"Hit" z Action za grosze, którego nie poleciłbym nawet wrogowi. Nie daj się skusić
Kamera z Action za 87 zł obiecuje jakość Full HD i głowicę w stylu DJI. Sprawdziłem, jak tani sprzęt wypada podczas codziennego nagrywania wideo.

Action Vlog Camera kosztuje 87 zł i już na pudełku próbuje wyglądać jak tani odpowiednik DJI Osmo Pocket. Producent obiecuje rozdzielczość Full HD i aż 240 minut nagrywania oraz obrotową głowicę.

Zestaw tych cudownych parametrów brzmi nieźle na papierze, dopóki nie włączymy kamery i nie zobaczymy pierwszego zarejestrowanego materiału.
Dzienne światło i ból po zmroku

Na zewnątrz, w mocnym świetle, obraz pozostaje akceptowalny, ale mówiąc wprost: to jest dosłownie jakość ziemniaka. Jest źle, fatalnie i ogólnie jest tragedia.

Da się rozpoznać twarz, tło i ogólny przebieg wydarzeń w kadrze, ale to tyle. Znacznie gorzej wypadają szczegóły, zakres tonalny i kolory, które nie zawsze przypominają rzeczywistość.
Nawet w dobrych warunkach jakość pozostaje najwyżej średnia. Obraz jest miękki, jasne fragmenty łatwo się przepalają, a ciemniejsze partie kadru tracą detale.
Wygenerowany plik może mieć rozdzielczość Full HD… w liczbach, ale nie oznacza to, że kamera faktycznie rejestruje obraz z poziomem szczegółów, którego oczekujemy od standardu 1080p.
Po zmroku robi się znacznie gorzej. Szum zaczyna dominować nad całym kadrem, szczegóły znikają, a kolory zamieniają się w przypadkowe plamy. Deklarowany na pudełku tryb nocny nie ratuje sytuacji. Jeżeli planujecie nagrywać wieczorem, w mieszkaniu albo słabo oświetlonym pomieszczeniu, efekty mogą być zwyczajnie straszne.
Ale czy ta kamera w ogóle nagrywa? Nagrywa. Robi to, co miała robić? Tak. Czy robi to w dobrej jakości? Zdecydowanie nie.
Toporne menu i obrotowa głowica bez gimbala

Obsługa urządzenia również nie pomaga. Menu wygląda jak oprogramowanie z tanich kamer sprzed kilkuset lat, a jego układ to żart.

Przyciski są lekkie, plastikowe i nie dają wrażenia, że mamy do czynienia ze sprzętem przygotowanym do regularnego nagrywania. Bardziej zabawką sprzed 20 lat z popularnego "chińczyka".

Obrotowa głowica może sugerować obecność gimbala, ale nie ma tutaj żadnej aktywnej stabilizacji. Kamerę obracamy w jedną stronę za pomocą przycisków rodem z sowieckich aut i na tym kończy się jej funkcjonalność. Nie dostajemy śledzenia twarzy, automatycznego ruchu ani skutecznego tłumienia drgań.









Podczas chodzenia każde poruszenie dłoni i krok pozostają widoczne na filmie. Jak to ładnie określiła jedna z osób w redakcji: kamera na patyku.
Akceptowalny mikrofon i lepsze alternatywy

Wbudowany mikrofon jest akceptowalny (w porównaniu do obrazu) i właściwie tyle mogę o nim napisać. Dźwięk nie rekompensuje jednak słabego obrazu. W montażu można wprawdzie poprawić kolory albo kontrast, ale utraconych szczegółów i mocnych szumów nie da się odzyskać.

Nie wiem, dla kogo powstała Action Vlog Camera. Dla początkującego twórcy będzie zbyt słaba, dla dziecka może okazać się frustrująca, a jako kamera na wyjazdy przegrywa nawet ze starszym telefonem.
Zamiast wydawać na nią 87 zł, lepiej poszukać używanej, starszej kamery sportowej z drugiej ręki. Nawet kilkuletni model zapewni lepszy obraz, stabilizację i większą szansę, że nagrany materiał będzie nadawał się do czegokolwiek.
Podsumowanie? Bierz nogi za pas
Action Vlog Camera za 87 zł to totalny niewypał i gwarancja rozczarowania. Obietnice o Full HD i nagrywaniu w nocy można włożyć między bajki - w rzeczywistości dostajemy tragiczny obraz w jakości ziemniaka, pełen szumów i pozbawiony ostrości. Głowica kręci się bez sensu bez żadnej stabilizacji, a plastikowe menu trąci myszką na kilometr.
Sarkastyczne pytania nasuwają się same. Czy to w ogóle nagrywa? Nagrywa. Robi to, co miała robić? Robi. W dobrej jakości? Absolutnie nie!
Ostateczny werdykt? Omijajcie ten sprzęt szerokim łukiem i nie dajcie się nabrać. Lepiej kupić cokolwiek używanego z drugiej ręki - oszczędzicie sobie nerwów i nie zmarnujecie pieniędzy.
Za 150 zł dorwiecie np. Yi 4K, czyli BARDZO starą kamerkę sportową od Xiaomi. Ale nagrywa 4K? Tak. I to w akceptowalnej jakości.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.