Sprzęt  / Recenzja

Fade Task Light, czyli jak zakochać się w… lampie na biurko

176 interakcji
dołącz do dyskusji

W życiu bym nie pomyślał, że nowa lampa na biurko może sprawić tyle frajdy. A jednak! Zresztą ba…, to nie ot taka sobie zwykła lampa, lecz wynik kompromisu między pięknym wzornictwem, a komfortem i zdrowiem.

Przemianę mojego stanowiska pracy mogę powoli uznać za dokonaną. Najpierw biurko do pracy siedź/stój, potem odpowiednie ergonomiczne krzesło, następnie specjalna podstawka na notebooka, a teraz nowa lampa.

To cudo nazywa się Fade Task Light i tam, za Oceanem Atlantyckim, jest sporym sukcesem. Hitem jest przede wszystkim wśród pracowników Doliny Krzemowej. Dlaczego? Spieszę z wyjaśnieniami.

Ci Amerykanie to potrafią zrobić story wokół produktu, prawda? Zajrzyjcie tylko na stronę FadeStudio.com - jeden produkt, jedna lampa a ile (prawie-apple’owskiego) amazingu. Nietrudno się zakochać. A że sam padam ofiarą takich miłostek dość często, to gdy Łukasz leciał do Stanów Zjednoczonych na konferencję Lenovo w San Francisco, obarczyłem go odpowiedzialnym zadaniem sprowadzenia lampy Fade Task Light dla mnie do Polski.

No więc teraz lampa rezyduje na moim super biurku, a ja jestem - mimo iście amerykańskiej ceny - super zadowolony.

Przede wszystkim wygląda

Przyznacie, że to małe dzieło sztuki. Niby prosta do bólu konstrukcja, a jednak wyjątkowo sprytnie pomyślana.

Bazą lampy jest solidna metalowa część owalna, która służy do sterowania światłem, o czym za moment. Do bazy przyczepione jest ramię, które może zginać się w dwóch miejscach - tak, by obsłużyć różne tryby pracy oraz zaoferować odpowiednio duży zasięg. Bazę można także poruszać dookoła i w ten sposób przesuwać położenie ramienia.

Fade Task Light, 3

Podczas zgięć ramienia łączenia wsuwają i wysuwają się, i w ten sposób konstrukcja zachowuje swój unikalny kształt mimo różnych ustawień.

Fade Task Light, 1
Fade Task Light, 4

No i odpowiednio świeci

Najważniejsze jest jednak to, jakie światło Fade Task Light zapodaje.

Jeśli pamiętacie z moich poprzednich tekstów, mocno wierzę w teorię szkodliwości niebieskiego światła, które emituje ekran komputera. W związku z tym od dawna korzystam z aplikacji f.lux w komputerze, która automatycznie dostosowuje natężenie oraz barwę światła z ekranu w zależności od pory dnia. Celem jest jak najlepsze odwzorowanie naturalnego światła.

Co jednak po odpowiednio dobranym świetle ekranu komputera, skoro lampa grzeje swoim ostrym białym światłem. Fade Task Light rozwiązuje ten problem.

Ta lampa pozwala nie tylko na zmianę natężenia światła (mocne, lekkie), ale także jego barwy - od ostrego białego, do użycia razem ze światłem słonecznym, po ciepłe żółte, by odpowiednio naświetlić stanowisko pracy po zmroku.

Wprawdzie nie robi tego automatycznie tak jak f.lux w komputerze, ale przyjemność operowania pokrętłem, które znajduje się wewnątrz metalowej bazy w formie magnesu poruszanego na gładkiej powierzchni jest wyjątkowo duża.

Wrażenie jest doskonałe. W zasadzie lampa działa tak, że o jej świetle się zapomina. Po prostu jest, ale nie dostrzegamy tego przesadnie wyraźnie.

Jeden z lepszych zakupów

Wiem, komentarze w stylu „jak można wydać tyle na lampę” zaczynają się za 3, 2, 1, start! Ale co mi tam - już się nauczyłem, że na zdrowiu i komforcie pracy nie oszczędzam.

Fade Task Light, 2

Aaa, i byłbym zapomniał - lampę można sobie dobrać w różnych kolorach (czarnym, czerwonym, niebieskim lub białym) oraz różnych ornamentowych wykończeniach ramienia. W bazie jest też wyjście USB, za pomocą którego można ładować elektroniczny sprzęt.

Do Polski jednak nie wysyłają lampy. O pomoc trzeba więc prosić znajomych udających się do Stanów Zjednoczonych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst