Nie bójcie się małpek w systemie kaucyjnym. Zmiana jest potrzebna na już
Dowodów na to, że objęcie małych jednorazowych szklanych butelek kaucją jest słuszne, znajdziemy aż nadto, ale i tak branża stawia opór.

Po wywiadzie, jakiego Krzysztof Pawiński udzielił Business Insiderowi, można bardzo ostrożnie założyć, że współzałożyciel i prezes Maspeksu raczej nie jest przesadnie zachwycony systemem kaucyjnym. Według Pawińskiego ten "w pierwszym okresie wyraźnie przyczynił się do spadku sprzedaży napojów i piwa".
To akurat bardzo ciekawe, bo szczególnie w przypadku tego drugiego trunku zmiana powinna przebiegać w miarę bezboleśnie. Szklane butelki po piwie objęte są kaucją już od bardzo dawna, więc kto jak kto, ale piwny konsument raczej nie był zaskoczony koniecznością zwracania opakowania lub pogodzenia się z wyższą ceną. Oczywiście, być może mowa tutaj o kliencie puszkowym, dla którego dopłata 50 gr okazała się być szokiem, ale mam wrażenie, że akurat ta część rynku mogła być lepiej przygotowana na rewolucję.
Tymczasem sprzedaż piwa spada od bardzo dawna, a trend zaczął się na długo przed wprowadzeniem systemu kaucyjnego. Czy rzeczywiście konieczność oddawania butelek i puszek dokłada jakąś cegiełkę do tych spadków? Nie mam twardych danych, za to mam wrażenie, że próbuje się systemowi kaucyjnemu przypisać kolejną rzecz, za którą będzie można winić nowe przepisy. Kwestia jest znacznie bardziej złożona, ale na pierwszy plan wysuwa się łatwy do wskazania kozioł ofiarny - to wszystko przez system kaucyjny! Można zignorować głosy znawców tematu i rozłożyć ręce: to, między innymi, kaucja nas wykańcza.
Sama obserwacja szefa Maspeksu jest również ciekawa z innego powodu. Producent nie posiada własnych marek piwnych, więc dlaczego miałyby go martwić spadki tej kategorii?
Coraz głośniej mówi się o rozszerzeniu systemu o szklane jednorazowe małe buteleczki, czyli tzw. małpki. Według minstry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski zmiana mogłaby zostać wprowadzona w styczniu 2028 r. Czasu na ewentualne przygotowanie i przestawienie wajchy więc nie brakuje.
To za mało - sugeruje jednak szef Maspeksu. W wywiadzie apeluje, aby dać "popracować przez dwa, trzy lata".
Pozwólcie ustabilizować system, poprawić jego błędy i obniżyć koszty. Potem oceńcie jego funkcjonowanie i dopiero wówczas przedstawiajcie kolejne propozycje. Kierujmy się logiką i rachunkiem ekonomicznym - zachęca.
Tyle że okres na przygotowania trwa już od dawna. Wcześniejszy projekt zakładał, że małpki będą objęte systemem kaucyjnym od samego początku, czyli od 1 października 2025 r. Jeszcze w 2022 r. właśnie tak planowano. Dopiero ustawa przyjęta przez Sejm w 2023 r. wykluczyła "małpki".
Jesienią 2024 r. wiceministra klimatu Anita Sowińska wyjaśniała, że takie rozwiązanie jest kompromisem i ukłonem w stronę małych sklepów. Resort klimatu uznał, że brak "małpek" nie odstraszy mniejszych przedsiębiorców, za to zachęci do współpracy.
Po czasie można stwierdzić, że cel udało się osiągnąć. Z danych ministerstwa wynika, że w całej Polsce działa ponad 65,5 tys. punktów zwrotu - w tym 23,5 tys. punktów z automatami kaucyjnymi - z czego niemal połowa punktów zwrotu funkcjonuje w małych sklepach. 31 tys. mniejszych placówek dołączyło do programu dobrowolnie i stanowią obecnie 47 proc. wszystkich punktów zwrotu w kraju.
Nawet możliwa data, jaką jest styczeń 2028 r., pokazuje, że zmiana nie zostanie wprowadzona z dnia na dzień. Jest czas się przygotować. Przedsiębiorcy branżowi już teraz mają to, o co proszą.
Według szefa Maspeksu problemem jest jednak nie tylko czas, ale i wysokie koszty
Bo ktoś potknął się o "małpkę", bo podobno takie opakowania leżą gdzieś w trawie. Rozumiem estetyczne potrzeby osób, które przedstawiają tę propozycję. Wypadałoby jednak zapytać, ile będzie kosztowało spełnienie tych estetycznych oczekiwań i kto za to zapłaci.
Cóż, wcale nie podobno - wystarczy wyjść z domu i się rozejrzeć, aby zobaczyć, że puste opakowania znajdują się dosłownie wszędzie. I nierzadko w bardzo dziwnych miejscach. W Łodzi np. testowano taki oto prototyp butelkomatu na małpki:

Dowody anegdotyczne nie są zbyt przekonujące, ale nie musimy się na nich opierać, wystarczy zerknąć na dane. Osoby przeprowadzające akcje sprzątania lasów, rzek i plaż zwracają uwagę, że po wprowadzeniu systemu kaucyjnego plastikowe butelki i puszki dosłownie wymiotło. Co zaś pozostało? Szklane butelki.
Co gorsza, tych opakowań wręcz przybywa. Widzimy to dzięki porównaniom akcji sprzątania sprzed roku, czyli przed wprowadzeniem systemu kaucyjnego, i teraz. Zarówno we Wrocławiu, jak i nad morzem, wolontariusze zbierali więcej szklanych butelek niż w 2025 r.
