REKLAMA

Syrena wyje, a ty na zakupach. Czy sklepy wiedzą, co robić? 

Pracodawcy, pracownicy, a nawet lekarze i nauczyciele przyznają wprost: nie mamy pojęcia, co robić, gdy przychodzi Alert RCB lub za oknem wyje syrena alarmowa. A co w sklepach?

sklep
REKLAMA

Przykłady z ostatnich tygodni nie wystawiają nam dobrej laurki. Wojna za naszą wschodnią granicą toczy się od kilku lat, a my ciągle jesteśmy na etapie ustalania procedur. Co w sytuacji, gdy komunikat o poszukaniu bezpiecznego miejsca przyjdzie podczas wykonywania obowiązków? Jak zareagować ma lekarz przyjmujący w tym momencie pacjenta? Poszukać schronienia, ale gdzie - pytają pracodawcy, pracownicy, nauczyciele i uczniowie. 

REKLAMA

Portal finanse.wp.pl postanowił sprawdzić, jak sytuacja wygląda w sklepach. "Każda nasza placówka jest wyposażona w kompletne plany awaryjne oraz procedury na wypadki losowe i sytuacje kryzysowe" - przekazała serwisowi Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. relacji korporacyjnych Lidl Polska. 

REKLAMA

Wytyczne te zawierają szczegółowe instrukcje postępowania uzależnione od konkretnego scenariusza i rodzaju zagrożenia, a także wykaz niezbędnych danych kontaktowych - podkreśliła.

Sieć nie zdradziła jednak, czy w związku z nasileniem rosyjskich ataków w pobliżu polskiej granicy wprowadzone zostały dodatkowe rozwiązania dla sklepów znajdujących się na wschodzie kraju. 

REKLAMA

Nie podano także, jak wyglądają zasady dotyczące zachowania w trakcie alarmu w Lidlach - czytamy w serwisie. 

REKLAMA

Biedronka z kolei odsyła do Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Ta zaś kieruje do Poradnika Bezpieczeństwa oraz do Instrukcji Reagowania, którą opublikowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

- Wydaje mi się, że obecny chaos informacyjny wynika również z tego, że dla państwa i obywateli jest to stosunkowo nowa sytuacja. Przez ponad 30 lat żyliśmy w spokojnych czasach i dopiero uczymy się reagowania na tego rodzaju zagrożenia. W tym procesie mogą pojawiać się błędy i niespójności - komentuje w rozmowie z WP Finanse dr Jarosław Dolny, ekspert zajmujący się zagadnieniami obrony cywilnej. 

REKLAMA

Jak dodał, "potencjalne zagrożenie dronami czy uderzeniami rakietowymi ma zupełnie inną specyfikę, dlatego procedury nie powinny być automatycznie przenoszone z zasad przeciwpożarowych". 

To poniekąd zrozumiałe. Sytuacja dziś wygląda nieco inaczej niż w 2022 r. Nie da się też ukryć, że był czas, aby opracować procedury i instrukcje. Trudno nie mieć wrażenia, że działamy w trybie "jakoś to będzie", na bieżąco reagując na zdarzenia. Owszem, wiele z nich jest nieprzewidywalnych i zaskakujących. To normalne. Mimo wszystko można zaryzykować stwierdzenie, że był czas, aby przygotować się lepiej.  

REKLAMA

Tymczasem po ponad czterech latach od wybuchu wojny dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, jak Alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wysłany do mieszkańców województwa lubuskiego zamiast do mieszkańców województwa lubelskiego. Pomyłka przydarzyć może się nawet najlepiej przygotowanym, ale w tym przypadku mowa o systemowym problemie. Jak się okazało, instytucja odpowiadająca za koordynację działań w sytuacji kryzysowej jest pozbawiona zasobów wymaganych do poprawnego działania, co wykazała kontrola poselska.

REKLAMA

W 2026 r. odpowiedź na pytanie, jak mamy zachować się na wypadek syreny czy alertu RCB w pracy, szkole, u lekarza czy w sklepie, brzmi bardzo często: nie wiadomo. Jest Poradnik Bezpieczeństwa, więc trzeba się do niego stosować - i tyle. Są też nowe, dodatkowe materiały opracowane przez MSWiA we współpracy specjalistami i ekspertami, które poruszają kluczowe kwestie związane z bezpieczeństwem po włączeniu syren alarmowych. 

Niby więc wszystko jasne, a jednak wciąż znaków zapytania sporo. Obyśmy nigdy nie musieli płacić za to wysokiej ceny.  

Zdjęcie główne: daily_creativity / Shutterstock.com

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.

REKLAMA
REKLAMA