REKLAMA

System kaucyjny po roku w Polsce. Wielu narzeka, ja jestem zadowolony

Po roku "magazynowania powietrza", jak złośliwie oceniano system kaucyjny, coś już na temat nowych przepisów wiemy.

system kaucyjny

Teoretycznie system kaucyjny zaczął obowiązywać w Polsce 1 października 2025 r. Teoretycznie, bo kiedy właśnie tego dnia udałem się do kilku dużych sklepów w poszukiwaniu opakowań z logo kaucji, żadnego nie znalazłem. Tylko w niektórych stały butelkomaty, ale pełniły wówczas funkcję co najwyżej dekoracyjną. Zwyczajnie nie było czym ich nakarmić. 

O mozolnym starcie systemu kaucyjnego najlepiej świadczy fakt, że kiedy ruszał w październiku 2025 r., Biedronka nastawiała się głównie na zbiórkę manualną. Dziś dyskont chwali się tytułem największej sieci butelkomatów w kraju, a tymczasem umowę na maszyny podpisano dopiero w połowie października. Jeszcze na początku 2026 r. normalnym widokiem w Biedronce były "automaty z ludzkim DNA", jak trafnie opisywała je na łamach Bizbloga Monika Szafrańska. Butelki i puszki lądowały w kartonowym koszu, skanowane wcześniej przez jednego z pracowników sieci. 

Oficjalnie system kaucyjny zaczął obowiązywać 1 października 2025 r., ale tak naprawdę obchody powinno zorganizować się w styczniu 2027 - wtedy będzie bardziej adekwatna rocznica. Co nie znaczy, że na wczesne podsumowania jest za wcześnie. Tylko na przykładzie Biedronki widać, że w ciągu roku przebyliśmy naprawdę długą drogę - od dystansu i poważnych wątpliwości, przez kreatywne automaty, po największą sieć automatów. Biedronka ujawniła, że od momentu rozpoczęcia zbiórki do połowy sierpnia 2026 r. w sklepach zebrała ponad 1,2 mld opakowań. Łącznie sieć ma blisko 3,9 tys. automatów. Klienci średnio oddają 25 opakowań w ramach jednej transakcji, a wartość przeciętnego vouchera wynosi 12,5 zł.

Prawie miliard opakowań oddali klienci Lidla. Różnica jest, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Biedronka ma znacznie więcej sklepów niż jej największy dyskontowy rywal. 

Lwia część butelek i puszek oddawanych jest właśnie w dyskontach. W całym kraju od początku działania systemu kaucyjnego zwrócono już 3,2 mld butelek i puszek objętych kaucją. W Polsce funkcjonuje ponad 60 tys. punktów zwrotu, z czego 17,5 tys. wyposażonych w automaty kaucyjne - informował resort pod koniec sierpnia. 

Kiedy Ministerstwo Klimatu i Środowiska w grudniu 2025 r. podsumowywało pierwsze miesiące z systemem kaucyjnym, liczby były skromne. W październiku w sprzedaży detalicznej było 85 tys., a w listopadzie już 2,5 mln opakowań ze znakiem kaucji. I mowa była o opakowaniach w sprzedaży, a nie tych zebranych. Tymczasem już w te wakacje Biedronka potrafiła zbierać blisko 10 mln opakowań. Dziennie. 

System kaucyjny rozkręcał się powoli

Do połowy marca zebrano 300 milionów opakowań, by już w kwietniu przebić barierę 500 milionów oddanych puszek i butelek ze znakiem kaucji. A jak ruszył, to nie dało się go powstrzymać. Po majówce Ministerstwo Klimatu i Środowiska z dumą ogłaszało miliard zwróconych opakowań.  

Liczby po pierwszym roku obowiązywania systemu kaucyjnego pozwalają stwierdzić, że nowe przepisy działają. Polacy oddają opakowania, a to oznacza, że odzyskiwany plastik i metal jest w lepszej jakości. Wszystko dlatego, że zwracane opakowania są czystsze niż te wyrzucane do zwykłych pojemników. 

[To] ułatwia ich przetworzenie i ponowne wykorzystanie np. do produkcji nowych butelek i puszek. W praktyce oznacza to mniej strat surowca, więcej recyklatu w opakowaniach, czyli więcej butelek z recyklingu i mniejsze zużycie nowych zasobów - wyjaśniał resort, argumentując, dlaczego system kaucyjny jest potrzebny. 

Inną korzyścią związaną z wprowadzeniem systemu kaucyjnego miało być czystsze środowisko. I już można powiedzieć, że ten cel udało się osiągnąć. Optymistycznymi wnioskami dzielili się wiosną organizatorzy akcji sprzątania rzek. Podczas poprzednich edycji wielokrotnie natrafiali na puszki i butelki, by w tym roku wyławiać głównie szkło i odpady zmieszane. 

Prawdziwy efekt systemu kaucyjnego zaobserwowano podczas wrześniowej akcji sprzątania prawego brzegu Odry. Podobna akcja odbyła się w 2025 r. Organizatorzy w tej samej liczbie osób i w tym samym czasie sprzątali ten sam obszar. Okazało się, że w 2026 do worków zebrano 0,7 kg puszek aluminiowych - z czego 0,5 kg stanowiły stare opakowania bez znaku kaucji! - i 0,8 kg butelek PET. Rok wcześniej było to odpowiednio 4 kg puszek aluminiowych i 8 kg butelek PET. Czyli o 90 proc. spadła masa porzuconych butelek PET, a o 82,5 proc. porzuconych puszek aluminiowych.  

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Liczby się zgadzają. Środowisko jest czystsze. A jednak nie da się powiedzieć, by system kaucyjny przekonał do siebie większość. Wręcz przeciwnie: oddawanie puszek i butelek podzieliło Polskę na pół, jak wskazywał jeden z niedawnych sondaży. Można by to wyjaśnić charakterystyką czasów: ogromną i wciąż rosnącą polaryzacją oraz tym, że mniej ważne jest to, w co się wierzy, za to liczy się to, z kim się stoi i przeciwko komu. Zresztą niektórzy politycy chcieli to wykorzystać, próbując coś na temacie ugrać, domagając się głośno odejścia od systemu kaucyjnego. 

Wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska stwierdzała z kolei, że dezinformacja na temat systemu kaucyjnego jest szerzona przez środowiska prorosyjskie. Opublikowana w maju analiza NASK wspominała o skoordynowanej sieci, której "działania zniechęcają obywateli do udziału w systemie kaucyjnym, utrudniają realizację polityk środowiskowych i destabilizują decyzje biznesowe przedsiębiorców".  

Trudno pomijać te wątki, ale nie da się nie zauważyć, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy system kaucyjny pozwalał się nie polubić. Przepełnione i niedziałające butelkomaty, kolejki do automatów, ogólny chaos i nieporządek - właśnie na to natknąć mogli się - i nadal mogą - ci, którzy zwracają opakowania. 

Teraz możemy tylko spierać się, czy to wina samego systemu, czy może sklepów, które poszły na skróty

Wciąż niezrozumiałe dla mnie jest, że przy takich liczbach zwracanych opakowań w dużych sieciach ciągle jest tylko jeden automat na sklep. Rośnie liczba użytkowników systemu kaucyjnego, ale przeważnie nadal ustawiamy się w kolejce do pojedynczej maszyny. O ile w pierwszych tygodniach można było tłumaczyć to okresem przejściowym - od października do końca 2025 r. była to chętnie powtarzana wymówka przy każdej możliwej okazji - tak dziś w oczy rzuca się pewna oszczędność sklepów. 

Wiele bolączek z debiutanckich miesięcy dałoby się uniknąć, gdybyśmy mogli korzystać z większej liczby maszyn, a przy nich pojawiliby się pracownicy tłumaczący zasady systemu kaucyjnego. Przez dłuższy czas panowała jednak prosta zasada skierowana do konsumentów: jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. I to też odpychało od systemu kaucyjnego, bo wielu bało się pomyłki, kłopotów i problemów. 

Liczba automatów mimo wszystko rośnie. Pojawiają się jednak głównie tam, gdzie ich wcześniej nie było. I mowa tutaj nie tylko o sieciach czy małych sklepach, które nie muszą, ale mogą przystąpić do systemu kaucyjnego. 

