Wieczorami marzę tylko o nim. Kompaktowy masażer i to bez zwisającego kabla

Lokowanie produktu: SKG

Po ośmiu godzinach pracy przy biurku, kilku na kanapie przy konsoli oraz chwili z książką lub komiksem w fotelu przed snem plecy mnie nienawidzą. Też tak masz? No to możesz sobie sprytnie pomóc. Znalazłem na to sposób.

skg-ts700-przenosny-masazer-plecow-00

Z racji wykonywanego zawodu oraz swoich hobby prowadzę w dużej mierze siedzący tryb życia. Co prawda od czasu do czasu praca wymaga ode mnie udania się na konferencję albo targi, czy to w mieście zamieszkania, czy to w innym kraju, ale dnie mijają mi głównie na siedzeniu przed ekranem komputera. Z kolei wieczorami zwykle grywam na konsoli, zalegając na kanapie, lub w planszówki, co z kolei wymaga ciągłego nachylania się nad stołem, by przesuwać pionki i czytać karty.

Z tego powodu czasem zdarza się, że wieczorami mnie łupie w krzyżu tak, że nawet położenie się plackiem na łóżku ulgi nie przynosi. Od tygodnia korzystam jednak z kompaktowego urządzenia, które takową mi daje i przyjemnie przy tym grzeje. Jest nim przenośny masażer pleców SKG TS700, czyli niedrogi i sprytny gadżet, który mogę rzucić na zwykłe krzesło, fotel, kanapę lub w dowolne inne miejsce, gdzie sadzam swe cztery litery, bo jego grubość to jedynie od 4 do 9,5 cm.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
SKG TS700 wygląda na tyle ładnie, że nie chowam go do szafy
Jak siedzę na fotelu w salonie, to SKG TS700 jest prawie niewidoczny

SKG TS700, czyli masaż bez kabli

Aby zadbać o swoje plecy, nie musisz od razu zatrudniać masażysty na pełen etat ani nawet kupować wielkiego fotela masującego. Mobilny masażer SKG TS700, który obecnie testuję, kupił mnie zaś totalną prostotą. Zero pasków zaczepianych o oparcie, zero kabli plączących się pod kółkami fotela, zero upierdliwości. Rzucam go na krzesło, fotel albo na oparcie kanapy, siadam wygodnie, klikam prawą ręką jeden guzik, urządzenie się odpala, a ja mam zen.

No i oczywiście to też nie tak, że coś tam mnie od tyłu leciutko smyra - co to, to nie. Cztery silne głowice, nazywane bionicznymi, jeżdżą metodycznie w pionie na prowadnicy 3D o długości 40 cm, dopasowując się w trakcie pracy do kształtu kręgosłupa, ugniatając dzięki temu naprawdę duży obszar. Jak siedzę na fotelu, korzystając z SKG TS700, to wjeżdżają one aż pod łopatki, a potem zjeżdżają niemal do miejsca, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
SKT TS700 używać mogę przez cały dzień
Niewielka grubość sprawia, że mieszczę się wraz z nim na fotelu bez problemu

Masażer ma oczywiście kilka trybów działania

Siedząc w fotelu przed biurkiem, korzystam z urządzenia w trybie domyślnym i głowice masujące jeżdżą góra-dół. Na kanapie, gdy siadam przed telewizorem, by coś obejrzeć lub zagrać na konsoli, zmieniam go. Masuję wtedy albo samą górę pleców, albo lędźwie. Z kolei gdy coś mocniej mnie zepnie, odpalam masaż punktowy i czekam, aż napięcie w mięśniach zelżeje. W takich sytuacjach mobilny masażer taki jak właśnie SKG TS700 sprawdza się idealnie.

Urządzenie podczas pracy wykorzystuje przy tym kojące światło czerwone. Jeśli tylko sobie tego zażyczymy, to niemal od razu pojawia się podczas masażu przyjemne ciepełko pochodzące z grafenu. Jego intensywność można oczywiście regulować, a dostępne są trzy poziomy: 45, 50 lub 55 stopni. Z tej funkcji korzystam najczęściej w chwili, gdy siadam pod koniec dnia na fotelu z książką lub komiksem w dłoni. Dzięki temu lepiej mi się potem zasypia.

