1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Dishonored powoli zadomawia się na półkach. Lepiej niż RAGE i Brink?

Premiera Dishonored już w piątek

Choć na co dzień stronię raczej od pierwszoosobowych produkcji, szczególnie na konsolach, w sprawie Dishonored mam wyjątkowo dobre przeczucia. Gra swoją premierę miała we wtorek, a na polskich półkach oficjalnie pojawi się jutro, choć wielu graczy już dzierży w dłoniach swe przedpremierowe zamówienia. 

Dishonored jest żywym przykładem tego, jak bardzo zacierają się różnice gatunkowe w dzisiejszych grach. Ten - na pierwszy rzut oka - shooter FPS zawiera w sobie sporo elementów gier logicznych, przygodowych, RPG czy wreszcie sytuacje ściśle skradankowe. Sami autorzy nie kryli zresztą, że w pewnych momentach zabawy odwoływali się do jednego z klasyków gatunku - serii Thief.

Po stronie atutów znajduje się także niezwykle niecodzienne, a nawet bardzo niecodzienne, uniwersum, które pod względem innowacyjności w skostniałym nieco świecie gier przypomina mi nieco Bioshocka czy obietnicę dzieła wiecznie niedokonanego - Bioshock: Infinite. Dishonored zanurza się bowiem w klimatach steampunkowych, a więc estetyce twórco gier znanej, eksploatowanej nad wyraz sporadycznie, bardzo często jednak w sposób nad wyraz imponujący - wspomnę tylko przygodówki Myst, Syberię czy wreszcie (moim zdaniem) boleśnie niedocenioną grę RPG - Arcanum.

Z intrygą polityczną w tle, główny bohater kierując się również osobistymi pobudkami rozpoczyna cykl zawodowych zabójstw, którym przyświeca staranny plan i grupka gadżetów w steampunkowym w stylu Agenta 007.

Za Dishonored przemawia jeszcze jedna rzecz - producent. Arkane Studios to nazwa, która w pierwszej chwili może nie przywoływać waszych skojarzeń, podpowiem jednak, że ekipa w swoim dorobku ma produkcję naprawdę prestiżową (również troszkę niedocenioną) - uwaga, fanfary - Dark Messiah of Might & Magic! Po ponad 6 latach przerwy uraczą nas w końcu Dishonored. Od razu nowa propozycja brzmi poważniej, nieprawdaż?

Wydawcą gry jest Bethesda, która od jakiegoś czasu na poważnie bawi się w mecenasa nie tylko swoich własnych projektów. Jak na razie z miernym skutkiem, taki sobie RAGE nie okazał się wielkim sukcesem, a całkiem niezły Brink komercyjnie też rewolucji nie stanowił - mimo najlepszych chęci to tylko drugoligowe strzelanki. Moim zdaniem Dishonored ma zdecydowanie większy potencjał i niebawem się okaże, czy podzieli los swoich poprzedników w katalogu Bethesdy, czy też właśnie rodzi nam się nowa, mocna marka. Oby tak było. Przekonamy się już jutro!