Europejska sonda zobaczyła dwa kosmiczne głazy. Jeden z nich uderzyła NASA
Europa zbliża się do miejsca eksperymentu NASA. Hera pokazała dwa kosmiczne głazy z 1280 km. Szczegółowe zdjęcia Dimorphosa już w listopadzie.

Europejska sonda Hera po raz pierwszy sfotografowała osobno dwa obiekty, do których zmierza od ponad dwóch lat. Na najnowszym zdjęciu widać Didymosa i krążącego wokół niego Dimorphosa. Jeszcze niedawno jej kamera rejestrowała je jako pojedynczy punkt. To bardzo ważny etap misji Europejskiej Agencji Kosmicznej. Dimorphos jest bowiem tą samą planetoidą, w którą w 2022 r. celowo uderzyła sonda NASA. Teraz Europa zamierza z bliska sprawdzić, co właściwie zrobiło z nią tamto zderzenie.
Dwie planetoidy, które dotąd wyglądały jak jedna
Jak poinformowała Europejska Agencja Kosmiczna, przełomowe zdjęcie wykonała monochromatyczna kamera Asteroid Framing Camera z odległości około 1280 km. Wcześniejsze obserwacje z pokładu Hery przedstawiały cały układ Didymosa jako jeden jasny punkt. Teraz instrument zdołał rozdzielić oba ciała i po raz pierwszy uchwycić mniejszego towarzysza większej planetoidy.
Nie oznacza to jednak jeszcze, że na zdjęciu widać powierzchnię Dimorphosa. Mniejszy obiekt zajmuje na nim zaledwie około jednego piksela, więc nie sposób rozpoznać skał, zagłębień ani śladów uderzenia sondy DART. Widać natomiast wyraźnie, że są to dwa odrębne obiekty. Dla zespołu misji to potwierdzenie, że Hera zbliżyła się już na odległość pozwalającą rozpocząć właściwe obserwacje celu.

Didymos ma około 780 m średnicy, a Dimorphos około 151 m. Mniejsza planetoida obiega większą w średniej odległości około 1,15 km, poruszając się z prędkością około 18 cm/s. Cały układ znajduje się obecnie mniej więcej 197 mln km od Ziemi. To właśnie te dwa niewielkie ciała od kilku lat służą naukowcom do sprawdzania, czy potrafimy skutecznie zmieniać ruch planetoid.
NASA uderzyła w Dimorphosa, a my sprawdzimy teraz skutki
Dokładnie 26 września 2022 r. amerykańska sonda DART uderzyła w Dimorphosa z prędkością około 6,1 km/s. Nie był to w żadnym razie wypadek, lecz celowy eksperyment NASA, który miał sprawdzić, czy uderzeniem statku kosmicznego da się zmienić ruch planetoidy. Próba się powiodła: czas jednego okrążenia Dimorphosa wokół Didymosa skrócił się o około 33 minuty.
Późniejsze pomiary pokazały, że uderzenie wpłynęło także na ruch całego układu wokół Słońca. Sam fakt zmiany orbity nie wystarcza jednak do opracowania niezawodnej metody obrony planetarnej. Naukowcy nadal nie wiedzą dokładnie, jak wygląda dziś powierzchnia Dimorphosa, jaką ma wewnętrzną strukturę oraz ile materii zostało przemieszczone podczas kolizji.
Nie wiadomo też, czy uderzenie pozostawiło klasyczny krater, czy znacząco zmieniło kształt całego obiektu. Luźno związane rumowisko skalne może zareagować na uderzenie inaczej niż zwarta bryła, a wyrzucony materiał dodatkowo zwiększa zmianę pędu. Hera ma dostarczyć pomiarów, dzięki którym da się lepiej przewidywać skutki podobnych interwencji.
25 listopada zobaczymy Dimorphosa z bliska
ESA informuje również o zakończeniu manewrów hamowania Hery, które zmniejszyły jej prędkość względem obu planetoid do około 20 m/s. Pozwala to sondzie stopniowo zmniejszać dystans i przygotować się do dokładniejszych obserwacji. Według agencji pierwsze szczegółowe obrazy Dimorphosa mają zostać zaprezentowane 25 listopada, czyli już za niespełna miesiąc.
Hera nie ograniczy się jednak wyłącznie do fotografowania obiektów. W kolejnych miesiącach będzie badać ich właściwości, a w pracy pomogą jej dwa małe satelity typu CubeSat. Ich zadaniem będzie prowadzenie obserwacji z jeszcze mniejszej odległości. Plan misji przewiduje również próbę dotarcia na powierzchnię planetoidy.
Przeczytaj także:
Wyniki mają odpowiedzieć na pytanie, ile pędu trzeba przekazać kosmicznej skale, żeby zmienić jej orbitę w przewidywalny sposób. To uzupełnienie eksperymentu DART, a nie próba ratowania Ziemi przed konkretnym zagrożeniem. Równolegle ESA rozważa budowę niewielkiej sondy szybkiego reagowania, która pozwoliłaby zbadać potencjalnie niebezpieczny obiekt w krótkim czasie.
Jeśli jednak kiedyś podobne działanie okaże się konieczne, to trzeba będzie wiedzieć nie tylko, jak trafić w planetoidę, ale również czego spodziewać się po uderzeniu. Dotychczas NASA udowodniła, że potrafi zmienić ruch kosmicznego obiektu. Teraz Europa ma ustalić, dlaczego eksperyment okazał się tak skuteczny.
*Źródło grafiki wprowadzającej: ESA
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.