Potężny aparat, ogromna bateria i jest pro. Oto Oppo Find X10 Pro Max
Oppo Find X10 Pro Max to flagowiec z baterią 7150 mAh i jednym z najlepszych aparatów na rynku. Sprawdziłem zdjęcia, wydajność w prawdziwym świecie, czas pracy i ergonomię po dwóch tygodniach testów.

Oppo Find X10 Pro Max wjeżdża do polskich sklepów z akumulatorem 7150 mAh, trzema aparatami po 200 Mpix i ceną startującą od 6999 zł.
W czasach, gdy większość producentów odchudza baterie i liczy każdy gram, Oppo poszło pod prąd. Wepchnęło do środka podzespoły z najwyższej półki, rezygnując przy tym z zaokrąglonych krawędzi ekranu na rzecz całkowicie płaskiej tafli szkła.
Mojego Pro Maxa zabrałem w dłuższą podróż, robiłem dosłownie setki zdjęć w słońcu, a zasilacz wyciągałem z torby średnio co drugi dzień.
Na papierze dostajemy kandydata do tytułu flagowca roku. W codziennej praktyce kluczowe pozostaje pytanie, czy rekordowy czas pracy z dala od gniazdka oraz dopracowana optyka rekompensują gabaryty wielkiej bryły i cenę, która bez premierowych rabatów potrafi skutecznie ostudzić zapał.
Oppo Find X10 Pro Max jest ogromny

Przy wadze 228 g i grubości 8,2 mm nie ma mowy o znikaniu w kieszeni. Kiedy leżycie w łóżku i trzymacie telefon nad głową, mały palec podpierający dolną ramkę szybko zaczyna protestować.

To wielka bryła, której w trakcie chodzenia może nie trzeba chwycić oburącz, żeby przypadkiem nie wylądowała na chodniku - ale trzeba uważać. Ale zawsze dla osób, które wolą mniejsze modele, zostaje model Pro.

Aluminiowy szkielet jest ścięty na płasko, dzięki czemu chwyt pozostaje pewny, a przyciski zasilania i głośności klikają z wyraźnym, twardym oporem. Matowe szkło na pleckach w odmianie Luna White brudzi się wolno i nie zbiera tłustych smug tak szybko, jak panele u konkurencji.
Fakt, ogromna wyspa fotograficzna LUMO wystaje i jest praktycznie trochę większa niż w przypadku iPhone'a 18 Pro Max, przez co jest po prostu ogromna.

W kieszeni mocno ją czuć, ale położony na biurku telefon nie buja się przy dotknięciu ekranu. Dlaczego? Bo ta tafla jest tak duża i szeroka, że telefon idealnie leży na biurku.
W kwestii odporności na uszkodzenia nie ma powodów do narzekań. Konstrukcja nie wydaje żadnych dźwięków przy próbie wyginania, a zestaw certyfikatów IP66, IP68 i IP69 zabezpiecza elektronikę przed ulewą, upadkiem w błoto czy przypadkowym zalaniem.
Pożegnanie z zakrzywionymi krawędziami

Płaski panel AMOLED o przekątnej 6,78 cala i rozdzielczości 1,5K to strzał w dziesiątkę. Brak zakrzywień oznacza brak denerwujących zielonych cieni przy krawędziach i zero przypadkowych kliknięć wewnętrzną stroną dłoni.

Wyświetlacz sprawnie żongluje odświeżaniem od 1 Hz przy czytaniu tekstu do 120 Hz w systemie, a w wybranych grach potrafi wejść na 144 Hz. Jasność w ostrym słońcu sięga 1800 nitów, więc nawigacja w plenerze pozostaje w pełni czytelna.

Mamy tu szczytową jasność 4500 nitów. Bardzo dużo. Ale stała jasność i tak będzie bardziej niż wystarczająca.

W nocy sprawdza się jasność minimalna schodząca do zaledwie 1 nita oraz ściemnianie PWM o częstotliwości 2160 Hz. W ciemnym pokoju oczy męczą się wolniej niż przy ekranie takiego iPhone’a, który wciąż korzysta ze znacznie niższych częstotliwości pracy podświetlenia.
ColorOS 17
Nakładka ColorOS 17 działa zaskakująco zwinnie. Przełączanie się między aparatem, komunikatorem i przeglądarką nie ubija programów w tle, w czym pomaga 16 GB szybkiej pamięci LPDDR5X oraz nośnik UFS 4.1.
Dla osób przyzwyczajonych do czystego oprogramowania z Pixela liczba fabrycznych dodatków i dublujących się aplikacji może być na początku przytłaczająca.
Wystarczy jednak spędzić kilka minut na wyrzuceniu zbędnych skrótów, aby docenić sprawne dzielenie ekranu, wygodne miniatury pływających okien i szybkie przesyłanie plików na komputer. Uwielbiam, jak wszystko tu działa. Prosto, przyjemnie - bez irytujących skrótów.
2 nm

MediaTek Dimensity 9600 Pro to jeden z najpotężniejszych układów na rynku, który bez najmniejszego trudu radzi sobie z absolutnie każdym zadaniem. Niezależnie od tego, czy uruchamiamy najbardziej wymagające gry 3D na najwyższych ustawieniach graficznych, czy przetwarzamy wideo, smartfon zachowuje absolutną płynność i natychmiastową reakcję na wydawane polecenia.
Doszukiwanie się niuansów w wynikach benchmarków czy skrupulatne porównywanie punktów w cyfrowych testach mija się tu z celem - to trochę jak doszukiwanie się różnic w przyspieszeniu poszczególnych wersji Tesli, gdy każda z nich i tak wyrywa do przodu z przekrzywiającą kark siłą. Liczy się kultura pracy w codziennym użytkowaniu, a ta stoi na absolutnie najwyższym poziomie.
To topowa wydajność bez kompromisów, która gwarantuje zapas mocy na kolejne lata intensywnego korzystania ze sprzętu, bez obaw o jakiekolwiek zadyszki czy spadek responsywności.
Dwa dni bez ładowarki to standard
Krzemowo-węglowa bateria o pojemności 7150 mAh deklasuje większość tegorocznych rywali. Europejski egzemplarz korzysta z konstrukcji dwuogniwowej, co pozwoliło zmieścić potężny zapas energii w obudowie o standardowej grubości.

