REKLAMA

Światu grozi wielki kryzys. "Tylko OZE i atom zatrzymają paraliż"

Tani prąd, więcej OZE, więcej atomu i mniej zależności od paliw z wąskich gardeł świata. Taki wniosek płynie z najnowszych wypowiedzi szefa IEA.

Ormuz, ropa i gaz. Dlaczego OZE i atom nagle przyspieszą?
REKLAMA

Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), nie owija w bawełnę. Według niego świat znalazł się w sytuacji groźniejszej niż kryzysy z 1973, 1979 i 2022 r. razem wzięte. To może być największe zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego w historii. Birol nie mówi, że kilka farm wiatrowych nas uratuje. Mówi, że ten kryzys może brutalnie przyspieszyć przebudowę energetyki w stronę OZE, atomu, elektryfikacji transportu i oszczędzania energii.

REKLAMA

Birol ostrzega nie tylko przed droższą ropą. Chodzi o dużo większy problem

Rdzeniem obecnego kryzysu jest cieśnina Ormuz, przez którą w 2025 r. przechodziło średnio około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie, czyli około 25 proc. całego światowego handlu morskiego ropą. Wojna w regionie doprowadziła do największego zakłócenia podaży w historii globalnego rynku ropy, a dodatkowo mocno uderzyła też w LNG. Według agencji od początku marca dostawy LNG z Kataru i ZEA spadły o ponad 300 mln metrów sześciennych dziennie, co przekłada się na ponad 2 mld metrów sześciennych gazu tygodniowo.

Birol w rozmowie z Reuters i w podcaście z Nicolaim Tangenem tłumaczył, skąd jego tak ostre porównanie do dawnych kryzysów. W latach 1973 i 1979 świat tracił po około 5 mln baryłek ropy dziennie w każdym z tych szoków. Teraz, jak mówił, ubytek sięga około 12 mln baryłek dziennie, a do tego obecna strata gazu jest większa niż podczas załamania po odcięciu rosyjskich dostaw do Europy w 2022 r. W jego ocenie to właśnie suma tych uderzeń sprawia, że obecny kryzys jest większy niż wszystkie trzy razem.

To nie jest jednak wyłącznie problem paliw. IEA podkreśla, że przez region przechodzą również najważniejsze strumienie petrochemikaliów, nawozów, helu i innych surowców ważnych dla przemysłu oraz rolnictwa. Taki wstrząs nie kończy się tylko na droższej benzynie na stacjach paliw. Oznacza przede wszystkim wyższą inflację, większą presję na transport, nawozy, żywność i przemysł chemiczny. Najbardziej ucierpią kraje rozwijające się, bo jednocześnie dostaną po rachunkach za energię, cenach żywności i wzroście kosztów życia.

Skąd więc w tym wszystkim OZE?

Birol w swoich ostatnich wypowiedziach stawia sprawę jasno: obecny kryzys nie zostanie rozwiązany przez fotowoltaikę w kilka tygodni, ale może bardzo przyspieszyć inwestycje tam, gdzie energia jest lokalna, szybka do wdrożenia i nie musi przepływać przez najwrażliwsze geopolitycznie gardła świata. Mówi wprost, że po obecnym szoku spodziewa się szybszego wzrostu OZE razem z bateriami, mocniejszego powrotu atomu oraz przyspieszenia elektryfikacji transportu.

IEA od miesięcy pokazuje, że świat już mocno skręca w stronę elektryczności. W 2025 r. inwestycje w sektor energii elektrycznej mają sięgnąć 1,5 bln dol., czyli o około 50 proc. więcej niż łączne wydatki na dostarczanie ropy, gazu i węgla na rynek. Samo globalne inwestowanie w energię słoneczną ma dojść do około 450 mld dol. w tym roku, co czyni ją największą pojedynczą pozycją w światowych wydatkach energetycznych.

W samych odnawialnych źródłach IEA widzi dalsze bardzo mocne przyspieszenie. Prognoza na lata 2025-2030 mówi o wzroście globalnej mocy OZE o prawie 4600 GW, czyli o wyniku 2 razy większym niż przyrost z poprzednich 5 lat. Prawie 80 proc. tego wzrostu ma przypaść na fotowoltaikę. To niezwykle istotne w kontekście kryzysów paliwowych, bo właśnie fotowoltaika i wiatr należą do technologii, które da się wdrażać szybciej niż duże elektrownie konwencjonalne i które nie wymagają stałego importu paliwa przez wąskie gardła takie jak Ormuz.

OZE same nie wystarczą. Birol stawia też na atom i samochody elektryczne

Birol przypomina, że po kryzysach naftowych lat 70. ruszyła wielka fala inwestycji jądrowych. W podcaście mówił, że około 170 GW mocy jądrowych zbudowano właśnie jako odpowiedź na tamten szok. Dziś spodziewa się podobnego odruchu, zwłaszcza że według IEA inwestycje w energetykę jądrową wzrosły o około 50 proc. w ciągu ostatnich 5 lat, a pierwsze komercyjne projekty SMR są oczekiwane około 2030 r.

Drugi filar to transport. Birol od miesięcy powtarza, że przyszłość transportu jest elektryczna, a obecny kryzys może ten trend jeszcze przyspieszyć. W rozmowie z Tangenem wskazał, że jeszcze 5 lat temu auta elektryczne stanowiły około 5 proc. globalnej sprzedaży, a w zeszłym roku było to już około 25 proc. Równolegle oficjalny Global EV Outlook 2025 IEA prognozuje, że w tym roku sprzedaż elektryków przekroczy 20 mln sztuk i będzie odpowiadać za ponad jedną czwartą wszystkich nowych aut na świecie.

Im większa część transportu przechodzi z paliw płynnych na prąd, tym słabszy staje się bezpośredni związek między kryzysem na rynku ropy a codziennym funkcjonowaniem gospodarki. Oczywiście taka zmiana wymaga czasu, sieci, magazynów energii i przemysłu bateryjnego. Ale właśnie dlatego obecne wstrząsy działają jak polityczny dopalacz. Nagle technologie, które jeszcze wczoraj wydawały się transformacją na spokojnie, zaczynają wyglądać jak element bezpieczeństwa państwa.

Tyle że w najbliższych tygodniach nie uratuje nas panel na dachu

Krótkookresowo najważniejsze nie są nowe farmy wiatrowe, tylko utrzymanie dostaw, uruchamianie rezerw i ograniczanie popytu. IEA już 11 marca uzgodniła największe w swojej historii wspólne uwolnienie zapasów ropy: 400 mln baryłek. Agencja podkreśla jednak, że sama strona podażowa nie wystarczy, jeśli zaburzenia potrwają dłużej.

Właśnie dlatego opublikowała też zestaw działań popytowych: praca zdalna tam, gdzie to możliwe, obniżanie limitów prędkości, większe wykorzystanie transportu publicznego, ograniczanie lotów tam, gdzie są alternatywy, czy przesuwanie części zużycia LPG z mniej pilnych zastosowań do tych najważniejszych.

Przeczytaj także:

OZE nie są magicznym rozwiązaniem na najbliższe tygodnie. Są nim rezerwy, oszczędzanie i zarządzanie popytem. OZE, atom i elektryfikacja są odpowiedzią na pytanie, jak nie wracać co kilka lat do tego samego geopolitycznego koszmaru.

REKLAMA

*Źródło grafiki wprowadzającej: Fahroni / Shutterstock; Canva Pro

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-11T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T09:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T21:56:43+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T19:33:02+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T18:33:08+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA