Superkomputer w akcji. Oto największa symulacja wszechświata w historii
Naukowcy kolejny raz przekraczają granice poznania. Dzięki najpotężniejszemu superkomputerowi na Ziemi udało im się przeprowadzić największą w historii symulację ewolucji wszechświata.
Oto największa symulacja wszechświata w dziejach. Naukowcy dostrzegli coś dziwnego
Jak wiele materii jest w naszym wszechświecie? To proste pytanie skrywa w sobie trudną zagadkę, która spędza sen z powiek kosmologom. Aby zbliżyć się do rozwiązania, naukowcy stworzyli największą i najbardziej realistyczną symulację komputerową ewolucji wszechświata, śledząc nie tylko ciemną, ale i zwykłą materię (taką jak planety, gwiazdy i galaktyki).
Oto największa symulacja ewolucji wszechświata i to za darmo. Spójrz 14 miliardów lat wstecz
Międzynarodowy zespół astronomów postanowił stworzyć Uchuu – symulację… całej ewolucji większej części wszechświata. Teraz każdy może przyjrzeć się dowolnej galaktyce na przestrzeni blisko 14 mld lat.
Być może nie ma znaczenia, czy żyjemy w symulacji, bo nasz świat i tak nie jest rzeczywisty
Temat wraca do mediów, co najmniej od czasu premiery filmu Matrix. Na Spider’s Web też poruszaliśmy go kilkukrotnie. Ostatnio o symulacji znów jest głośniej za sprawą artykułu w Scientific American.
Wiele osób ekscytuje się Elonem Muskiem, na konferencji Code odpowiadającym na pytanie, czy żyjemy w symulacji. Musk w niezręczny sposób liznął temat. Za przykład podał gry komputerowe i powiedział, że to, iż nie żyjemy w symulacji jest jedną szansą na miliard. Jednak poruszył też ważny temat: rozwój technologii jest tak szybki, że nie możemy zakładać, że w przyszłości symulacje tworzące Wszechświat będą niemożliwe.
Napisana przez Jeana Baudrillarda książka została wydana w 1981 roku. Nie opowiada ona tak naprawdę o życiu w symulacji. Stawia ona tezę, że budujemy sobie między rzeczywistością a naszymi zmysłami dodatkową, nierzeczywistą, warstwę. Ta warstwa jest wypełniona przez przekaz medialny, przez reklamy, przez doniesienia telewizyjne i prasowe. Myślę, że Baudrillard miałby więcej racji dziś, w epoce mediów społecznościowych, niż w 1981 roku. Umieszczenie tej książki na eksponowanym miejscu wskazuje jednak, że była inspiracją dla twórców Matrix. Ostrzega przed oderwaniem od rzeczywistości dokonanym na własne życzenie.