REKLAMA

Używałem Vivo X500 Pro Max Photographer Kit. Tak ambitnego fototelefonu jeszcze nie widziałem

Vivo X500 Pro Max już bez dodatkowych akcesoriów wygląda jak smartfon projektowany od strony aparatu fotograficznego. Photographer Kit usuwa zaś ostatnie pozory normalności.

Vivo X500 Pro Max Photographer Kit wrażenia
REKLAMA

Producenci telefonów od lat przekonują nas, że ich telefony są „profesjonalnymi aparatami”. Zazwyczaj oznacza to kilka efektownych slajdów, duże logo zaprzyjaźnionej marki fotograficznej i zdjęcia wykonane w warunkach, których przeciętny użytkownik nigdy nie odtworzy. Vivo X500 Pro Max Photographer Kit podchodzi do tematu mniej subtelnie: zamiast kolejnego hasła reklamowego dostajemy prawdziwe kawałki szkła.

REKLAMA

Wśród dołączonych do telefonu dodatków w ramach Photographer Kit znajdują się m.in. dwa telekonwertery ZEISS, fotograficzny grip, paski, pierścienie i uchwyty statywowe, płytka mocująca oraz dekielki ochronne. Samo rozpakowywanie przypomina więc bardziej przygotowanie wyposażenia na fotograficzny plener niż uruchamianie nowego telefonu.

I to jest pierwsza rzecz, która wyróżnia X500 Pro Max. Photographer Kit nie wygląda jak przypadkowa kolekcja gadżetów dorzuconych, aby podnieść cenę zestawu. Poszczególne elementy tworzą system: etui stanowi bazę, do niego dochodzi grip, do odpowiedniego adaptera montuje się optykę, a cięższe telekonwertery można podeprzeć na statywie. Nadal jest w tym trochę technicznego cosplayu - ostatecznie mówimy o telefonie obwieszonym akcesoriami - lecz przynajmniej każda część ma zrozumiałe zadanie.

REKLAMA

To naprawdę duży telefon

Vivo X500 Pro Max (po lewej) i Vivo X500 Pro

Bez akcesoriów Vivo X500 Pro Max ma 163,32 mm wysokości, 76,82 mm szerokości, 8,12 mm grubości i waży 229 g. Nie są to wymiary absurdalne jak na współczesny model z dopiskiem Max, ale kompaktowość nie znalazła się nawet na odległym końcu listy priorytetów projektantów.

Z przodu znajduje się płaski, 6,85-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 3168 × 1440 pikseli, gęstości 507 ppi i adaptacyjnym odświeżaniu od 1 do 144 Hz. Jest bardzo jasny: 2000 nitów dla całej powierzchni oraz lokalne maksimum 4400 nitów, osiągane tylko w określonych warunkach. X500 Pro Max jest szeroki, wysoki i zdecydowanie wymaga świadomego chwytu.

REKLAMA

Tył łagodnie wznosi się w kierunku wielkiej, okrągłej wyspy aparatów. Ten zabieg nie sprawia, że moduł optyczny znika, ale wizualnie lepiej łączy go z resztą obudowy niż klasyczny, przyklejony do płaskich plecków „kapsel”. Ramę wykonano ze stopu aluminium, a szare, pomarańczowe i białe warianty wykorzystują matowe szkło; czarna odmiana ma tył ze wzmocnionego włóknem szklanym tworzywa.

X500 Pro Max bez wątpienia wygląda jak sztandarowiec, lecz nie próbuje być biżuterią. Wielki pierścień aparatów komunikuje jego przeznaczenie szybciej niż logo ZEISS. To sprzęt, który najpierw chce być narzędziem do rejestrowania obrazu, a dopiero później eleganckim dodatkiem do marynarki.

REKLAMA

Grip zmienia więcej, niż sądziłem

Sam telefon można trzymać jak każdy inny duży smartfon. Po założeniu fotograficznego etui i gripu zmieniają się jednak zarówno chwyt, jak i rozkład masy. Gdy z przodu pojawia się dodatkowa optyka, wystający uchwyt przestaje być stylizacyjną fanaberią - pozwala pewniej objąć zestaw prawą dłonią i ogranicza wrażenie, że ciężki telekonwerter za chwilę pociągnie urządzenie do przodu.