Galeria: 2 zdjęcia
Przyjemne ciepełko z grafenu pojawia się po chwili od włączenia SKG TS700
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Po użyciu SKG TS700 nie muszę chować go w szafie

Po tym, jak już wyłączę urządzenie, jest niczym ergonomiczna poduszka podpierająca lędźwie, więc na moim fotelu SKG TS700 jest obecny cały czas. Po pracy z kolei biorę go pod pachę i zbieram ze sobą na kanapę. Wygląda przy tym na tyle ładnie, że bez problemu może leżeć potem na stałe na fotelu, gdy z niego wstanę, a żona nie krzyczy, żebym go chował do szafy. Przyuważyłem nawet, że gdy akurat z niego nie korzystam, to małżonka mi go podbiera…

Jedyne, czego mi czasem brakuje, to opcji masowania karku - ale na to są osobne sprzęty w ofercie SKG. Części z nich się już na łamach Spider’s Web zresztą przyglądaliśmy. W ofercie firmy znajdziemy nie tylko masażery pleców, ale też szyi oraz… twarzy i stóp. Mój redakcyjny kolega Szymon Radzewicz przetestował przy tym już takie modele jak SKG ES500 (masowanie oczu) oraz SKG H7 i SKG G7 Pro-Fold (masowanie karku). No i był z nich tak zadowolony, jak ja z SKG TS700.

Galeria: 2 zdjęcia
SKG TS700 to gadżet samodzielny
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

A wbudowany akumulator był strzałem w dziesiątkę

Urządzenie pod oddychającą tkaniną pokrywającą miękkie pianki i twarde głowice skrywa również akumulator i to o pojemności 3200 mAh. Wystarcza na 90 minut nieprzerwanej pracy, co w praktyce przekłada się na sześć pełnych sesji masażu trwających po kwadrans każda - a urządzenie działa na tyle intensywnie, iż te są w pełni wystarczające. W ich trakcie nie jesteśmy również uwiązani do gniazdka, a gadżet możemy w razie potrzeby łatwo przenosić z miejsca na miejsce.

Cieszy również, że producent nie przyczepił do urządzenia kabla na stałe, a do tego nie wymaga stosowania przewodu z autorską końcówką. Po tym, jak ogniwo zaszyte w SKG TS700 się wreszcie rozładuje, o co wcale nie jest tak łatwo, naładować je ponownie można dołączonym do zestawu kablem lub dowolnym innym - wystarczy, że będzie miał końcówkę USB-C, a po drugiej stronie wetknięty zostanie do zasilacza, komputera albo… powerbanka.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
Trzy guziki zawsze są pod ręką. Dosłownie
Do ładowania SKG TS700 używa się kabla USB-C

Zaraz obok portu USB-C zamontowano obsługiwane prawą ręką trzy przyciski z kolorowymi diodami sygnalizującymi aktualny tryb pracy - nie ma tu dyndającego na kablu niewygodnego pilota. Ten zlokalizowany na samym dole to włącznik. Wystarczy przytrzymać go parę sekund, by urządzenie odpalić, więc nie uruchomimy sprzętu przypadkiem, a wciśnięcie go odpala masaż kierunkowy. Środkowy guzik aktywuje masaż punktowy, a górny odpowiada za regulację temperatury.

Prościej się już chyba nie da, dlatego mogę masażer pleców SKG TS700 wyceniony przez producenta na jedynie 649 zł polecić każdej osobie, która tak jak ja prowadzi siedzący tryb życia. Ja z fotela już go nie zdejmę.

Piotr Grabiec
Redaktor

Dziennikarz działu technologie, w Grupie Spider’s Web od 2012 r. Ekspert w tematyce Apple'a, który w swoich tekstach skupia się również na telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą działu Spider's Web Rozrywka, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.

Lokowanie produktu:SKG