Zmiana czasu na zimowy 2026. W tę noc pośpimy godzinę dłużej
Zmiana czasu na zimowy 2026 czeka nas już w ten weekend. W nocy z 24 na 25 października 2026 r. cofniemy wskazówki zegarów o godzinę.

Zmiana czasu na zimowy przypada zawsze w ostatnią niedzielę października. W 2026 r. będzie to 25 października. W nocy z soboty na niedzielę o godz. 3:00 cofniemy zegarki na godz. 2:00. Oznacza to, że noc potrwa z punktu widzenia wskazań zegara o godzinę dłużej.
Zmiana na zimowy będzie szczególnie odczuwalna dla osób pracujących w nocy, pasażerów korzystających z transportu publicznego oraz tych, którzy planują podróż w weekend. Warto sprawdzić rozkłady jazdy i godziny rezerwacji, ponieważ w noc zmiany czasu niektóre połączenia mogą być realizowane według specjalnych zasad.
Kolejne przestawianie zegarków czeka nas wiosną. W niedzielę 28 marca 2027 r. przejdziemy na czas letni, przesuwając wskazówki z godz. 2:00 na 3:00. Wtedy stracimy godzinę snu.
Zmiana czasu na zimowy 2026. Szybko zacznie się robić ciemno
Zmianę czasu na zimowy zobaczymy szybko za oknem. I nie będzie to przyjemna zmiana, bo Słońce będzie znikać za horyzontem bardzo wcześnie.
Po zmianie czasu na zimowy, w niedzielę 25 października 2026 r., słońce w Warszawie wzejdzie o godz. 6:19, a zajdzie o godz. 16:21. W Krakowie wschód nastąpi o godz. 6:18, a zachód o godz. 16:30. W Łodzi słońce pojawi się nad horyzontem o godz. 6:23 i zajdzie o godz. 16:29, natomiast we Wrocławiu wzejdzie o godz. 6:31 i schowa się za horyzontem o godz. 16:40.
W Poznaniu wschodu można spodziewać się o godz. 6:35, a zachodu o godz. 16:37. W Gdańsku słońce wzejdzie o godz. 6:32 i zajdzie o godz. 16:26, zaś w Szczecinie pojawi się o godz. 6:47 i zniknie za horyzontem o godz. 16:44. W Białymstoku wschód nastąpi najwcześniej, około godz. 6:11, a zachód o godz. 16:11. W Lublinie słońce wzejdzie o godz. 6:10 i zajdzie o godz. 16:17.
Więcej na Spider's Web:
Zmiana czasu na zimowy 2026. Historia zmiany czasu
Pomysł przestawiania zegarków wynika z chęci lepszego dopasowania godzin aktywności ludzi do naturalnego światła słonecznego. Jesienią i zimą dni stają się coraz krótsze, natomiast wiosną i latem słońce zachodzi później. Zmiana czasu miała sprawić, że więcej światła będzie przypadało na godziny, w których większość ludzi pracuje, uczy się i odpoczywa.
Idea ta ma długą historię. Już w XVIII wieku Benjamin Franklin zwracał uwagę na możliwość oszczędzania świec dzięki lepszemu wykorzystywaniu światła dziennego. Rozwiązanie polegające na sezonowym przestawianiu zegarów zaczęto szerzej stosować dopiero na początku XX wieku, między innymi podczas I wojny światowej.
W Polsce zmiana czasu pojawiła się po raz pierwszy w 1916 r. Obecny system utrwalił się w drugiej połowie XX wieku.
Warto tu wyjaśnić jedno kluczowe nieporozumienie. Czas zimowy (nazywany strefowym lub standardowym) jest czasem bazowym i naturalnym dla naszej strefy geograficznej. Historycznie to nie czas zimowy został wprowadzony, lecz czas letni, który ustanowiono jako czasowy mechanizm przejściowy.
Czas zimowy jest najbardziej zbliżony do rzeczywistego czasu astronomicznego. Głównym argumentem za powrotem do niego jesienią było dopasowanie ludzkiej aktywności do momentu, w którym słońce znajduje się najwyżej na niebie (w okolicach godz. 12:00). Zapewniało to optymalne zsynchronizowanie zegara biologicznego człowieka z naturą.
Argumentem przemawiającym za zmianą czasu była przede wszystkim możliwość ograniczenia zużycia energii elektrycznej. Jeśli latem słońce zachodzi później według zegara, część osób może krócej korzystać ze sztucznego oświetlenia wieczorem.
Dziś jednak nasze zapotrzebowanie na energię wygląda inaczej niż sto lat temu. Używamy klimatyzacji, komputerów, telewizorów i wielu innych urządzeń, dlatego rzeczywiste oszczędności zależą od sposobu życia, pogody i struktury zużycia energii. Nie można więc zakładać, że każda zmiana czasu automatycznie przynosi duże korzyści.
Główna ilustracja wygenerowana przez AI.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.