Przy normalnym korzystaniu z sieci 5G, słuchaniu muzyki przez słuchawki bezprzewodowe, nawigacji samochodowej i komunikatorach telefon osiąga od 10 do nawet 12 godzin pracy na włączonym ekranie. Rozładowanie go w jeden dzień graniczy z cudem, a przy spokojniejszym użytkowaniu ładowarkę podpina się dopiero w połowie drugiego dnia.
Uzupełnianie energii kablem z mocą 80 W trwa około 55 minut od zera do pełna, a krótki postój pod gniazdkiem daje zapas na wiele godzin działania. Ładowanie bezprzewodowe 50 W wymaga stacji dokującej od Oppo, a zwrotne 10 W bez kłopotu ratuje rozładowany zegarek. Warto pamiętać, że uniwersalne ładowarki Power Delivery zwalniają do 27 W, więc pełną prędkość wyciąga się tylko na fabrycznym zasilaczu.
Ultradźwiękowy czytnik i świetny dźwięk
Ultradźwiękowy skaner linii papilarnych umieszczono na wygodnej wysokości. Odblokowuje system natychmiast, działa z wilgotnym palcem i nie oślepia białym błyskiem w nocy.

Głośniki stereo grają donośnie, ze zwartym dołem i czystym wokalem, sprawdzając się przy filmach oraz podcastach bez konieczności zakładania słuchawek. Silnik haptyczny generuje krótkie tąpnięcia, które nie wpadają w tanie brzęczenie.
Zestaw portów i łączności obejmuje Wi-Fi 7, Bluetooth 6.2, wirtualną kartę eSIM, nadajnik podczerwieni do telewizora oraz port USB-C 3.2 z wyjściem wideo. W tej półce brak tradycyjnego gniazda słuchawkowego jack oraz slotu na karty pamięci microSD jest już standardem.
Potrójne 200 Mpix i profesjonalny tryb Master

Pełny, szczegółowy test możliwości fotograficznych tego modelu opublikowaliśmy w osobnym artykule, dlatego tutaj skupimy się na najważniejszych wnioskach z codziennego użytkowania.
Z tyłu pracują trzy sensory o rozdzielczości 200 Mpix każdy: obiektyw główny (1/1.28", f/1.6, OIS), ultraszerokokątny (1/2.75", f/2.0, 15 mm) oraz peryskop (1/1.95", f/2.6, 3x). Wszystkie potrafią nagrywać wideo 8k przy 30 fps oraz 4k przy 120 fps.
Aparat zapisuje domyślnie zdjęcia w 25 Mpix aż do zbliżenia 6x, co daje potężną przewagę detali nad konkurencją bez konieczności włączania ciężkich, pełnych plików. Teleobiektyw potrafi ponadto ostrzyć z odległości zaledwie 10 cm, sprawdzając się nieźle w roli telemakro do ujęć roślin czy drobnych przedmiotów. Chociaż focus potrafi wybrać się na wakacje do Meksyku.

Kochani, jest dłuższy tekst o tym, co potrafi X10 Pro Max. Bardzo długi. Tutaj dowiecie się więcej o nim:
Oppo Find X10 - pełny cennik, promocje na start
Polski cennik startuje z wysokiego pułapu. Za podstawowy wariant Find X10 z 256 GB pamięci trzeba zapłacić 5499 zł, wersja 512 GB kosztuje 6399 zł, a topowy Find X10 Pro Max odsącza portfel kwotą 6999 zł.
Zestaw z doczepianym modułem Teleconverter Kit wyceniono na 7699 zł, a dokupowany osobno kosztuje 1499 zł. Portfel ratuje jednak przedsprzedaż: zapis na newsletter obcina 600 zł z rachunku na start, a przy zakupie między 22 października a 5 listopada producent dorzuca bezprzewodowe słuchawki Oppo Enco X3s oraz dodatkowy rok gwarancji.
Najmocniej zyskują posiadacze smartfonów OnePlus, którzy w oficjalnym sklepie marki mogą zbić cenę łącznie o 1200 zł. Taki rabat składa się z vouchera lojalnościowego na 300 zł, dodatkowych 300 zł dopłaty w programie wymiany starego telefonu oraz wspomnianego kuponu przedsprzedażowego za 600 zł.
W firmowym sklepie dochodzi do tego darmowa ochrona ekranu i aparatów, zniżki studenckie oraz opcja dorzucenia drugiego akcesorium za symboliczną złotówkę.
Czy to najlepszy flagowiec tego roku?

Głównym i w zasadzie jedynym mankamentem tego modelu jest jego ogromna, przewysoka cena. Jeśli szukacie bardziej przystępnego cenowo urządzenia, ten sprzęt może po prostu okazać się zbyt drogi. W sumie jak większość smartfonów w czasach RAM-pokalipsy.
Dla wymagających użytkowników to jednak jeden z najbardziej dopracowanych flagowców tego roku. Płaski ekran, rekordowy czas pracy na baterii, potężna wydajność i zestaw aparatów bez słabego punktu tworzą całość, która bez problemu broni swojej ceny.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.