System kaucyjny pozamiatał plaże. Do szczęścia brakuje jednego
Efekt systemu kaucyjnego dostrzec można nad polskim morzem. Szum fal, ptaków śpiew i coraz mniej śmieci.

Najpierw badanie przeprowadzono we Wrocławiu. Akcję sprzątania prawego brzegu Odry przeprowadzono dokładnie rok po poprzednim czyszczeniu środowiska z odpadów. Data była nieprzypadkowa. Wrzesień 2025 r. to moment tuż przed wprowadzeniem systemu kaucyjnego, a wrzesień 2026 r. to już czas, kiedy nowe zasady obowiązują od ponad roku.
I na przykładzie Odry można było zobaczyć, że system kaucyjny działa - butelek PET i puszek trafiło do worków bardzo niewiele, a jeśli już, były to opakowania nieobjęte logo systemu kaucyjnego. Wniosek był więc prosty: nawet jeżeli butelka i puszka zostaje przez kogoś porzucona, to prędko znajdzie się ktoś, kto ją przejmie i odda do punktu, przechwytując w ten sposób kaucję.
Teraz podobne badanie przeprowadzono nad polskim morzem
We wrześniu 2025 r. w trakcie wydarzenia Akcja Czysta Wisła w Mikoszewie sprzątano plażę oraz tereny leśne na odcinku ok. 3 km - od rezerwatu Mewia Łacha i plaży przy Wisłoujściu do wejścia na plażę nr 92 w Mikoszewie. Wówczas zebrano 100 kg śmieci zmieszanych (przede wszystkim tworzywa sztuczne, tekstylia i odpady wielomateriałowe), 77 puszek aluminiowych o łącznej masie 1,1 kg, 60 plastikowych butelek PET oraz 61 szklanych butelek różnego rodzaju o łącznej masie 20 kg.
Po roku tyle samo osób, w tym samym czasie, zabrało się za sprzątanie tego samego obszaru. We wrześniu 2026 r. do worów trafiło 75 kg śmieci zmieszanych, 7 puszek aluminiowych oznaczonych znakiem systemu kaucyjnego oraz 9 starszych bez logo, 6 plastikowych butelek ze znakiem kaucji oraz 8 starszych bez, a także 73 szklane butelki, których łączna masa wyniosła 26 kg.
Stało się więc dokładnie to samo, co we Wrocławiu
Butelki i puszki praktycznie wymiotło. Znalazły się pojedyncze egzemplarze, ale w porównaniu do września 2025 r. różnica i tak jest spora.
Ale jest też zła wiadomość. Wzrosła liczba szklanych butelek. To bardzo smutny paradoks. Z jednej strony coraz więcej osób wie, że opakowania mają wartość i dlatego trzeba albo zabrać je ze sobą, albo istnieje spore prawdopodobieństwo, że zrobi to ktoś za bałaganiarzy.
Gorzej, że w przypadku pozostałych odpadów takiej świadomości już nie ma. Przestaje mieć znaczenie, że pusta szklana butelka szkodzi nam wszystkim, bo zanieczyszcza teren. "Ale to nie mój problem" - zdają się myśleć śmiecący, ci prawdziwi śmieciarze zabrudzający wspólną przestrzeń.
Kaucji się nie zapłaciło, więc butelka jest zwykłym śmieciem, który można porzucić wszędzie tam, gdzie ma się ochotę. To przykre. Można było mieć naiwną nadzieję, że system kaucyjny doprowadzi do zmiany nawyków. Nawet jeżeli coś będzie niepotrzebne, to przynajmniej z tyłu głowy będzie myśl, aby nie zaśmiecać otoczenia i wyrzucić w odpowiednim miejscu. Nic z tego - jeśli się nie straciło, to można bałaganić. Pieniędzy byłoby szkoda, ale środowiskiem nie ma co się przejmować.
Naprawdę tego nie rozumiem. Prosta zasada: zabieram ze sobą to, co przyniosłem. Tymczasem ani nad rzeką, ani nad morzem, ani w górach, co regularnie udowadnia m.in. Tatrzański Park Narodowy, takiej świadomości wśród ludzi nie ma. Można śmiecić ile się chce - przecież nie dostajemy po kieszeni.
To jedyny sposób, aby zmusić Polaków do sprzątania i nie porzucania odpadów?
Na to wygląda. Skoro podziałało z plastikowymi butelkami i puszkami, to trzeba iść za ciosem i objąć systemem kaucyjnym też szklane opakowania. Do tego namawiają zresztą organizatorzy akcji sprzątania rzek, lasów i plaż. Rząd niby też ma tę świadomość i zapowiada rozszerzenie systemu kaucyjnego, ale wciąż jesteśmy na etapie obietnic i deklaracji, a nie konkretów.
Gorzej, że wszystkiego systemem kaucyjnym nie obejmiemy. Ciągle pocieszam się, że to maraton, nie sprint. Może na razie odpad staje się wartościowym dopiero wtedy, gdy można odzyskać kaucję, ale z czasem w krew wejdzie w to, by nie porzucać bezmyślnie wszystkich śmieci. Może dojdzie do tego wtedy, gdy wszyscy dostrzegą, że rzeczywiście zrobiło się jakoś czyściej i może szkoda byłoby to psuć?
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.