Felietony

Fałszywe końcówki wydechu to okropieństwo. Ford chce połączyć ogień z wodą – efekt jest marny

Felietony 30.06.2019 68 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 30.06.2019

Fałszywe końcówki wydechu to okropieństwo. Ford chce połączyć ogień z wodą – efekt jest marny

Piotr Szary
Piotr Szary30.06.2019
68 interakcji Dołącz do dyskusji

Niedawno pastwiłem się nad nowym Audi S6, które ma wyjątkowo podle zaprojektowane fałszywe końcówki układu wydechowego. Ot, kawałki plastiku z odrobiną chromu. Ford próbuje podejść do sprawy w inny sposób, ale też wyszło to słabo.

Ze wspomnianego wyżej tekstu mogliście się dowiedzieć, że wręcz nałogowe stosowanie fałszywych „wydechów” wprawia mnie w irytację. W mojej opinii nie jest bowiem niczym złym ukrycie końcówek rur wydechowych pod zderzakiem, ale jednoczesne wieńczenie tegoż zderzaka kawałkami plastiku, które te rury udają, to zwykłe pozerstwo. I nie przemawia tu do mnie opinia, że wiąże się to z potencjalnie tańszymi naprawami, jeśli ktoś wjedzie nam w tył auta (ponieważ układ wydechowy jest wtedy mniej narażony na uszkodzenie, skoro kończy się kilkanaście centymetrów wcześniej, niż by się wydawało).

Wielu z was zgodziło się ze mną w komentarzach. Jestem zatem ciekaw, co powiecie na rozwiązanie zaproponowane przez Forda w nowym Explorerze. Hybryda plug-in – jedyny wariant, który trafi do Europy – będzie jedną z wersji, która otrzyma niecodzienne rozwiązanie.

Fałszywe, ale trochę prawdziwe. Ale jednak bardziej fałszywe.

Na szczegóły dotyczące tego osobliwego rozwiązania natrafiłem w serwisie Car and Driver. Generalnie idea jest tutaj taka, żeby w fałszywych końcówkach układu wydechowego… ukryć te prawdziwe. I nie, nie chodzi mi o kwestie w rodzaju założenia dużej, ozdobnej końcówki ociekającej chromem na coś o średnicy rurki do napojów.

Jeśli nie spoglądaliście na zdjęcia Car and Driver, zerknijcie na fotografię prasową nowego hybrydowego Explorera ST-Line.

Ford Explorer hybryda plug-in wydech

Wszystko na pierwszy rzut oka wygląda normalnie, prawda? No to skupmy się na interesującym nas fragmencie zdjęcia…

Ford Explorer hybryda plug-in wydech
Fejk czy nie fejk, oto jest pytanie…

Dobrze widzicie. Ozdobne końcówki układu wydechowego mają po dwa otwory.

Nie chodzi tu bynajmniej o kwestię poprawienia dźwięku silnika, pozbywania się skroplonej w układzie wody czy o podobne pomysły. Sprawa wygląda tak: to, co widzimy patrząc na SUV-a Forda od tyłu, to elementy, z których spaliny wylatywać nie będą. Nie będą, ponieważ nie ma takiej możliwości – wewnątrz znajdują się bowiem prawdziwe końcówki rur wydechowych, tyle że są one zakrzywione w taki sposób, żeby wylot spalin był skierowany ku dołowi. Stąd otwory na dole.

No to po co wymyślili coś takiego?

Amerykanom nie chodziło bynajmniej o wspomniane mniejsze ryzyko uszkodzenia „wydechu”, a o rzecz zdecydowanie bardziej prozaiczną – o wygląd. Ale skoro wygląd… to po co dodatkowe otwory?

Całość rozbija się o bezpośredni wtrysk paliwa. Samochody z takim rodzajem zasilania (i bez filtra cząstek stałych) mają tendencję do tego, by mocno brudzić końcówki układu. Przy takim wyprowadzeniu rur jak na zdjęciu, zmiany koloru doczekałby się też zapewne fragment zderzaka.

Wszystko fajnie, ale chyba widzę tu problem.

No OK – większa część chromowanych końcówek, jak również zderzak, dłużej pozostaną czyste. Nie zdziwię się natomiast, jeśli spaliny wylatujące dołem po prostu pobrudzą dolną część chromowanych rur, co będzie wyglądać dziwnie. Żadną zaletą nie jest też fakt, że po zajrzeniu do chromowanych elementów nie zauważymy plastikowych zaślepek, niczym w Audi – w zamian widać bowiem kawałek brzydkiej, zakrzywionej rury (klik!) i… solidną przerwę pomiędzy nią a chromem.

Jest i zaleta.

Jeśli właściciel Audi S6 zapragnie mieć w swojej szybkiej limuzynie lub kombi prawdziwe rury pod zderzakiem, to czeka go sporo dłubania i zapewne wymiana seryjnych elementów na tuningowe, co pochłonie masę pieniędzy.

W Fordzie Explorerze takiego problemu nie będzie. Chromowane końcówki się zdejmie, o kilka centymetrów przytnie rury układu (by wyeliminować zakrzywienie w stronę jezdni), by na koniec założyć nowe chromy – podobne do seryjnych, ale dłuższe. Taką modyfikację zapewne dałoby się przeprowadzić w ciągu godziny. No i najważniejsze: taki manewr nijak nie zmieniłby na gorsze ilości lub toksyczności spalin, ponieważ cięlibyśmy tylko kawałki zwykłych rur.

Innych rozwiązań byłoby kilka.

Skoro to wina wtrysku bezpośredniego – może go wywalić? Naprawdę da się zrobić sensowny, oszczędny i dynamiczny silnik benzynowy korzystającego z wielopunktowego wtrysku paliwa. No i takie jednostki nie mają problemu z brudzeniem wszystkiego, co jest w okolicy końcówek układu wydechowego.

Nie ma takiej opcji? Zróbcie system podwójnego wtrysku paliwa (pośredni + bezpośredni). Poliftingowy Mustang GT korzysta z takiego rozwiązania. Dlaczego 400-konny Explorer nie może?

Można też po prostu wsadzić filtr cząstek stałych, bo Explorer podobno nim nie dysponuje (a przynajmniej nic na ten temat nie znalazłem).

Ale nie – lepiej zrobić dodatkowe dziury.

Ford Explorer hybryda plug-in wydech

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać