Samsung zobaczył pękające iPhone’y. Nie mógł się powstrzymać
Debiut pierwszego składanego iPhone’a nie przebiega tak, jak wymarzyłoby sobie Apple. Samsung dostał więc prezent i korzysta z niego bez najmniejszych skrupułów. Problem w tym, że Koreańczycy sami doskonale wiedzą, jak smakuje taki kryzys.

Samsung od lat chętnie nabija się z Apple. Czasami dowcip starzeje się źle, kiedy kilka lat później Koreańczycy sami robią dokładnie to, z czego wcześniej szydzili. Tym razem jednak dział marketingu dostał do ręki wyjątkowo wdzięczny materiał. Pierwszy składany iPhone ledwo zdążył trafić do klientów, a już pojawiły się doniesienia o awariach jego najważniejszego i zarazem najbardziej delikatnego elementu.
Chodzi o wewnętrzny, składany ekran iPhone’a Duo. U części użytkowników uszkodzenia pojawiają się właśnie w rejonie zgięcia, a to naturalnie wzbudziło podejrzenia dotyczące konstrukcji zawiasu i mechanizmu podtrzymującego wyświetlacz. Skala zjawiska pozostaje przy tym nieznana, więc nazywanie iPhone’a Duo konstrukcyjną katastrofą byłoby zdecydowanie przedwczesne. Podobieństwo części zgłaszanych przypadków jest jednak wystarczająco duże, aby cała sprawa zdążyła dostać internetowy przydomek „crackgate”. A skoro istnieje „crackgate”, istnieje również Samsung, który może się z niej śmiać.
Czytaj też:
Samsung nie bawi się już w subtelności
Nowa kampania jest wyjątkowo bezpośrednia. Kanadyjski oddział Samsunga przypomina, że dla firmy „składanie nie jest niczym nowym”, po czym pada gra słów odwołująca się do ósmej generacji Folda i wezwanie do przesiadki na Galaxy Z Fold8. Towarzysząca reklamie grafika nawiązuje wprost do charakterystycznego uszkodzenia ekranu zgłaszanego przez część właścicieli iPhone’a Duo.
Na jednym poście oczywiście się nie skończyło. Samsung Malaysia żartuje, że kiedy inni odczuwają FOMO związane z całym zamieszaniem wokół wytrzymałości, firma jest zajęta po prostu składaniem swoich telefonów i dalszym życiem. Australijski oddział postawił na podobnie mało subtelną uwagę dotyczącą dźwięku telefonu, którego ekran nie pęka podczas otwierania.
Chyba najlepszy numer przygotował jednak Samsung Saudi Arabia. Na Galaxy Z Fold8 pojawia się wyglądające znajomo pęknięcie ekranu, po czym okazuje się, że to tylko tapeta. Samsung kopie leżącego, upewnia się, że wszyscy widzą, po czym kopie jeszcze raz.
To nie jest zresztą pierwszy element tej kampanii. W sponsorowanym wcześniej materiale wykorzystano zielone jabłko, które zostaje przecięte, a jego połówki niezgrabnie próbują zachowywać się jak składany telefon. Obok pojawia się Galaxy Z Fold8. Samsung przypomina przy okazji, że jego urządzenie jest o 1,6 mm cieńsze po złożeniu i o 53 g lżejsze od iPhone’a Duo. Materiał kończy hasło mówiące, że Samsung jest o lata do przodu w składanych telefonach.
Marketing marketingiem, ale te dwie liczby są akurat interesujące. Galaxy Z Fold8 ma według podawanych danych 9,7 mm grubości po złożeniu i waży 201 g, podczas gdy iPhone Duo mierzy 11,3 mm i waży 254 g. Samsung znalazł więc sposób, aby połączyć internetowe nabijanie się z konkurenta z bardzo tradycyjnym komunikatem reklamowym: nasz telefon jest cieńszy, lżejszy, a składane konstrukcje robimy od lat.
Kilka zepsutych telefonów to jeszcze nie „Antennagate”
Internet znakomicie radzi sobie z powiększaniem problemów technicznych. Jeśli dziesięciu właścicieli urządzenia wartego fortunę pokaże identycznie uszkodzone ekrany to zobaczymy ich zdjęcia wszędzie. Dziesiątki czy setki tysięcy ludzi, których urządzenia działają prawidłowo, raczej nie napiszą wieczorem posta pod tytułem „Mój telefon nadal działa, AMA”. Dlatego na tym etapie nie da się uczciwie stwierdzić, jak duży jest problem i jaki odsetek iPhone’ów Duo potencjalnie może być nim dotknięty.
