Kupujesz z drugiej ręki w sieci? Koniec absurdalnej pułapki skarbówki
Po 25 latach dochodzi do istotnej zmiany w przepisach. Kupujący sprzęty z drugiej ręki nie zapłacą podatku - pod jednym warunkiem.

Ministerstwo Finansów o zmianach przebąkiwało latem, a teraz, 3 listopada, nowe przepisy wchodzą już w życie. Jak pisze "Rzeczpospolita", limit zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) wzrósł do 3 tys. zł. Wcześniej, przez 25 lat, wynosił 1 tys. zł.
Dziennik przypomina, że zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy o PCC umowa sprzedaży rzeczy ruchomych (np. samochód, komputer, telefon, sprzęt sportowy, meble, ubrania) jest obciążona 2 proc. podatkiem. Płaci go kupujący, który od zawarcia umowy ma 14 dni na złożenie deklaracji PCC-3 i odprowadzenie podatku.
Resort uzasadniając zmiany przekonywał wcześniej, że "konieczność egzekwowania podatku od umów o niskiej wartości ich przedmiotu generuje po stronie organów egzekucyjnych koszty przewyższające kwotę podatku, co czyni go nieefektywnym fiskalnie".
Zaproponowane w projekcie podniesienie limitu zwolnienia sprzedaży rzeczy ruchomych do 3 tys. zł jest efektem skalibrowania tej 'niewielkiej' wartości przyjmowanej przy zwolnieniu z PCC umów sprzedaży, z uwzględnieniem skumulowanego wzrostu cen, które od 2001 r. wzrosły o blisko 111 proc., oraz wzrostu siły nabywczej obywateli, wyrażającego się we wzroście przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej o 297 proc. - jak wyjaśniało ministerstwo.
Ominiesz "pułapkę"
Wcześniej osoba kupująca używany przedmiot za 2,9 tys. zł musiała uiścić podatek PCC w wysokości 58 zł. W opinii niektórych opłata była wręcz pułapką na niektórych użytkowników serwisów z ogłoszeniami, bo nie wszyscy wiedzieli o konieczności wypełniania deklaracji i płacenia niedużych sum. Teraz ten limit jest większy, co oznacza, że łatwiej uniknąć formalności.
"Rzeczpospolita" podkreśla, że podstawą opodatkowania jest wartość rynkowa rzeczy, określana na podstawie "przeciętnych cen stosowanych w obrocie rzeczami tego samego rodzaju i gatunku". W przypadku, gdyby skarbówka uznała, że podana wartość jest zbyt niska, może wezwać podatnika do złożenia korekty. Chodzi o to, aby nie dochodziło do sytuacji zaniżania cen produktu, w celu ominięcia opłaty.
3 tys. zł to jednak za mało?
W rozmowie z portalem wnp.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu, zauważał, że nie wprowadzono automatycznej waloryzacji limitu. Bardzo prawdopodobne jest, że już za kilka lat wrócimy do punktu wyjścia i dzisiejszy limit znowu będzie odstawał od rzeczywistości.
- Problem nie znika również przy transakcji za 3001 zł. W takich przypadkach koszty formalności i obsługi podatku mogą być niewspółmierne do uzyskiwanych wpływów - zaznaczył.
Zdaniem eksperta należałoby rozważyć limit na poziomie 10 tys. zł albo po prostu zrezygnować z PCC sprzedaży rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.