Dookoła tyle ułatwień, że człowiekowi moc odbiera. Większość z nas jest zmęczona
Wyniki badań potwierdzają to, co każdy czuje aż za dobrze - jesteśmy coraz to bardziej przemęczeni. A przecież powinno być inaczej.

Z niedawnego badania PZU Zdrowie wynika, że już 80 proc. pytanych przynajmniej "od czasu do czasu" odczuwa przewlekłe zmęczenie. Aż 28 proc. przyznaje natomiast, że to częste uczucie.
Tego typu badania mówią bardzo wiele o naszej rzeczywistości i świecie, który wymaga tak dużo, wyciskając ludzi jak cytrynę, i po prostu męcząc, nie pozostawiając chwili na wytchnienie. Jednocześnie jest też sporych rozmiarów głazem wrzuconym do ogródka nowych technologii. Czy właśnie nie takie raporty są dowodem na to, że coś poszło nie tak i jakaś obietnica nie została spełniona? Postęp powinien zakładać, że zrobi się lżej i łatwiej.
Mając dostęp do wszystkich potencjalnych ułatwiaczy codziennego mozołu, wyniki badań są jakie są
Oczywiście można byłoby założyć, że bez nich byłoby jeszcze gorzej. Możemy tylko wyobrazić sobie świat bez automatycznych odkurzaczy, sprzętów kuchennych podgrzewających jedzenie zdrowiej i szybciej, bez kas samoobsługowych rozładowujących kolejki czy wszelkich innych rozwiązań - analizujących, przewidujących, usprawniających. Niewykluczone, że wówczas 96 proc. pytanych czułoby od czasu do czasu przewlekłe zmęczenie, a np. 63 proc. zmagałoby się z nim regularnie.
Być może powinniśmy być wdzięczni, zamiast narzekać, że pomoc jest mniejsza niż się oczekiwało.
Ale jednocześnie trudno nie mieć przeświadczenia, że choć niektóre czynności rzeczywiście stają się prostsze i dzieją się w locie, bez naszej uwagi, to i tak koszt jest spory. Niedawno Rafał Gdak pisał, że presja, jaką wywierają na nas nowoczesne gadżety, staje się nie do zniesienia:
Szczoteczka stoi nad nami z pejczem, a smart-butelka niczym nielubiany nauczyciel krzyczy na nas: „Pij wodę!”. Lodówka zmusi nas wkrótce do zakupów. Smart funkcje sprzętów AGD dopiero raczkują, ale łatwo wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała nieodległa przyszłość. „Jogurt ci się skończył, dodać do koszyka? To ważne dla zdrowia twoich jelit. Wiesz, że mikrobiom jelitowy to drugi mózg?" Byłoby dobrze, gdyby skończyło się to tylko w ten sposób, bo przecież o nasze portfele będą walczyć twórcy agentów AI. „Zajmiemy się budżetem za ciebie, nie będziesz musiał robić zakupów”.
Dostajemy kolejną obietnicę: teraz na pewno się uda! Agenci AI zdejmą z nas ciężar przykrych obowiązków, wezmą na siebie nudną, żmudną pracę, byśmy mogli zająć się tym, co naprawdę lubimy. Ale czy wyniki badań nt. zmęczenia za 2-3 lata będą inne? Obstawiam, że jeśli tak, to dlatego, że pokażą jeszcze większy znój.
W rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym" pisarz Nelio Biedermann przypomniał trafną uwagę nt. tego, że dziś sen jest największym wrogiem wielkich korporacji - nagle przez kilka godzin człowiek po prostu leży i śpi. Nie pracuje, nie konsumuje, nie wydaje pieniędzy. "Sen stanowi irracjonalny, irytujący dowód na to, że istoty żywe nie mogą się całkowicie podporządkować rzekomo nieodpartym siłom nowoczesności" – pisał Jonathan Crary w eseju “24/7. Późny kapitalizm i koniec snu”
Agenci AI wydają się być ostateczną bronią w walce z tym niecnym rywalem - my będziemy wprawdzie dalej spać, ale za to w tym czasie i tak zrobią się zakupy, zostaną zaplanowane wydatki, kolejny wyjazd, kolejny nocleg itd. Współczesny świat wymęczył ludzi, aby ci spragnieni spokoju i wypoczynku oddali swoje portfele, powierzając domowy budżet cyfrowym agentom. Róbcie co chcecie, ale nie zawracajcie głowy! Na swój sposób to genialna koncepcja, jakby wszystko zostało zaplanowane tak, aby doszło do tego scenariusza.
Ta obietnica jest tak bardzo kusząca właśnie dlatego, że jesteśmy przemęczeni i nie mamy siły zajmować się rzeczami nawet pozornie przyjemnymi, jak planowanie urlopu. Aż chce się uwierzyć, że przynajmniej część obowiązków nam odpadnie. Tylko jakim kosztem?
Pisarz dodał również, że najlepiej pisze mu się późnym wieczorem, "kiedy jest mniej rozpraszaczy, nie przychodzą już nowe wiadomości i jest ciszej". Z badania PZU dowiadujemy się natomiast, że co czwarty badany przesypia nie więcej niż 6 godzin na dobę, a sen trwający ponad 8 godzin deklaruje raptem 7 proc. osób.
Snu mamy mało, bo wszystko każe być dalej aktywnym. Owszem, zmęczenie, ale kolejny odcinek serialu się nie obejrzy, gra się nie przejdzie, książka się nie przeczyta, TikTok sam się nie przewinie. Pokus jest wiele, a na dodatek zapewne nie tylko pisarz ma tak, że właśnie wieczorem, szczególnie tym bardzo późnym, czuje się, że ma czas dla siebie. Osobną kwestią jest, jak się go wykorzystuje, ale trudno obwiniać przemęczonych ludzi za to, że po prostu patrzą w ekran oczekując jakiejkolwiek rozrywki.
Uderzyły mnie te słowa, bo pokazują, że wszystko stanęło na głowie
To nie tak powinno wyglądać. Dlaczego to jednak akceptujemy, próbując wyrwać sobie te dwie, trzy godziny - co z kolei przekłada się na cierpienie kolejnego dnia - i najpewniej dalej z tym nic nie zrobimy?
Świat musi wieczorem zwolnić, żebyśmy i my mogli odetchnąć - choćby na momencik. Ten paradoks sugeruje, że idealnym sprzętem dającym wytchnienie będzie ten, który nas od bodźców odetnie znacznie wcześniej. Niektórzy próbowali i nic z tego nie wyszło. Czy to oznacza, że szans na spokój nie ma?
Zdjęcie główne: LarysaPol / Shutterstock
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.