Tylko w Mikoszewie na odcinku ok. 3 km zebrano 73 szklane butelki, których łączna masa wyniosła 26 kg. Przed rokiem było ich 61 o masie 20 kg. Trudno więc mówić tutaj wyłącznie o "estetyce". Za to możemy dostrzec, że problem narasta i wymaga działań.
Nie kwestionuję, że takie opakowania się tam znajdują. Pytam o proporcje, o skalę. W każdym projekcie gospodarczym — bo takim jest system kaucyjny — trzeba odpowiedzieć na trzy pytania: czy dane rozwiązanie jest wykonalne, ile będzie kosztowało oraz jak ten koszt ma się do uzyskanego efektu. Tutaj efektem ma być to, że ktoś nie potknie się w trawie o opakowanie po "małpce", natomiast wszyscy mamy za ten przywilej zapłacić miliardy złotych realnych kosztów i wydatków. Proponują nam uszczęśliwianie konsumentów za ich własne pieniądze - mówi Krzysztof Pawiński.
Butelka po "małpce" nie jest jakąś tam skórką od banana, na którą trafia pechowiec i wywija efektownego kozła. Można oczywiście marginalizować ten problem i sprowadzać go do kwestii estetyki. Tyle że to wcale nie fikuśny przystanek czy blok pomalowany w pastelowe barwy, który może się podobać bądź nie. Mówimy tutaj o realnym zanieczyszczeniu środowiska. Dlaczego ważniejsze ma być konto firm, a nie to, jak wygląda nasze otoczenie?
"Rozbite na drobne części szkło stwarza spore zagrożenie dla bawiących się dzieci i zwierzaków" - pisał w facebookowej relacji Krzysztof Kwarciak, przewodniczący Stowarzyszenia Ulepszamy Kraków, analizując przykład doliny na Skałkach Twardowskiego, pokrytej olbrzymią ilością szkła z rozbitych butelek po mocniejszych trunkach.
Bardzo urokliwy zakątek znajduje się w dolinie położonej za dawnym wojskowym kasynem przy ul. Praskiej. Duża ilość zieleni, piękny widok na zakole Wisły i unikalne skałki tworzą niepowtarzalny krajobraz. Niestety nie wszyscy przychodzą do tej oazy zieleni, żeby podziwiać tylko piękne widoki. Teren znajduje się trochę na uboczu, co zachęca amatorów mocniejszych trunków. Miejsce budzi bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony piękna przyroda, a z drugiej obraz nędzy i rozpaczy. Jest to bardzo smutny widok - podsumował.
Czy koszt związany z rozszerzeniem systemu kaucyjnego o szklane butelki nie będzie zbyt duży, by osiągnąć pożądany rezultat? Czy to nie strzelanie z armaty do muchy? Przyznaję - nie wiem. Ale dziwnym trafem nie potrafiliśmy jak dotąd znaleźć tańszej i skuteczniejszej alternatywy. Widocznie system kaucyjny to jedyne rozwiązanie. I jak widzimy na przykładzie plastikowych butelek i puszek - działające.
Przed systemem kaucyjnym straszono nas przed rokiem. Zresztą nadal się straszy. Tymczasem skutek jest taki, że Polacy oddają butelki i puszki, a my gołym okiem mamy dowód na to, że lasy, łąki, pola, plaże, rzeki, ulice, parki i wszelkie inne miejsca publiczne stały się czystsze. Puszki i plastikowe butelki znikają w błyskawicznym tempie. Było drogo? Może, ale się opłaciło. Widocznie to koszt jaki musimy ponieść za nadmiar opakowań, fakt, że nie chcemy z nich zrezygnować i przede wszystkim za to, że nie przejmowano się tym, co się z nimi dzieje po ich opróżnieniu.
Dziś do systemu kaucyjnego dołączają sklepy, które nie muszą, ale decydują się na ten krok. Butelkomatów jest coraz więcej. Sieci z dystansem podchodzące do automatów przyjmujących butelki i puszki dziś same z siebie dostawiają kolejne maszyny.
Jeszcze we wrześniu 2024 r. Krzysztof Pawiński przekonywał, że Polska nie jest gotowa, aby wprowadzać system kaucyjny w styczniu 2025 r. Po części miał rację, bo ostatecznie rząd się ugiął i przesunął termin na październik. Tyle że szef Maspeksu proponował inną datę: styczeń 2026 roku. Poniekąd znowu wyszło na jego, bo realnie opakowań z kaucją zaczęło przybywać od tego momentu.
Dziś Pawiński sam przyznaje - mimo uwag co do samego systemu i propozycji resortu - że przez te już dziesięć miesięcy z systemem kaucyjnym "daliśmy radę". Dlatego nie ma co obawiać się rozszerzenia o jednorazowe butelki. Odwagi! Gra jest warta świeczki.
Nie ma sensu w nieskończoność przekładać zmian, tak jak robiono to z butelkami PET i puszkami. Wtedy wielokrotnie czytaliśmy, że za drogo, nie zdążymy, nie jesteśmy gotowi, to trzeba usiąść i na spokojnie przemyśleć. A jednak jakoś poszło. Teraz wracamy do tej samej zbędnej dyskusji.
Choć sam przyznaję - od dawna mam lepszy pomysł na małe jednorazowe buteleczki. Wystarczy zakazać sprzedaży wysokoprocentowych trunków w tego typu opakowaniach.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.