Wiadomości / Samochody używane

Czteroletni Volkswagen Passat już po wymianie silnika. Powód może was zaskoczyć

Wiadomości / Samochody używane 27.06.2023 436 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 27.06.2023

Czteroletni Volkswagen Passat już po wymianie silnika. Powód może was zaskoczyć

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski27.06.2023
436 interakcji Dołącz do dyskusji

Jak Passat przejeżdża średnio 616 km dziennie, to wymiana silnika może nastąpić już po trzech latach, zwłaszcza że ma już wtedy ok. 800 tys. km za sobą. 

Co jakiś czas wypływają w ogłoszeniach samochody z rekordowymi przebiegami, tzn. ogromnymi wartościami nakręconymi w bardzo krótkim czasie. Widziałem już wozy, które średnio przejeżdżały dziennie 400 km czy 500 km, ale po raz pierwszy widzę samochód, w którym – o ile nie zawodzi mnie matematyka – przez 4 lata pokonywano średnio ponad 600 km dziennie.

Zdjęcie z ogłoszenia, autor nie podpisał się

VW Passat robił tzw. przebieg autostradowy, więc wymiana silnika nastąpiła po 800 tys. km

Z opisu wynika, że Passat od nowości do wymiany silnika przejechał 800 tys. km po autostradach. To mniej więcej tak, jakby niecałe 20 razy okrążył Ziemię. Jest to o tyle ciekawe, że rocznik 2019 to już wszystkie możliwe utrudnienia ekologiczne – EGR, DPF, SCR z AdBlue i co tam chcecie. Jakoś te wszystkie rzeczy działają bez zarzutu, o ile silnik jest użytkowany w sposób typowy dla silników stacjonarnych albo zaburtowych: po prostu pracuje na stałych obrotach i już, niekoniecznie nawet niskich. Oczywiście to nie zmienia faktu, że olej i inne płyny eksploatacyjne trzeba regularnie wymieniać. Ciekawe, czy ktoś trzymał się tutaj interwałów long life typu 30 tys. km. Zgaduję, że niekoniecznie. Przy okazji, jeśli wymieniał olej co 15 tys. km, to oznaczało to wizytę w serwisie częściej niż raz w miesiącu, ponieważ średni miesięczny przebieg tego auta to 18 400 km.

Jakiś czas temu pisałem o tym, że silniki morduje praca na niskich obrotach

Morduje je także nieustające gaśnięcie i odpalanie, zmiany obrotów, ale i skrzynia DSG, która za wszelką cenę dąży do wrzucenia jak najwyższego biegu jak najwcześniej. Jeśli ten wóz przejeżdżał 600 km z kawałkiem każdego dnia – czyli realnie więcej, bo przecież były „dni serwisowe” na zmianę oleju czy opon – to raczej nie mógł jechać wolno. Czyli zapewne pracował przy względnie wysokich obrotach, bliższych 3000 niż 1500, co w ostateczności pozytywnie wpłynęło na jego trwałość. Wtedy i smarowanie jest lepsze, i spalanie mieszanki bardziej kompletne, i zapychanie DPF prawie nie występuje.

Po wnętrzu nie widać zużycia, ale spójrzcie na tablicę rejestracyjną

4-letnia tablica wygląda, jakby ktoś przejechał po niej piaskarką. Wiele to mówi o prędkościach, z jakimi podróżował Passat. To idealny argument dla ludzi, którzy chcą jeździć bardzo szybko: zobaczcie, wtedy samochód praktycznie się nie zużywa i przez setki tysięcy kilometrów pozostaje w idealnym stanie. Możliwe, ale to dość rzadki przypadek – chociaż przejechanie 800 tys. nowoczesnym dieslem o pojemności 2 litrów zasługuje na docenienie. To przebieg, który osiągały raczej niewysilone jednostki wysokoprężne z Mercedesa W124.

Zacząłem się zastanawiać co to będzie, kiedy takich aut zabraknie

Usługa typu przewóz osób po autostradzie zaniknie, ponieważ nie będzie czym jej realizować. Samochody elektryczne nie nadają się do tego. Wszyscy będą musieli wsiąść w pociąg – problem pojawi się, kiedy połączenia kolejowego akurat nie będzie. Pozostanie coś kleić i improwizować, co nieprzesadnie mi przeszkadza, bo sam od lat podróżuję w ten sposób. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby wynajmować sobie taksówkę na kilkaset kilometrów i nawet trudno mi sobie zwizualizować kim byli pasażerowie tego pojazdu. Widocznie jednak zainteresowanie jest, skoro da się w cztery lata opędzić prawie milion kilometrów Passatem z jedną tylko wymianą silnika.

passat wymiana silnika

To ostatnie chwile takich samochodów.

Czytaj również:

Nowojorska taksówka dostała drugie życie w Warszawie. To Prius z przebiegiem 700 tys. km

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać