REKLAMA

W weekend zniknęła 1/3 prawdziwych Polaków. Minister łyka plotki jak pelikan

Najpiękniejszym obrazkiem weekendu są profile walczące z dezinformacją, które podawały dezinformację, aż furczało. Żyjemy w czasach, w których nikomu nie chce się weryfikować treści, byleby się podłączyć pod modny trend.

W weekend zniknęła 1/3 prawdziwych Polaków. Minister łyka plotki jak pelikan
REKLAMA

W ciągu kilku ostatnich dni Ukraińcy zaatakowali centra usług Yandex, rosyjskiego odpowiednika naszego Google. Spowodowało to częściowy paraliż internetu w tamtej części świata, problemy z płatnościami kartą czy dostęp do podstawowych usług. Takie typowe rzeczy, które czasem i my doświadczamy, gdy serwery AWS odmówią posłuszeństwa. Szybko pojawił się obrazek, który pokazywał, że dzięki uderzeniom w rosyjskie centra danych, spadł ruch na kontach społecznościowych popierających niemiecką partię AfD.

REKLAMA

Jeszcze szybciej narrację o końcu rosyjskich botów w sieci podchwycili polscy osintopolowcy:

REKLAMA

Ich rozumiem, bo trzeba jak najszybciej publikować, żeby podpiąć się pod modny temat. Zasięgi to wzrost wyświetleń, a wzrost wyświetleń prowadzi do większego zarobku. Jednak nie mogę zrozumieć jak to możliwe, że polski minister odpowiedzialny za służby specjalne swoją wiedzę czerpie ze zwykłych grafik w internecie:

REKLAMA

Polityków, którzy poszli w taką narrację, było więcej:

REKLAMA
REKLAMA

Dziennikarze też wpadli:

REKLAMA

Szkopuł w tym, że ci wszyscy eksperci i politycy dali się nabrać.

Niestety 1/3 prawdziwych Polaków nie zniknęła z sieci. Boty trzymają się dobrze

Większość ludzi nie rozumie internetu, bo stał się zbyt techniczny. Nikt poza specjalistami nie rozumie, czym są boty, czym są crawlery, co to jest indeksowanie i o co w ogóle chodzi w tym całym tworze. Oddajmy na chwilę głos Malwinie, która postanowiła wytłumaczyć wam detale:

REKLAMA

Dane Cloudflare dotyczą przede wszystkim automatycznych programów wysyłających żądania HTTP. Mogą to być między innymi roboty indeksujące strony internetowe, narzędzia do automatycznego wyszukiwania podatności, a także systemy wykorzystywane do prób logowania metodą brute force i rozsyłania spamu.

Takie programy różnią się od botów działających jako konta w serwisach społecznościowych. Te drugie mogą publikować komentarze, rozpowszechniać określone narracje polityczne, udostępniać materiały propagandowe lub sztucznie zwiększać zasięgi wybranych treści. Sam spadek ruchu HTTP w sieci Yandex nie dowodzi, że właśnie takie konta przestały działać.

Tutaj macie pełny tekst:

REKLAMA

Wystarczyło go przeczytać, żeby nie pisać głupot w internecie. Jestem tym przerażony, bo jak mówiłem - osintopolowcy nigdy nie byli zbyt bystrzy, za to są szybcy i jeszcze szybciej kasują błędne wpisy, dziennikarze zajmują się podawaniem przekazu partyjnego, a politycy klepią to, co im ślina na język przyniesie. Jednak od ministra zajmującego się służbami oczekiwałbym większej rozwagi i chwili zastanowienia. To za nim stoi powaga rządu i służb, które mu podlegają. Lubię myśleć, że jestem chroniony, że w pewien sposób czuwają nade mną profesjonaliści. Nie lubię, gdy ktoś mi psuje ten obraz, a to właśnie zrobił minister Siemoniak.

Problem jest inny - zasięgi fejkowych informacji są dzisiaj kosmiczne. Już dekady temu mówiono, że zanim prawda włoży buty, to kłamstwo zdąży obiegnąć świat. Dzisiaj jest to bardziej widoczne. Dopiero kilka dni po publikacji ktoś w ogóle zaczął ją weryfikować. Wystarczy opinia, która jest zbieżna z naszymi poglądami i wyłącza się nam cały sceptycyzm. I to jest smutne, bo okazuje się, że to nie rosyjskie boty są głównym problemem internetu, tylko bezkrytyczność w przyjmowaniu informacji. Zaprawdę powiadam wam: nie ufajcie niczemu, sprawdzajcie rzeczy kilka razy, bo czasem lepiej się spóźnić z opinią, niż się zbłaźnić. No chyba, że planujecie karierę w OSiNT, to nie musicie się przejmować takimi drobnostkami.

REKLAMA

Obrazek główny wygenerowany przez Gemini. Zwróć uwagę na gościa w tle.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.

REKLAMA
REKLAMA