Grip oferuje dwustopniowy spust migawki, pokrętło sterujące, dodatkowy przycisk wideo oraz standardowy gwint statywowy 1/4 cala. Wbudowany akumulator ma pojemność 2300 mAh, więc uchwyt może też pełnić funkcję niewielkiego zapasu energii. To jeden z tych dodatków, których sens staje się oczywisty dopiero wtedy, gdy cały zestaw jest już złożony.

REKLAMA
Vivo X500 Pro Max

Nie oznacza to, że X500 Pro Max nagle zamienia się w ergonomiczny bezlusterkowiec. Grip pozostaje doczepianym elementem, a środek ciężkości mocno zależy od wybranego telekonwertera. Całość zajmuje też znacznie więcej miejsca niż telefon, który po prostu wyciąga się z kieszeni. Granica między fotografią mobilną a noszeniem osobnego sprzętu zaczyna się tutaj niebezpiecznie zacierać.

Z drugiej strony Vivo nie sprzedaje Photographer Kit jako obowiązkowego uniformu do codziennego używania. Telefon można zabrać sam, grip dołożyć na dłuższy spacer, a telekonwerter wyciągnąć dopiero wtedy, gdy rzeczywiście potrzebny jest duży zasięg. Taka modułowość broni cały pomysł lepiej niż jakiekolwiek opowieści o zastępowaniu tradycyjnych aparatów.

REKLAMA

Trzy aparaty bez zapychaczy

Podstawowy aparat wykorzystuje 50-megapikselowy sensor Sony Lytia LYT-910 o rozmiarze 1/1,28 cala, współpracujący z obiektywem o ekwiwalencie 24 mm i jasności f/1,57. Moduł ma stabilizację optyczną o zakresie ruchu 3 stopni, a Vivo określa ją mianem stabilizacji klasy gimbalowej.

Ultraszeroki aparat oferuje 50 MP, matrycę 1/2,75 cala oraz obiektyw 15 mm f/2,0. W teorii jest najmniej egzotyczną częścią zestawu, ale przynajmniej nie pełni funkcji wypełniacza o rozdzielczości 8 MP. Wszystkie trzy ogniskowe mają faktyczne zastosowanie.

REKLAMA

Głównym bohaterem pozostaje jednak peryskopowy teleobiektyw. To sensor Samsunga o rozdzielczości 200 MP i rozmiarze 1/1,4 cala, połączony z optyką 85 mm f/2,67. Aparat ma stabilizację optyczną klasy CIPA 7.0 i potrafi ustawić ostrość z odległości 15 cm. Jak na telemoduł zamknięty w telefonie, są to parametry bardzo imponujące.

Vivo X500 Pro Max

Ekwiwalent 85 mm zapewnia około 3,5-krotne przybliżenie względem aparatu 24 mm. Ważniejszy od samej liczby jest charakter obrazu: to ogniskowa naturalna dla portretów, detali architektury oraz izolowania fragmentów sceny.

REKLAMA

Nie zamierzam jeszcze ogłaszać tego najlepszym teleobiektywem w telefonie. Kilka udanych kadrów nie mówi wiele o powtarzalności ustawiania ostrości, zachowaniu po zmroku czy odporności na ruch fotografowanego obiektu. Pierwsze wrażenie jest jednak takie, że 200 MP nie służy wyłącznie do wydrukowania większej liczby na pudełku. Duży sensor i rozsądna bazowa ogniskowa tworzą solidny punkt wyjścia również bez dodatkowej optyki.

Najpierw 200 mm

Mniejszy ZEISS Telephoto Extender Gen 2 powiększa obraz 2,35 raza, zmieniając pole widzenia aparatu 85 mm w odpowiednik około 200 mm. Konwerter ma 96 mm długości, waży 153 g i zawiera 15 elementów optycznych.

REKLAMA

To nadal akcesorium, które trzeba wyjąć, zamocować i później schować, ale jeszcze nie wygląda jak sprzęt do obserwacji rzadkich gatunków ptaków z sąsiedniego województwa. Ogniskowa 200 mm ma przy tym wiele praktycznych zastosowań. Nadaje się do fotografowania sceny podczas koncertu, detali budynków, wydarzeń sportowych czy zwierząt, do których nie można podejść.

Należy jednak pamiętać, że telekonwerter nie jest magicznym tunelem prowadzącym do idealnie ostrego obrazu. Dodaje kolejne soczewki, zwiększa masę i zawęża kąt widzenia. Nawet bardzo skuteczna stabilizacja nie zatrzyma fotografowanego obiektu, a przy długiej ogniskowej każdy ruch dłoni staje się znacznie bardziej widoczny.

REKLAMA

Mniejszy konwerter wydaje się rozsądnym kompromisem między zasięgiem a mobilnością. Nadal można sobie wyobrazić noszenie go w niewielkiej torbie bez poczucia, że na zwykły spacer zabraliśmy połowę redakcyjnego magazynu sprzętu.

Potem wyciąga się 400 mm

Vivo X500 Pro Max

ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra to już inna kategoria wagowa. Powiększenie 4,7 raza daje ekwiwalent około 400 mm, a sam konwerter ma 116 mm długości, waży 248 g i składa się z 14 elementów szklanych oraz jednego hybrydowego.

REKLAMA

Telefon z samym konwerterem Ultra waży więc około 477 g - jeszcze przed dodaniem etui, gripu i ewentualnego mocowania statywowego. To mniej więcej dwa duże telefony skupione w jednym, wyraźnie asymetrycznym zestawie. Kieszeń spodni kapituluje bez negocjacji.

Po zamocowaniu większego konwertera X500 Pro Max przestaje wyglądać jak telefon z dodatkowym obiektywem. Bardziej przypomina niewielki aparat superzoom, do którego ktoś dokleił ogromny ekran. Grip staje się wtedy właściwie niezbędny, a do dłuższego fotografowania naturalnym kolejnym krokiem jest statyw albo monopod.

REKLAMA

Ekwiwalent 400 mm daje jednak coś, czego nie zapewni żadne marketingowe „100x” uzyskiwane samym kadrowaniem. Pozwala optycznie wypełnić kadr odległym detalem, skompresować perspektywę i uzyskać znacznie mocniejsze oddzielenie pierwszego planu od tła. Przy odpowiedniku 400 mm można nadal fotografować z ręki, ale przy dalszym powiększaniu w kierunku 1600 czy 3200 mm podparcie zestawu staje się niemal konieczne. Najdrobniejszy ruch wyrzuca obiekt z kadru, a na najbardziej ekstremalnych ustawieniach gwałtownie spada ilość wiarygodnych szczegółów.

To dobrze ilustruje charakter zestawu. Największą atrakcją nie jest możliwość wpisania czterocyfrowej ogniskowej na zdjęciu, lecz uzyskanie rzeczywistego, optycznego pola widzenia odpowiadającego 400 mm. Wszystko ponad to należy traktować jako awaryjne narzędzie, a nie argument za wyrzuceniem profesjonalnej lustrzanki i obiektywu do fotografii przyrodniczej.

Galeria zdjęć wykonanych Vivo X500 Pro Max. Na razie bez dodatkowych obiektywów i komentarza

Rozdzielczość zdjęć została obniżona możliwie bezstratnie - załadowanie kilkunastumegabajtowych oryginałów byłoby problematyczne na potrzeby tego szybkiego przeglądu.

Galeria: 24 zdjęć
Galeria zdjęć
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max
Zdjęcie wykonane za pomocą Vivo X500 Pro Max

Moc jest z Vivo

Zarówno Vivo X500 Pro Max, jak i mniejszy X500 Pro wykorzystują układ MediaTek Dimensity 9600 Pro wykonany w procesie 2 nm. Procesor ma osiem rdzeni w układzie 2+3+3, z maksymalnym taktowaniem 4,55 GHz, a w europejskiej specyfikacji Pro Max towarzyszy mu 12 GB pamięci LPDDR5X i 512 GB pamięci UFS 4.1.

Nie ma sensu po krótkim kontakcie stawiać daleko idących tez o wydajności czy temperaturach. W dużym Pro Maksie jest więcej miejsca na odprowadzanie ciepła, podczas gdy kompaktowy Pro może wcześniej natrafiać na ograniczenia termiczne - ale dopiero dłuższe obciążenie i powtarzalne pomiary pokażą, czy różnica rzeczywiście występuje.

