Znajdziesz skarb, zgarniesz kasę. Wielka zmiana w polskim prawie
Życie poszukiwacza skarbów stanie się mniej awanturnicze, za to bardziej wygodne. Szykowane zmiany nie wszystkich jednak zadowalają.

"Ustawa niemal całkowicie odformalizuje procedury przy amatorskich poszukiwaniach" - zapowiada "Rzeczpospolita", informując o nadchodzących poprawkach. Jak podkreślono, obecnie chętny na szukanie skarbów musi uzyskać zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków. Nowelizacja zakłada, że od 1 stycznia 2027 r. wystarczyć będzie zgłoszenie wysłane za pośrednictwem aplikacji, stworzonej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Dziennik wyjaśnia, że w zgłoszeniu chętny będzie musiał podać dane, termin i zakres terenowy poszukiwań, a także oświadczenie o posiadaniu zgody właściciela lub posiadacza nieruchomości. System ma generować potwierdzenie z automatu, ale pod warunkiem, że znajdą się wszystkie wymagane informacje. Po uzyskaniu potwierdzenia zgłoszenie będzie aktywne, co pozwoli na rozpoczęcie legalnych poszukiwań. Aplikację będzie można też wykorzystać do zgłaszania znalezionych zabytków.
Jak czytamy, stworzenie aplikacji według wstępnych szacunków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 2024 r. zostało wycenione na 2,5 mln zł, a jej roczne utrzymanie kosztować będzie 80 tys. zł.
Najprawdopodobniej programu jeszcze nie będzie, kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać. Rzecznik MKiDN przyznaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że program jest dopiero na etapie ustalenia ostatecznego kształtu oraz zasad współpracy przy jej tworzeniu.
Dziennik zwraca też uwagę na inną problematyczną kwestię związaną z ustawą. Ta zakłada, że osoby znajdujące zabytek archeologiczny podczas zgłoszonych poszukiwań mogą liczyć na nagrodę. "Do tej pory nagrody przyznawano tylko przypadkowym znalazcom" - przypomina "Rzeczpospolita".
Za zabytek archeologiczny o szczególnej wartości historycznej, artystycznej lub naukowej należy się nagroda pieniężna do 25-krotności przeciętnego wynagrodzenia (ok. 222 tys. zł), wyjątkowo do 30-krotności (ponad 267 tys. zł), a w pozostałych przypadkach – dyplom - czytamy.
Resort szacuje, że tylko w pierwszym roku od wprowadzenia zmian może wydać na nagrody 3 mld 250 mln zł. Już wysyłka dyplomów może być kosztowna. Zakładając, że za "pozostałe przypadki" honorować będzie się samych amatorów-poszukiwaczy, których jest od 100 do 200 tys., to listy polecone mogą pochłonąć 5 mln zł. "Rzeczpospolita" dla porównania przypomina o budżecie na promocję czytelnictwa, wynoszącym… 8,4 mln zł.
Podliczając wszystkie możliwe wydatki, łączny koszt wejścia w życie nowelizacji może dobić do 6 mld zł
Prof. Jacek Górski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Krakowie, w rozmowie z dziennikiem obawia się, że potencjalne nagrody mogą przyciągnąć nie tylko tych, którzy wreszcie będą mogli spełnić swoje marzenie o byciu poszukiwaczem skarbu na pełen etat, ale przede wszystkim zachęci profesjonalne firmy.
Prof. Maciej Trzciński z Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Rady Ochrony Zabytków oraz Rady Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego, mówi wręcz o potencjalnej "gorączce złota". Przestrzega też przed możliwymi nadużyciami, bowiem "nikt nie będzie w stanie zweryfikować, czy np. 10 grotów z epoki brązu zostało znalezionych w 2027 r., czy kilka lat wcześniej".
Obecnie tylko 1 proc. poszukiwań odbywa się legalnie. Liczba jest śmiesznie niska ze względu na długi czas oczekiwania na zgodę oraz skomplikowane procedury. Archeolodzy obawiają się, że teraz chętnych nie zabraknie. To problem nie tylko ze względu na nagrody, ale fakt, że muzea są przepełnione, a niebawem możliwy będzie zalew kolejnymi eksponatami.
Paweł Kozłowski z Polskiego Związku Eksploratorów uspokaja i przypomina, że "ani wysokość nagród, ani ich częstotliwość nie są tak wysokie, jak podają przeciwnicy ustawy". Nawet dyplomów bardzo często się nie wysyła, a wręcza podczas przekazywania zabytku czy w trakcie ceremonii.
- Czy naprawdę za wkład do wiedzy, za bezinteresowne przekazanie czegoś cennego problemem jest 10,30 zł za list polecony? Samo takie stwierdzenie jest kompromitujące! - uważa przedstawiciel PZE.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.