Butelkomaty coraz częściej znajdziemy w miejscach publicznych: przy plażach, parkach, skwerach, na osiedlach. Spotykane są na festiwalach i miejskich imprezach. Takie maszyny w odróżnieniu od tradycyjnych sklepowych mogą wypłacać kaucję nie w formie bonu, ale bezpośrednio na konto. Wystarczy przyłożyć kartę.

Jeśli więc pokusić się o prognozę, jak zmieni się system kaucyjny w drugim roku obowiązywania przepisów, wyjście butelkomatów poza sklepy będzie naturalnym typem

To już się dzieje, a w najbliższych miesiącach powinno przybrać na sile. Operatorzy kaucyjni zapowiadają, że w przyszłych latach chcą mieć nawet 4 tys. maszyn ulokowanych poza sklepami. 

Kolejna zmiana, która nawet już się dokonuje, to wydłużenie ważności bonów. Część sklepów przesunęła termin z 30 dni - który obowiązywał w większości sieci - do 90 dni. Lidl od października da klientom 100 dni na wykorzystanie kuponu drukowanego przez automat. Wyjątkowo nie spieszyć muszą się klienci Polomarketu, którzy od niedawna na odzyskanie środków mają nawet... 3 lata.

Tym samym sklepy wyprzedziły rząd, który zapowiedział zmianę przepisów. Ale kto wie - być może niektórzy będą musieli dokonać kolejnych modyfikacji, bo wcześniej ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska mówiła nawet o sześciu miesiącach na realizację bonu. 

Zarówno przedstawiciele resortu, jak i same sklepy przekonywali, że wydłużenie daty ważności kaucyjnych kuponów jest ukłonem w stronę klientów, aby system kaucyjny był jeszcze wygodniejszy. Chyba jednak większość zgodzi się, że nie była to największa wada przepisów. 

Znacznie poważniejszy zarzut dotyczył skutków wywołanych przez system kaucyjnych 

Opłaty za śmieci będą wyższe - mówili przeciwnicy systemu kaucyjnego. Opłaty już są wyższe - mówiły miasta i gminy, zrzucając winę za podwyżki na system kaucyjny. "System kaucyjny obniżył nasze przychody o ponad 2 mln zł" - zdradzał jeszcze pod koniec 2025 r. Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska, zapowiadając podwyżki wprowadzone w kwietniu 2026 r. 

Wprawdzie w Gdańsku wymieniono także inne powody - wzrost ilości odpadów o 12 proc., skok płacy minimalnej o 80 proc., inflacja na poziomie 43 proc. - ale to system kaucyjny w oczach wielu okazał się głównym winowajcą. 

Tak było też w innych miastach i gminach. Chociaż wiele z nich przyznawało, że przyczyn jest więcej, a system kaucyjny jest tylko jedną z nich - na dodatek na tę chwilę wciąż trudno oszacować dokładne straty - to po Polsce niosła się wieść, że przez system kaucyjny płacić będziemy za odbiór śmieci więcej. A to nie pomogło zjednać sobie zwolenników. 

Jak jest w praktyce? Nie brakuje głosów, że ciągle nie da się udzielić odpowiedzi na to pytanie. Branżowi eksperci przekonywali, że tematu podwyżek nie można łączyć tylko z systemem kaucyjnym i sprawa jest bardziej skomplikowana. Problem w tym, że czasami większość oczekuje łatwych odpowiedzi. A kiedy ma się pod ręką kozła ofiarnego, to korci, aby rzucić go na pożarcie. 

Różnice między miastami a wsią

W mniejszych miejscowościach i wsiach od samego początku obawiano się rażącej niesprawiedliwości w postaci braku punktów zbiórki. W teorii powinien być taki jeden na gminę, ale w praktyce oznacza to, że spora część mieszkańców ma do niego nie po drodze. 

Związek Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej w swoim niedawnym wrześniowym stanowisku zauważał, że mieszkańcy gmin wiejskich często zwracają opakowania w miastach, do których dojeżdżają do pracy, szkół, usług i na zakupy. To oznacza, że "efekcie masa opakowań zużytych przez mieszkańców gmin wiejskich może być przypisywana gminom miejskim, w których następuje zwrot". 

- Jest to systemowa nierównowaga wynikająca z konstrukcji systemu, a nie z niewykonywania obowiązków przez gminy - przekonywał ZGWRP.

