REKLAMA

LOT tnie połączenia. WizzAir ocenia: naprawdę mają przechlapane

Drogie paliwo krzyżuje plany liniom lotniczym - nie jest to zwykły straszak, a realne zagrożenie, które zaczyna wpływać na życie przewoźników, jak i samych pasażerów. 

lot
REKLAMA

Trudny czas dla branży przewidywał niedawno Michael O'Leary, szef Ryanaira. "Ceny biletów będą wyższe. Gdy ceny ropy gwałtownie rosną, musimy przenieść ten koszt na pasażerów w postaci droższych biletów" - nie zamierzał mydlić oczu w rozmowie z money.pl. 

REKLAMA

Wszystkie linie płacą wyższe rachunki za paliwo i będziemy przenosić to na pasażerów w postaci znacznie wyższych cen biletów. O ile wzrosną ceny w przyszłym roku? Nie wiemy. Ile wyniesie nasz rachunek za paliwo latem przyszłego roku? Nie wiemy - przyznawał Michael O'Leary.  

Reperkusje odczuwa też rodzimy LOT. W zimowym rozkładzie lotów zabraknie m.in. połączeń z Krakowa do Madrytu, Rzymu i Barcelony. Ograniczona będzie też częstotliwość niektórych kursów. 

REKLAMA

Analiza siatki połączeń wzięła pod uwagę wiele czynników decydujących o rentowności, a jednym z najważniejszych są obecne wysokie ceny paliwa. Ich wpływ na koszty przewoźnika, a co za tym idzie opłacalność lotów, jest znacznie większy niż jeszcze w lutym, kiedy koszt paliwa stanowił ok. 25 proc. wszystkich kosztów ponoszonych przez linie lotnicze. Dziś może to być nawet 40 proc. - wyjaśnił PAP rzecznik przewoźnika Krzysztof Moczulski. 

Dobra wiadomość jest taka, że mowa o zawieszeniu do końca kwietnia. Ale czy wiosną przyszłego roku wszystko wróci do normy? Można tutaj zacytować szefa Ryanaira, który zwracał uwagę na wielką niepewność. 

REKLAMA

LOT mimo wszystko wcale nie chce obniżać lotów. Dużą uwagę poświęca trasom międzykontynentalnym, Rzecznik przypomniał, że uruchomione zostało połączenie do Bangkoku, a z końcem marca wystartują loty do Hanoi. W przyszłym roku cztery nowe Dreamlinery nie tylko zostaną wykorzystane do zwiększenia częstotliwości lotów na obecnych trasach, ale też rozważane jest "zaoferowanie kolejnych". 

Na sytuację LOT-u zwrócił uwagę prezes Wizz Air József Váradi w rozmowie z portalem WNP. Jego zdaniem polski przewoźnik ma wręcz "przechlapane" z powodu braku zabezpieczeń paliwowych. "Jest całkowicie wystawiony na ryzyko zmian cen paliwa. Przypuszczam, że ponosi z tego powodu ogromne straty" - wyznał właściciel węgierskiej linii. 

REKLAMA

Na dodatek utrudnieniem mają być też starsze maszyny wykorzystywane na krótszych trasach. 

A więc LOT ma starsze samoloty, które zużywają więcej paliwa, nie ma zabezpieczonych cen i musi kupować paliwo po cenach rynkowych. Do tego nie ma płynności finansowej. Naprawdę mają przechlapane - stwierdza Váradi.

REKLAMA

Szef Wizz Aira zasugerował, że w związku z trudną sytuacją na rynku LOT może liczyć na finansowe wsparcie od polskiego rządu. 

Kiedy sytuacja się poprawi? 

Podobnie jak szef Ryanair, tak i prezes Wizz Air József Váradi stwierdził, że wszystko zależy od wydarzeń na Bliskim Wschodzie. W rozmowie z trojmiasto.pl zarządzający węgierską linią przewiduje, że drogie paliwo będzie ściągać sen z powiek przewoźnikom przez cały 2027 rok. Jednocześnie uspokoił podróżnych sugerując, że przynajmniej ci wybierający Wizz Air nie odczują nagłego szoku. 

REKLAMA

Nie chcemy, aby klienci musieli mierzyć się z ogromnymi podwyżkami. Oczywiście nie jesteśmy całkowicie odporni na sytuację rynkową i również odczuwamy jej skutki. Staramy się jednak spowolnić i ograniczyć ich wpływ na pasażerów. Nie sądzę więc, aby klienci powinni spodziewać się gwałtownych, ogromnych podwyżek cen biletów z miesiąca na miesiąc - stwierdził. 

Gwarancją tych obietnic ma być coraz to nowocześniejsza flota, która zużywa mniej paliwa, solidne zabezpieczenia paliwowe i płynność finansowa. 

REKLAMA

Zauważmy jednak, że mowa tutaj o "gwałtownych, ogromnych podwyżkach". To wcale nie wyklucza drobniejszych, ale ciągle wzrostów.

Ryanair zapowiadając trudne przyszłoroczne lato sugerował, że w 2027 r. średnia cena biletu w Ryanair "będzie musiała wzrosnąć do poziomu 57–58 euro". W tym wyniosła ok. 50 euro. Nie jest to więc ogromny wzrost, ale jednak trzeba będzie zapłacić więcej.  

REKLAMA

Zdjęcie główne: Kevin Piechota / Shutterstock

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.

REKLAMA
REKLAMA