Vivo X500 Pro

Wersja globalna Pro Maksa ma akumulator o pojemności 7800 mAh (chińska otrzymała 8000 mAh). Obie obsługują ładowanie przewodowe z mocą 90 W oraz bezprzewodowe 40 W. Sama pojemność robi wrażenie, szczególnie przy obudowie grubej na 8,12 mm, ale fotografowanie z długą ogniskową i maksymalną jasnością ekranu będzie znacznie bardziej wymagające niż spokojne użytkowanie telefonu. Na wiarygodne wnioski o czasie pracy trzeba poczekać.[

Vivo X500 Pro jest rozsądniejszy

Postawiony obok Pro Maksa Vivo X500 Pro wygląda niemal jak telefon kompaktowy. Ma ekran o przekątnej 6,36 cala, mierzy 151,78 × 71,92 mm, a zależnie od wariantu wykończenia waży 192 lub 197 g i ma 7,95 albo 8,12 mm grubości.

Wyświetlacz nadal jest panelem LTPO AMOLED pracującym w zakresie 1-144 Hz, ale jego rozdzielczość wynosi 2660 × 1216 pikseli. Akumulator ma pojemność 6510 mAh, przy zachowaniu ładowania przewodowego 90 W i bezprzewodowego 40 W. Ten model korzysta z tego samego Dimensity 9600 Pro, pamięci LPDDR5X i nośników UFS 4.1.

Największe różnice dotyczą teleobiektywu. Aparat główny nadal wykorzystuje sensor 50 MP o rozmiarze 1/1,28 cala oraz optykę 24 mm f/1,57, lecz telemoduł ma już 64 MP, matrycę 1/2 cala i obiektyw 85 mm f/2,52. Minimalna odległość ostrzenia wynosi 18 cm.

Vivo X500 Pro

Zwykły Pro zachowuje więc przydatne 85 mm i obsługuje mniejszy konwerter dający ekwiwalent 200 mm. Producent wiąże natomiast cięższy, 400-milimetrowy Gen 2 Ultra przede wszystkim z Pro Maksem. To czytelny podział: Pro jest telefonem fotograficznym, który można rozbudować, a Pro Max ma być pełną platformą dla całego zestawu akcesoriów.

Po pierwszym kontakcie mniejszy model wydaje się bardziej naturalnym wyborem do codziennego noszenia. Różnica co najmniej 32 g, węższa obudowa i ekran 6,36 cala mają większe znaczenie, niż sugerują suche liczby. Ceną za wygodę jest jednak znacznie mniejszy telemoduł, słabsze możliwości rozbudowy i akumulator mniejszy o 1290 mAh względem Pro Maksa.

Fotografowanie zamiast kolekcjonowania cyfr. Kto zamawia?

Vivo X500 Pro Max imponuje, ale nie dlatego, że ma aparat 200 MP, ekran 144 Hz czy akumulator 7800 mAh. Na tym poziomie rynku niemal każdy producent potrafi przygotować efektowną specyfikację. Ciekawsze jest to, że Vivo zbudowało wokół aparatu spójny zestaw sprzętowy: od fizycznego spustu i gwintu statywowego, przez dodatkowe zasilanie, aż po dwa prawdziwe układy optyczne.

Są też wyraźne koszty. Z pełnym wyposażeniem znika mobilność, zestaw robi się ciężki, a telekonwerter wymaga czasu na zamocowanie. Przy 400 mm trudniej śledzić ruchomy obiekt, a w słabszym świetle nie wystarczy już nonszalancko wyciągnąć telefonu jedną ręką i nacisnąć spust. To fotografia mobilna tylko w takim sensie, że cały sprzęt da się zmieścić w jednej niewielkiej torbie.

Seria Vivo X500 nadchodzi wraz ze specjalną ofertą premierową. Wystarczy zapisać się na powiadomienie o premierze, by zyskać priorytetowy dostęp do oferty oraz rabat w wysokości 600 zł na zakup nowego smartfonu. Zapisy prowadzą RTV Euro AGD, Media Expert i x-kom, a zgłoszenie można wysłać do 27 października, do godz. 15:00: RTV Euro AGD, Media Expert oraz x-kom. Nasza pełna recenzja wkrótce.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

REKLAMA
REKLAMA