Związek zaapelował o ochronę gmin wiejskich przed sankcjami za niewykonanie wymaganych poziomów recyklingu w okresie wdrażania systemu kaucyjnego. "Gmina nie może ponosić negatywnych konsekwencji finansowych za ograniczenie dostępnego dla niej strumienia odpadów będące skutkiem funkcjonowania państwowego systemu kaucyjnego, jeżeli miejsce zwrotu opakowania pozostaje poza jej kontrolą" - podkreślono w swoim stanowisku. 

To jaki jest ten system kaucyjny? 

Jednej, konkretnej odpowiedzi nie ma. Nawet ci, którzy patrzą przez pryzmat liczb i coraz czystszego środowiska, muszą zgodzić się z tym, że system kaucyjny nie zawsze działa idealnie. Kolejki, zapchane automaty, wciąż ich niewystarczająca liczba - to bolączki, które czasami widoczne są gołym okiem. 

Nie można jednak też nie docenić tej zmiany, która zaszła w stosunkowo krótkim czasie. Wciąż wprawdzie trudno mówić tutaj o zupełnie nowych nawykach. Problem ze śmieceniem nie zniknął. Butelki i puszki wyparowały z łąk, lasów, rzek i pól, ale dalej zalewają nas inne odpady - w tym te szklane. Małe jednorazowe buteleczki mają zostać włączone do systemu kaucyjnego, ale konkretnych terminów wciąż nie znamy. 

Ciągle rosnąca liczba oddawanych opakowań świadczy też o tym, że Polacy wcale nie porzucili plastiku na masową skalę. I nie taki był cel - może szybko wtrącić się resort klimatu i środowiska. Niby tak, ale przecież na taki efekt można było po cichu liczyć. Skoro dochodzi kaucja, to trudno, będziemy pić kranówkę!

Co jednak nie znaczy, że nic się nie zmieniło i nikt w ostatnich miesiącach na podobny krok się nie zdecydował. W sklepach zauważymy coraz większą liczbę syropów smakowych, które pozwalają przygotować napoje znane z butelek i puszek w domu. Rośnie też sprzedaż saturatorów, co najlepiej świadczy o tym, że poszukiwania alternatywy trwają. 

Są też niepokojące dowody w tej samej sprawie. Wprawdzie nie doczekaliśmy się wielu naśladowców wprowadzających na sklepowe półki absurdalne opakowania, pozwalające ominąć kaucję - jak słynna już butelka o pojemności 3,0001 l - ale i tak pewne próby były. 

Niedawno głośno zrobiło się o przypadku Skolima, którego napój energetyczny kaucją nie jest. I trudno mówić tutaj o unikaniu czy kombinowaniu - po prostu producent nie przystąpił do systemu, co wiąże się z uiszczaniem dodatkowej opłaty produktowej, która w najbliższym czasie ma zresztą wzrosnąć. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem, ale samo nieprzystąpienie do systemu kaucyjnego w mediach społecznościowych przedstawiono w formie promocji. "Zrobiliśmy jeden mistrzowski ruch (...) pokazaliśmy pazur" - zachwalał decyzję artysta. Co tylko pokazuje, że emocje związane ze zbiórką opakowań i po roku są duże. 

Jaki będzie system kaucyjny za rok? Zapewne będziemy mieć do dyspozycji więcej butelkomatów. Część z nich będzie zwracać kaucję na konto, część pozwoli wrzucać opakowania w workach, a nie pojedynczo. Można więc spodziewać się dalszej ewolucji. 

Jaki to był rok z systemem kaucyjnym? Momentami absurdalny, gdy czytało się narzekania o magazynowaniu powietrza czy bohaterskie obietnice o zaprzestaniu kupowania butelek - tym samym wrogowie systemu kaucyjnego zrobiliby wielką przysługę środowisku. 

Był to też jednak rok niełatwy, z awariami butelkomatów i kolejkami. Mimo wszystko liczba zebranych opakowań pokazuje, że Polacy przyzwyczaili się do nowych warunków. A korzyść już widać - w lasach, rzekach i wielu innych miejsc nie straszą nas butelki i puszki. 

Szkoda tylko, że dalej natknąć można się na inne odpady. Ale może wyrobienie nowych nawyków to nie sprint, a maraton. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.