Część zdjęć krążących w Internecie przedstawiała urządzenia demonstracyjne, inne materiały były rozpowszechniane wielokrotnie, a pojawiły się nawet fałszywe zdjęcia i tapety imitujące charakterystyczną awarię. Jednocześnie doniesienia z kilku krajów pokazujące bardzo podobny rodzaj uszkodzenia sprawiają, że całej sprawy nie można po prostu zbyć jako internetowej histerii. Apple wymienia dotknięte problemem urządzenia, ale nie znamy liczby egzemplarzy, których dotyczy problem.
To właśnie tej niepewności praktycznie nie zobaczymy w reklamach Samsunga. Bo reklama oczywiście nie jest analizą statystyczną. Jej zadaniem jest zrobić z „nie wiadomo jeszcze, jak częsty problem dotyczący części egzemplarzy” znacznie prostszy komunikat: pierwszy składak Apple pęka, ósmy Fold Samsunga nie. Marketingowo to strzał do pustej bramki. Technicznie sprawa jest znacznie mniej jednoznaczna.
Samsung może mieć z tego frajdę, bo sam odrobił tę lekcję
Najzabawniejszym elementem całej historii jest oczywiście to, kto dziś wciela się w rolę eksperta od niezawodnych składanych telefonów.
Samsung.
To ten sam Samsung, który w 2019 r. przeżył jeden z najbardziej spektakularnych falstartów w historii współczesnych telefonów. Oryginalny Galaxy Fold musiał mierzyć się z poważnymi problemami dotyczącymi ekranów przed właściwą premierą konsumencką, a jego debiut został opóźniony. Konstrukcję poprawiono i dopiero wtedy telefon ponownie skierowano na rynek. Tylko że w pewnym sensie właśnie dlatego Samsung ma dziś prawo mówić, że wie o składakach trochę więcej.
Nie dlatego, że jego składane telefony są niezniszczalne. Nie są. Koreańczycy mają natomiast za sobą lata produkowania kolejnych generacji, obserwowania ich awarii i poprawiania konstrukcji. Galaxy Z Fold8 jest produktem powstałym po wielu latach komercyjnego eksperymentowania z tą kategorią, podczas gdy iPhone Duo jest pierwszym podejściem Apple’a. To przewaga doświadczenia, której nie da się odrobić samym długim okresem pracy nad urządzeniem w laboratorium.
Samsung zaczął sprzedawać Foldy w 2019 r. i poniósł wtedy bardzo publiczną porażkę. Z dzisiejszej perspektywy wygląda jednak na to, że rachunek za tamtą lekcję został już dawno zapłacony, a teraz firma może korzystać z wiedzy, którą wówczas zdobyła. Apple dopiero wystawia swój pierwszy składany produkt na znacznie brutalniejszy test: setki tysięcy kieszeni, toreb, drobinek brudu i użytkowników otwierających telefon nie tak, jak przewidział to inżynier odpowiedzialny za prototyp.
Apple wszedł do gry, po której Samsung ma już blizny
Dlatego śmiech Samsunga jest trochę bezczelny, ale też trudno odmówić mu dobrej puenty. Nie tak dawno to składany Galaxy był synonimem sprzętu, przy którym zakup pierwszej generacji wymagał odrobiny odwagi. Samsung zaliczył fatalny start, poprawiał zawiasy, konstrukcję ekranu i kolejne elementy przez następne generacje. Dzisiaj może patrzeć na pierwsze problemy Apple i mówić: „byliśmy tam”.
Samsung nie udowodnił tymi reklamami, że Galaxy Z Fold8 jest niezniszczalny. Nie udowodnił nawet, że „crackgate” okaże się dużą wadą konstrukcyjną iPhone’a Duo. Na taką ocenę jest zwyczajnie za wcześnie. Udowodnił natomiast coś mniej technicznego, ale dla Apple równie niewygodnego. Firma z Cupertino weszła wreszcie do kategorii, w której nie dyktuje reguł gry od pierwszego dnia. Tym razem to konkurent ma kilka generacji doświadczenia, rozbudowane oprogramowanie i całe archiwum własnych kosztownych błędów.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.