REKLAMA

Papierowe słomki okazały się niewypałem. Są gorsze niż plastikowe

Koreański rząd przeprowadził badania, z których wynika jasno, że papierowe słomki to niewypał. Nie dość, że mają bardziej negatywny wpływ na środowisko, to dodatkowo plastikowe okazały się lepsze dla ludzi. Daliśmy się zrobić na zielono.

Papierowe słomki okazały się niewypałem. Są gorsze niż plastikowe
REKLAMA

Przejście ze słomek plastikowych na papierowe podyktowane było troską o ekosystemy morskie. Według danych jednorazowy plastik stanowił większość odpadów znajdowanych na plażach. Od razu zaznaczmy - słomki nie były jedyną ofiarą zmian, po prostu większość świata zakazała wyrobów jednorazowych z plastików. To dlatego zniknęły plastikowe tacki do grilla, słomki itd.

REKLAMA

Słomki były jednym z elementów dbania o środowisko, ale według ekologów jednocześnie miały być niebezpieczne. Praktycznie nie trafiały do recyklingu i w większości kończyły swój żywot w terenie. Dodajmy do tego fakt, że plastik rozpada się na mikroskopijne cząstki, które przenikają do organizmów zwierząt. Papier został wybrany jako najtańszy zamiennik dla jednorazowego plastiku. Ma tę zaletę, że jest biodegradowalny. Przez lata zdążyliśmy się przyzwyczaić do zmian, ale łatwo nie było. Do dzisiaj cierpię, gdy muszę korzystać z papierowej słomki, ale tłumaczyłem sobie, że poświęcam się dla większej sprawy. Okazuje się, że nie do końca.

Papierowe słomki to zło, ale ubrane w ekologię

Koreańskie Ministerstwo Klimatu, Energii i Środowiska oceniło wpływ na środowisko czterech różnych rodzajów słomek - plastikowych, papierowych, z biodegradowalnego plastiku i biopolietylenu. Naukowcom zlecono przeprowadzenie badań całego cyklu życia produktu - od produkcji, a na utylizacji kończąc.

REKLAMA

Sprawdzono słomki w 16 kategoriach i powiem tyle - nie jest dobrze. Zaczniemy od głównego zarzutu - słomki w praktyce nie nadają się do recyklingu, bo ich rozmiary utrudniają sortowanie. Założono na podstawie danych z krajowego systemu odpadów, że ponad 70 proc. słomek zostało spalonych, zaledwie 26 proc. trafiło na wysypiska. Ta sytuacja ma miejsce niezależnie od użytego materiału. Później robi się gorzej.

W modelowym cyklu życia produktu słomki papierowe miały większy wpływ na środowisko niż słomki plastikowe. Według badań słomki z papieru mają aż 6-krotnie większy wskaźnik rakotwórczości niż tradycyjne. To automatycznie nie oznacza, że są rakotwórcze i korzystanie z nich jest groźne dla zdrowia. Mają po prostu większy udział w wytwarzaniu smogu, zakwaszaniu gleby, toksyczności dla ludzi itd.

REKLAMA

Słomki z biopolietylenu miały 16 razy większe oddziaływanie rakotwórcze niż standardowe słomki plastikowe, a do tego powodują sześciokrotnie większe szkody spowodowane zakwaszaniem. I tu się zatrzymajmy. Ten materiał wydaje się najlepszy, bo przecież jest wytwarzany np. z trzciny cukrowej, ale jednocześnie jego produkcja nie jest ekologiczna.

A tradycyjne słomki plastikowe? Okazuje się, że są najlepsze dla ludzi. Miały aż w 10 kategoriach najmniejszy wpływ, więc jednocześnie najmniejszą rakotwórczość. Zmieniliśmy tak dużo, że nie zmieniliśmy nic. Co ciekawe - podobne badania przeprowadzono w Brazylii i Grecji. Za każdym razem wynik był podobny - papier ma większy wpływ na środowisko niż plastik.

Jaki wniosek płynie z badania?

Należy zaprzestać oferowania słomek i wydawać je wyłącznie wtedy, gdy klient wyraźnie o nie poprosi. Niech ludzie uczą się pić w konwencjonalny sposób. Jest to jakieś wyjście, bo jak wyeliminujemy z życia wszystkie słomki, to ich problem zostanie rozwiązany na zawsze. Tak się tańczy.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.

REKLAMA
REKLAMA