RTV  / Felieton

Znamy datę premiery Avatara 2. Kolejny film Camerona, który odmieni świat technologii

Fani filmów z klimatu fantastyki i science-fiction nie będą mieli odpoczynku. Kolejne lata to ciąg wielkich premier. Jeszcze w tym roku kolejna część ekranizacji Hobbita, za dwa lata do kin mają powrócić Gwiezdne Wojny. Natomiast na grudzień 2016 roku zapowiedziano premierę... drugiej części Avatara. Czy ten film odmieni kinematografię?

James Cameron potwierdził, że kolejne odsłony najbardziej kasowego filmu w dziejach pojawią się rok po roku od 2016 do 2018. Oznacza to, że Avatar doczeka się aż trzech kontynuacji. Szczegółów na temat fabuły jeszcze nie znamy. Pewne jest jednak to, że po raz kolejny będziemy mogli wybrać się na Pandorę. O sukces finansowy filmów martwić się raczej nie trzeba. Już teraz świat jest spragniony kolejnej części Avatara, a do 2016 raczej o tym filmie nie zapomnimy.

Pierwszy Avatar stoi za krótkim zrywem formatu 3D. To właśnie przebojowe wtargnięcie na ekrany tego filmu stało się kołem napędowym dla premier kolejnych tytułów w trójwymiarze i całego szaleństwa wokół tej technologii. Gdyby nie ogólne zafascynowanie filmem Camerona to prawdopodobnie producenci sprzętu, wytwórnie filmowe i sieci kin nie zarobiłyby na 3D. A tak przez cztery lata kręci się biznes. Jednocześnie od 2009 roku niewiele filmów osiągnęło podobne trójwymiarowe efekty jak Avatar. To niedorównanie filmowi Camerona przez kolejne tytuły i problemy z technologią 3D w domowym użytkowaniu sprawiły, że trójwymiar odchodzi na bok. Być może tylko do 2016?

AVATAR

Oczekiwania wobec kolejnych filmów Camerona są duże nie tylko jeśli chodzi o poziom artystyczny, ale właśnie także o rozwiązania technologiczne. Wedle wcześniejszych zapowiedzi reżysera, w przypadku Avatara 2 nie skończy się tylko na 3D. Podobnie jak Hobbit, film ma zawierać część scen realizowanych z podwyższonym klatkażem, natomiast w całości miałby tak być pokazywany w kinach. Zabieg tej w przypadku Hobbita nie przypadł wszystkim do gustu, a jeszcze inni nie zauważyli różnicy. W przypadku Avatara może być jeszcze ciekawiej, ponieważ Cameron wspominał, że w filmie zastosowane zostanie 60 klatek na sekundę, a może nawet 120. Być może to właśnie po premierze kolejnego Avatara rozpocznie się szał na HFR tak jak, to było w przypadku 3D.

Drugi Avatar zapowiada się niezwykle także z powodu zapowiedzi scen z oceanu, a przede wszystkim tych zrealizowanych na dnie Rowu Mariańskiego. Cameron, wedle wcześniejszych informacji, ma wykorzystać zdjęcia jakie zrealizował podczas swojej wyprawy na dno rowu nie tylko w filmie dokumentalnym, ale właśnie także w Avatarze. Sam, jako pasjonat wodnych głębin, jestem niezwykle ciekawy efektu i ze zniecierpliwieniem oczekuję zarówno kinowego dokumentu jak i kolejnej odsłony Avatara.

James Cameron to obecnie jeden z największych czarodziejów kina. Nie jest to zbyt płonny twórca i każe sobie długo czekać na kolejne tytuły. Trudno jednak odmówić epickości Avatarowi czy Titanicowi. Cameron na chwilę zaczarował świat kina technologią 3D. Za trzy lata przekonamy się czy i czym tym razem zostaniemy zaczarowani.

źródło: Kotaku

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst