ale jego odwołanie zostało odrzucone stosunkiem głosów 6:2.
Musk wkracza do akcji
Uwe Boll zwrócił się do Muska bezpośrednio - publicznie, na X. Napisał, że to „film właśnie dla niego”, bo pokazuje „zbrodnie migrantów w Europie” i „egzystencjalny kryzys”, o którym Musk „mówi od dawna”.
Musk odpowiedział w swoim stylu: nie komentarzem, nie deklaracją, tylko działaniem. Po prostu opublikował cały film na X, udostępniając go globalnie - również w Niemczech, gdzie jest formalnie zakazany. To oczywiście nie jest pierwszy raz, gdy Musk wykorzystuje platformę do podważania decyzji instytucji państwowych czy medialnych. Ale tym razem zrobił to w sposób wyjątkowo bezpośredni.
Musk od miesięcy powtarza, że X ma być „areną wolności słowa”. Udostępnienie filmu zakazanego przez państwową instytucję to dla niego idealny przykład walki z „nadmierną kontrolą”. Poza tym uwielbia pozycjonować się jako ktoś, kto „mówi prawdę, której inni boją się powiedzieć”. Film Bolla - niezależnie od jego jakości - jest gotowym paliwem dla takiej narracji.
Musk od dawna krytykuje też europejską politykę migracyjną i wielokrotnie powtarzał, że kontynent „nie radzi sobie z kryzysem”. Film, który przedstawia migrantów jako sprawców brutalnych przestępstw, idealnie wpisuje się w jego światopogląd.
A co z samym filmem?
Tu warto dodać łyżkę dziegciu. Uwe Boll to reżyser, którego twórczość od lat balansuje między kiczem a kultem. Jego filmy często są krytykowane za przesadę, uproszczenia i tanie prowokacje. Citizen Vigilante nie jest wyjątkiem - to kino, które bardziej chce szokować niż opowiadać zniuansowaną historię. Ale właśnie dlatego stało się idealnym narzędziem w rękach Muska.
Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.