REKLAMA

"Każde dziecko dostanie akcję SpaceX". Elon Musk odleciał

Wszystkie amerykańskie dzieci mają w przyszłym roku otrzymać po akcji firmy prowadzonej przez Elona Muska. Brzmi jak żart, ale mówimy o 10 mld dol.

Elon Musk SpaceX akcje dzieci
REKLAMA

Elon Musk przyzwyczaił świat do niecodziennych deklaracji, ale nawet na tle jego dotychczasowych pomysłów najnowsza zapowiedź wyróżnia się rozmachem. Szef SpaceX ogłosił, że w przyszłym roku zamierza przekazać po jednej akcji swojej kosmicznej firmy każdemu dziecku w Stanach Zjednoczonych. Mówimy o rozdawnictwie wartym około 10,5 mld dol.

REKLAMA

To kwota, za którą można kupić wiele znanych spółek technologicznych, sfinansować ogromne programy publiczne albo... rozdać milionom dzieci niewielki udział w firmie budującej rakiety, satelity i przyszłość amerykańskiego przemysłu kosmicznego.

Czytaj też:

REKLAMA

Jedna akcja dla każdego dziecka

Według deklaracji Muska każde dziecko w Stanach Zjednoczonych miałoby otrzymać jedną akcję SpaceX. Sam miliarder nie przedstawił jeszcze szczegółów programu ani mechanizmu dystrybucji. Nie wiadomo więc, czy akcje byłyby przechowywane na specjalnych kontach powierniczych, trafiałyby do rodziców, mogłyby zostać natychmiast sprzedane czy też byłyby „zamrożone” do osiągnięcia pełnoletności.

REKLAMA

Skala przedsięwzięcia jest jednak łatwa do oszacowania. Według danych amerykańskiego urzędu statystycznego w połowie 2025 r. w Stanach Zjednoczonych żyło około 72 mln osób poniżej 18. roku życia. Przy wycenie akcji SpaceX na 146,03 dol. za sztukę daje to około 10,5 mld dol. wartości przekazanego pakietu.

Warto pamiętać, że majątek Muska od dawna funkcjonuje w skali, która wymyka się codziennej intuicji. Według dokumentu złożonego w SEC posiada on około 4,8 mld akcji SpaceX, a po uwzględnieniu niewykonanych jeszcze opcji i nagród liczba ta rośnie do około 6,4 mld akcji. Przekazanie 72 mln akcji zdecydowanie nie pozbawiłoby go kontroli nad firmą.

REKLAMA

Inspiracja przyszła z branży AI

Zaledwie dzień wcześniej firma Anthropic poinformowała o planach przeznaczenia części swoich akcji na fundusz dobra publicznego. Według zapowiedzi spółka chce początkowo przeznaczyć na ten cel 5 proc. udziałów, a fundusz miałby finansować inicjatywy związane między innymi z badaniem wpływu AI na rynek pracy i społeczeństwo.

Musk skomentował te plany w swoim serwisie X, sugerując, że lepszym rozwiązaniem byłoby bezpośrednie przekazywanie udziałów obywatelom. Niedługo później dodał, że właśnie to zamierza zrobić ze SpaceX.

REKLAMA

W swoim stylu rzucił więc pomysł, który natychmiast obiegł światowe media i wywołał dyskusję o tym, czy wielkie firmy technologiczne powinny w większym stopniu dzielić się korzyściami wzrostu ze społeczeństwem.

REKLAMA

Problem w tym, że SpaceX nie jest zwykłą spółką

Tutaj zaczynają się schody. Gdyby Musk zapowiedział przekazanie akcji Tesli to cały proces byłby stosunkowo prosty. Tesla jest spółką publiczną notowaną na giełdzie, akcje można kupować i sprzedawać każdego dnia. SpaceX funkcjonuje jednak inaczej - to prywatna firma, której udziały nie są swobodnie notowane na giełdzie. Owszem, istnieją transakcje na rynku wtórnym i regularne programy odkupu udziałów, ale przeciętny inwestor nie może po prostu wejść na rachunek maklerski i kupić akcji SpaceX za równowartość obiadu.

Oznacza to, że nawet gdyby dzieci rzeczywiście otrzymały akcje, to pojawiłoby się mnóstwo pytań dotyczących zarządzania nimi, możliwości sprzedaży oraz sposobu wyceny. Dla SpaceX byłby to precedens na skalę światową. Prywatne startupy technologiczne zazwyczaj starają się ograniczać liczbę udziałowców i kontrolować obrót akcjami. Tymczasem tutaj mielibyśmy do czynienia z potencjalnie dziesiątkami milionów nowych posiadaczy udziałów.

To nie pierwszy raz, gdy Musk eksperymentuje z finansową wyobraźnią

W ostatnich latach Musk wielokrotnie przedstawiał pomysły, które początkowo wydawały się internetową prowokacją, a później częściowo trafiały do realizacji. Problem polega na tym, że równie często jego deklaracje pozostawały jedynie deklaracjami albo ewoluowały w coś zupełnie innego, niż pierwotnie zapowiadano. Dlatego inwestorzy i obserwatorzy rynku podchodzą do takich komunikatów z ostrożnością.

REKLAMA

W omawianym przypadku nie znamy nawet podstawowych założeń programu. Nie wiadomo, czy mówimy o formalnej inicjatywie przygotowywanej przez SpaceX, prywatnym działaniu Muska, czy może o luźnej koncepcji, która dopiero będzie dopracowywana. To ważne rozróżnienie. Między wpisem w mediach społecznościowych a realizacją projektu obejmującego kilkadziesiąt milionów beneficjentów znajduje się ogromna przepaść prawna, podatkowa i organizacyjna.

Przy założeniu, że to nie kolejne bajania znudzonego miliardera, będzie to jedna z najbardziej niezwykłych operacji własnościowych w historii sektora technologicznego. Na razie jednak znamy wyłącznie deklarację. Nie znamy harmonogramu, zasad, ograniczeń ani nawet tego, czy projekt rzeczywiście wyjdzie poza etap medialnej zapowiedzi. A to oznacza, że najrozsądniej zrobić to, czego Internet zwykle nie lubi: poczekać na szczegóły. W końcu między tweetem a wystrzeleniem rakiety istnieje zasadnicza różnica. SpaceX udowodnił już wielokrotnie, że potrafi dostarczać rzeczy niemożliwe. Pytanie brzmi, czy tym razem też tak będzie.

REKLAMA

*Ilustracja otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

REKLAMA
REKLAMA