REKLAMA

400 zł za grę będzie normą. Twórca hitowego RPG nie ma wątpliwości

Nowe gry za 350-400 zł mogą stać się normą. Jeden z twórców Kingdom Come: Deliverance liczy, że GTA 6 przekona do tego całą branżę.

ceny gier GTA 6 Kingdom Come Deliverance

Premiera GTA 6 ma być największym wydarzeniem w historii branży gier. Mowa o produkcji, która prawdopodobnie pobije rekordy sprzedaży, przyciągnie setki milionów graczy i przez wiele miesięcy będzie dominować nagłówki serwisów technologicznych. Okazuje się jednak, że nie wszyscy obserwują nową grę Rockstara wyłącznie z myślą o samej rozgrywce. Dla części deweloperów GTA 6 jest przede wszystkim eksperymentem biznesowym, który może zdecydować o tym, ile będziemy płacić za gry w kolejnych latach.

Takiego zdania jest Martin Klíma, współzałożyciel Warhorse Studios, czyli studia odpowiedzialnego za serię Kingdom Come: Deliverance. W rozmowie z PC Gamerem przyznał, że sam nie jest fanem Grand Theft Auto, nie planuje grać w GTA 6, a ogromna popularność tej serii jest dla niego wręcz trudna do zrozumienia. Jednocześnie życzy Rockstarowi gigantycznego sukcesu. Powód jest bardzo prosty: liczy, że GTA 6 przetrze szlak do wyższych cen gier. Według niego branża znalazła się w punkcie, w którym dalsze funkcjonowanie największych produkcji AAA bez podwyżek staje się coraz trudniejsze.

Czytaj też:

Deweloperzy mówią: gry są za tanie

To argument, który powraca od kilku lat, ale teraz wybrzmiewa coraz głośniej. Twórcy gier przekonują, że koszt produkcji współczesnych superprodukcji rośnie znacznie szybciej niż ich ceny. Jeszcze kilkanaście lat temu stworzenie dużej gry kosztowało kilkadziesiąt milionów dolarów. Dziś największe projekty potrafią pochłaniać setki milionów. Sama produkcja GTA 6 według rynkowych szacunków mogła kosztować od 1 do nawet 2 mld dol. razem z marketingiem, co czyniłoby ją najdroższą grą w historii.

Grand Theft Auto VI

To oczywiście ekstremalny przypadek, ale tendencja jest widoczna w całej branży. Rosną pensje programistów, grafików i animatorów. Coraz więcej kosztuje nagrywanie dialogów, tworzenie realistycznych animacji czy budowanie gigantycznych światów. Gracze oczekują produkcji większych, ładniejszych i bardziej dopracowanych niż kiedykolwiek wcześniej.

Zdaniem Klímy liczba potencjalnych klientów nie rośnie już jednak w takim tempie jak dawniej. Sprzedaż cyfrowa praktycznie wyparła handel detaliczny, więc wydawcy nie mają już kolejnych źródeł oszczędności i dodatkowych marż. W jego opinii pozostaje jedno wyjście: podniesienie ceny samego produktu. I właśnie dlatego GTA 6 jest dla branży tak ważne.

Dla polskiego gracza ta dyskusja oznacza coś bardzo konkretnego

Jeszcze niedawno standardowe wydania największych gier debiutowały za około 220-250 zł. Dziś ceny premierowych hitów coraz częściej przekraczają 300 zł, a kwoty rzędu 339 czy 349 zł przestały kogokolwiek szokować. Jeżeli poziom 80 dol. rzeczywiście zostanie nowym standardem to można spodziewać się premier w okolicach 350-400 zł za podstawową wersję gry. Edycje rozszerzone i kolekcjonerskie mogłyby z kolei kosztować 450 zł, 500 zł lub nawet więcej.

Dla przeciętnego gracza nie jest to już zakup impulsowy a wydatek porównywalny z rachunkami za część domowych usług albo ceną całkiem przyzwoitego akcesorium komputerowego. Kupno kilku dużych premier rocznie zaczyna być zauważalnym obciążeniem nawet dla osób regularnie wydających pieniądze na swoje hobby.

Argument o rosnących kosztach produkcji jest logiczny. Nie oznacza jednak, że wszyscy go akceptują

Wielu graczy zwraca uwagę na coś, o czym przedstawiciele branży wspominają znacznie rzadziej. Współczesne gry zarabiają na znacznie większej liczbie sposobów niż jeszcze dekadę temu. Są mikrotransakcje, przepustki sezonowe, płatne dodatki, waluty premium czy edycje deluxe sprzedawane za dodatkowe kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych. Są promocje na wcześniejszy dostęp i rozmaite cyfrowe bonusy.

Kingdom Come: Deliverance

Do tego dochodzi fakt, że sprzedaż cyfrowa pozwala wydawcom zachować znacznie większą część przychodów niż w czasach, gdy gry trafiały głównie do sklepów stacjonarnych i trzeba było finansować produkcję pudełek, logistykę czy dystrybucję.

Nietrudno więc zrozumieć graczy, którzy słysząc o kolejnych podwyżkach pytają: skoro branża zarabia dziś na tylu dodatkowych elementach, to dlaczego znowu trzeba sięgać głębiej do kieszeni klientów? To pytanie będzie wracać coraz częściej.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego sukces GTA 6 może okazać się mylący dla reszty rynku

Rockstar działa w zupełnie innych warunkach niż większość konkurencji. To studio, które przez lata zbudowało niemal legendarną reputację. GTA V sprzedało się w setkach milionów egzemplarzy i przez ponad dekadę pozostawało jedną z najlepiej sprzedających się gier na świecie. Niewiele marek może liczyć na podobny poziom zainteresowania jeszcze przed premierą.

Jeżeli więc GTA 6 sprzeda się znakomicie mimo wyższej ceny, nie musi to oznaczać, że taki sam wynik osiągnie dowolny inny wydawca. To trochę tak, jakby obserwując ceny najdroższych iPhone'ów dojść do wniosku, że wszyscy producenci smartfonów mogą bezkarnie podnieść ceny swoich urządzeń o kilkanaście procent. W praktyce często okazuje się, że tylko lider rynku może sobie pozwolić na ruchy, które dla konkurencji kończą się sprzedażową katastrofą.

Martin Klíma uważa jednak, że ktoś musi wykonać pierwszy krok. Według niego właśnie Rockstar i Take-Two to firmy, które mogą sobie pozwolić na takie ryzyko. Jeżeli miliony graczy bez mrugnięcia okiem kupią GTA 6 za równowartość około 350-400 zł to menedżerowie całej branży wyciągną z tego bardzo konkretny wniosek. Nie taki, że GTA jest kultową marką. Taki, że konsumenci są gotowi płacić więcej. A wtedy podwyżki mogą szybko rozlać się na cały segment gier AAA.

Paradoks polega na tym, że wielu graczy już teraz coraz rzadziej kupuje tytuły w dniu premiery, czekając na promocje i wyprzedaże. Jeśli ceny wzrosną jeszcze mocniej to ten trend może tylko przyspieszyć. Być może więc GTA 6 rzeczywiście otworzy nowy rozdział w historii branży. Pytanie tylko, czy będzie to rozdział o rekordowych przychodach wydawców, czy raczej o graczach, którzy nauczyli się cierpliwie czekać na przeceny.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.