Tech  / News

Pierwsza partia wyprzedana w minutę. Druga w 55 s. Xiaomi Mi 10 jest świetny, ale będzie problem z dostępnością

329 interakcji
dołącz do dyskusji

55 sekund. Tyle wystarczyło, by wyprzedać cały zapas Xiaomi Mi 10 i Mi 10 Pro w Chinach.

Od premiery najnowszego smartfona Xiaomi minęły raptem 4 dni, ale chiński gigant już może odtrąbić sukces. I spodziewać się kłopotów.

Pierwsza partia urządzeń trafiła na rynek w dniu premiery – wyprzedała się w minutę.

Druga partia trafiła na rynek dziś – wyprzedała się w 55 sekund.

Xiaomi nie podaje liczby sprzedanych egzemplarzy, ale podaje kwotę: w obydwu przypadkach na konto firmy wpłynęło 200 mln yuanów, czyli około 112 mln zł.

Xiaomi Mi 10 wyprzedał się na pniu. To jednocześnie doskonała i fatalna wiadomość.

Doskonała, bo oznacza, że zainteresowanie produktem jest ogromne. Fatalna, bo wszystko wskazuje na to, że Xiaomi nie będzie w stanie zaspokoić zapotrzebowania na swoje nowe telefony, przynajmniej w początkowej fazie sprzedaży.

Te obawy potwierdził partner Xiaomi, Pan Jiutang, zaznaczając, iż firma spodziewa się problemów z dostawami w Chinach przez kilka najbliższych tygodni. Biorąc pod uwagę szalejącego koronawirusa i paraliż fabryk w prowincji Hubei, te problemy mogą się dodatkowo pogłębić.

Nie wiemy jeszcze, jak problemy z dostępnością urządzeń wpłyną na planowaną premierę Xiaomi Mi 10 i Mi 10 Pro w Europie. Ta miała się odbyć 23 lutego, ale na skutek odwołania targów MWC 2020 została przesunięta na nieokreślony jeszcze termin.

Teraz, gdy już wiadomo o problemach z dostępnością telefonów, start sprzedaży na Starym Kontynencie może się jeszcze bardziej opóźnić.

To nie pierwszy raz, gdy Xiaomi sprzedaje się jak świeże bułeczki.

Xiaomi od lat pokazuje, że umie wygrywać ceną – nie tylko w przypadku promocji w warszawskiej galerii.

W ubiegłym roku po starcie sprzedaży Xiaomi Mi 9 w Polsce telefony wyprzedały się w zaledwie jeden dzień. I wcale nie będę zaskoczony, jeśli przy niskiej dostępności urządzeń w tym roku sytuacja się powtórzy.

Mówimy w końcu o sprzęcie, który – przynajmniej na papierze – ma co najmniej 90 proc. cech wspólnych z Samsungiem Galaxy S20, a kosztuje od niego o połowę mniej. Nie mówiąc już nawet o różnicy między topowym Mi 10 Pro, a topowym Galaxy S20 Ultra, która jest jeszcze głębsza.

Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek to powiem o smartfonie Xiaomi, ale teraz naprawdę nie mogę się doczekać, aż Xiaomi Mi 10 wpadnie mi w ręce (wpadnie „mi” w ręce – hehe).

Taki popyt może świadczyć tylko o jednym: Xiaomi tym modelem trafiło w dziesiątkę (ok, sam trafię do drzwi).

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst