REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

"Stranger Things 4" przywraca wiarę w Netfliksa. Serial wziął to, co najlepsze z "Harry'ego Pottera"

Spodziewałem się odgrzewanego kotleta oraz festiwalu żenady i krindżu, a przez cały ubiegły weekend nie mogłem odkleić się od telewizora. Najnowsze siedem epizodów "Stranger Things", składające się na pierwszą część 4. sezonu, przywróciło mi wiarę w Netfliksa. Największa platforma VOD na świecie bierze to, co najlepsze z "Harry'ego Pottera" i trzymam kciuki, żeby zakończenie tej produkcji utrzymało poziom.

stranger-things-4-jak-harry-potter-netflix-opinie
REKLAMA

Netflix nie ma ostatnio dobrej passy, a powodów jest całkiem sporo. Rosnące cenyzalew produkcji o lichej jakościbrak dbałości o jakość tłumaczeń i powtarzające się zarzuty o promowanie "poprawności politycznej", gdy tylko w obsadzie pojawi się jakaś czarnoskóra osoba lub gdy w serialu albo filmie widz dostrzeże, o zgrozo, postaci LGBT, to tylko część problemów, z jakimi musi mierzyć się platforma znana ze "Stranger Things".

REKLAMA

Czytaj też:

Niezależnie od tego, czy serwis faktycznie zawinił, czy nie, przysłowiowe zmęczenie materiału wśród widzów widoczne jest gołym okiem. Sam łapię się na tym, że odliczam dni do premiery Disney Plus w Polsce i częściej ostatnio sięgam po Apple TV+, Prime Video i HBO Max, niż po Netfliksa, ale twórcy tej największej platformy VOD nadal mają sporo do zaoferowania. Najnowsze odcinki "Stranger Things" okazały się strzałem w jedenastkę.

"Stranger Things 4" od Netfliksa ma potencjał być najlepszym sezonem tej produkcji w historii.

Przed seansem spodziewałem się, że powrót do miasteczka Hawkins będzie wspomnianym festiwalem krindżu i żenady wymieszanym z typowym kotletem odgrzewanym na zjełczałym maśle sentymentów. Ileż razy można cofać się w czasie i oglądać przeszłość Jedenastki? Co zostało do odkrycia po Drugiej Stronie w towarzystwie bandy dzieciaków? Jak wiele nostalgicznego paliwa zostało latom 80. ubiegłego wieku?

Netflix: trailer 4. sezonu "Stranger Things"

Okazuje się, że w baku starej furgonetki do rozwożenia pizzy jest go tyle, by utrzymać uwagę widza przez siedem długich odcinków. Chociaż sam podchodziłem do epizodów jak pies do jeża, złapałem się na tym, że bawię się świetnie, a nawet pewna doza infantylności mi nie przeszkadza, chociaż sam w wieku, w którym są główni bohaterowie, byłem pół życia temu (a problemy, z którymi dziś się oni mierzą, już mnie nie dotyczą).

"Stranger Things", podobnie jak lata temu "Harry Potter", dorasta wraz z widzami i... aktorami.

Główni bohaterowie to już nie są małe dzieciaki, tylko nastolatki, z typowymi dla nich troskami i rozterkami. Sam może jestem zaś psem na tzw. teen drama, ale wygląda na to, że nie jestem odosobniony w pozytywnej ocenie "Stranger Things 4". Serial zbiera świetne noty wśród krytyków i widzów, a tym samym ociepla nieco nadszarpnięty ostatnimi laty - zarówno zasłużenie, jak i nie - wizerunek Netfliksa.

Netfliksowi udało się zaś znaleźć złoty środek. Po kilku latach przerwy pomiędzy kolejnymi sezonami widz czuje się tak, jakby założył stare buty, ale takie, z których wcale nie wyrósł - one pasują jak ulał. Sam bohaterowie jednak urośli - i w zasadzie musieli ze względu na to, że dorastają aktorzy, co miało też wpływ na scenariusz. "Stranger Things 4" jest dużo doroślejszy i straszniejszy niż kiedykolwiek.

Nawet anachronizmy w serialu "Stranger Things 4" nie psują seansu

Najważniejszy obecnie serial w ofercie Netfliksa nie stracił ducha.

"Stranger Things" udało się w dodatku osiągnąć coś, co już rzadko kiedy się spotyka: autentycznie boję się o los głównych bohaterów. Chociaż wiemy, że 4. sezon tej produkcji nie będzie ostatnim, to i tak na tym etapie mamy już tyle postaci, z którymi zdążyliśmy się dobrze poznać, że nie sposób wykluczyć, że nagle któraś z nich padnie trupem jeszcze przed grande finale.

REKLAMA

Miliony dolarów, wydane na scenografie i efekty specjalne, również nie poszły tu na marne, a chociaż "Stranger Things 4" powstawało w cieniu pandemii koronawirusa, to nie czuć tego na drugim planie tak jak w przypadku wielu innych produkcji z ostatnich lat. Na uwagę zasługuje też polskie tłumaczenie - konia z rzędem temu, kto nie uśmiechnie się od ucha do ucha przy kaszojadzie!

Trzymam tylko kciuki za to, żeby Netflix nie wyłożył się na ostatniej prostej. Jak na razie dostaliśmy 7 epizodów, które może i były jak na standardy telewizyjnie niezwykle długie, ale nie miały zakończenia, a ten cały "twist" fabularny na koniec wcale nie był zaskakujący. Platforma zostawiła sobie jednak dwa epizody, z których każdy ma długość typowego filmu telewizyjnego, na lipiec. Nie mogę się doczekać!

"Stranger Things" obejrzysz na Netflix Polska.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA