REKLAMA

Telewizja nie daje w Polsce za wygraną. Streaming nagle w odwrocie 

Magia telewizji trwa. Nie dość, że klasyczne kanały nie odpuszczają, to jeszcze potrafią się solidnie zrewanżować. 

telewizja
REKLAMA

Jest 2001 r. Łapiesz gazetę, aby zobaczyć, co leci w telewizji. "M jak Miłość" zaznaczone, aby nie przegapić emisji, tak jakby to było w ogóle możliwe. W środę Liga Mistrzów w TVP, w weekend Małysz, w piątek jakiś megahit na TVN-ie albo Polsacie. I cóż, że z reklamami - świeżynka, trzeba obejrzeć, dopiero co pięć lata temu była premiera w kinie, a tu już w telewizji. Święto! Nadchodzi jeszcze nowe reality show, ludzie zamknięci w jednym domu, ciekawe, co nawywijają. Będzie się działo. Niech żyje telewizja! 

REKLAMA

I proszę, jest 2026 r. i powyższy opis pod względem emocji wcale nie miałby niższej temperatury. No dobrze, różnice są - nie każdy zerka w gazetę, aby zobaczyć, co będzie puszczone danego dnia. Ale telewizja wciąż jest silna, wciąż wie, jak przyciągnąć do siebie. I przede wszystkim budzi ekscytację.

Świadczą o tym wyniki z raportu The Gauge Polska za wrzesień 2026. Jak czytamy, udział streamingu w oglądalności treści wideo na ekranach telewizorów w Polsce spadł z 11 proc. do 10,4 proc. I wszystko to po rekordowym dla streamingu sierpniu. Telewizja przeprowadziła skuteczny kontratak. 

REKLAMA

Z raportu wynika, że we wrześniu Polacy spędzali przed ekranami telewizorów średnio 3 godziny i 38 minut dziennie. Było to o 7 minut więcej niż miesiąc wcześniej. Przed rokiem odnotowano podobny rezultat. 

To zasługa nowej, jesiennej ramówki

Głównym motorem napędowym tego trendu jest telewizja tradycyjna, a zwłaszcza telewizja kablowa, która odnotowała najbardziej widoczny przyrost udziału w oglądalności wideo na telewizorze. Wśród najchętniej oglądanych pozycji programowych znalazł się tradycyjny zestaw w postaci serialu „M jak Miłość” na TVP2 oraz „Faktów” na TVN, uzupełniony o silne wydarzenia sportowe - mecze Mistrzostw Europy w siatkówce pokazywane przez Polsat oraz spotkania piłkarskiej Ligi Narodów na antenie TVP1 - podkreślają autorzy raportu.

REKLAMA

Jaki 2026, jaki streaming, jaki binge-watching. Cicho, zaraz Małysz skacze zaraz pogoda, a potem trzeba się dowiedzieć, co u Mostowiaków. 

Patrząc na najpopularniejsze programy, które niestrudzenie ciągną telewizję od lat, można poczuć się jak ponad 20 lat temu. Niby zmieniło się tak wiele, ale jednak - nie do końca. Serial, sport, informacje. Brakuje tylko komisji sejmowej śledzonej na żywo. Bo wieczorny program z ekscentrycznym prowadzącym i celebrytami, w którym nie zabraknie przekleństw i pikantnych dialogów, ciągle jest przecież w ramówce. 

REKLAMA

Telewizja, będąca bezpieczną przystanią, gdzie wszystko jest znajome i nie sprawia większych niespodzianek, daje pstryczka w nos streamingowi. Zresztą po raz kolejny. We wrześniu udział streamingu w całkowitej oglądalności na telewizorach spadł z 11 proc. do 10,4 proc. Stracił i YouTube (udział zmniejszył się z 2,8 proc. do 2,3 proc.), jak Netflix (z 1,9 proc. do 1,5 proc.). Autorzy raportu przewidują, że to zasługa właśnie jesiennych ramówek. 

Fascynujące - co by się nie działo, jest jesień, człowiek wraca przed ekran telewizora. Wciąż głównie dla telewizji

Tę magię telewizji widzieliśmy dobitnie nie tak dawno, kiedy dosłownie cała Polska z wypiekami na twarzach komentowała wydarzenia transmitowane nie na Facebooku, nie na YouTubie, nawet nie na TikToku - a na kanałach poczciwej Telewizji Polskiej.

REKLAMA

Nie zliczę, ile razy mignęły mi na Facebooku relacje osób, znajomych i nieznajomych, które dały znać, że też oglądają koncert The Cure w TVP. Niewykluczone, że to efekt bańki, ale można było odnieść wrażenie, że jest jak za najlepszych czasów telewizji, niemalże tak samo, jak podczas Małyszomanii - transmisja była w końcu "powodem ogromnej zbiorowej radości", przez chwilę można było żyć "życiem zastępczym", lepszym od codziennej rzeczywistości, bo muzycznym, artystycznym.  A przecież na innym kanale TVP transmitowany był mecz Mistrzostw Świata. "W latach 90. byłby to niezapomniany wieczór" - skomentował to połączenie (koncert na żywo z dużego festiwalu i mecz Mistrzostw Świata) jeden ze znajomych. Można jednak zaryzykować tezę, że i teraz zrobił na tyle duże wrażenie, że wspominany będzie przez długie lata. Szczytowy moment polskiej telewizji publicznej i to właśnie w 2026 roku? Kto by pomyślał.   

Zauważałem wtedy, że nawet ówczesny polski hit Netfliksa, czyli "Love is Blind", był przecież formatem bardzo telewizyjnym. Dziś z kolei głośno jest o innym reality show, emitowanym już w telewizji. Celebryci tłumaczą się ze swoich podcastów w śniadaniówkach. Dzięki temu internet żyje tym, co puszcza telewizja. Magia ekranu trwa. Nie regulujcie odbiornika.

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.

REKLAMA
REKLAMA