REKLAMA

Przez tydzień dostałem 64 alerty RCB. Na wschodzie Polski nie da się żyć

Przez tydzień otrzymałem 64 alerty RCB. Moje telefony głupieją od powiadomień, a o największym zagrożeniu, które zresztą słyszałem na własne oczy, jest cicho. Ten kraj mnie przeraża.

Przez tydzień dostałem 64 alerty RCB. Na wschodzie Polski nie da się żyć
REKLAMA

Mieszkam w Lublinie, więc od prawie dwóch miesięcy jestem informowany o absolutnie każdym ataku rosyjskich dronów na Ukrainę. Do najbliższego przejścia granicznego mam 100 km, ale to nie przeszkadza rządzącym rozsyłać mi spam na telefon. Rosyjskie drony atakują okręg połtawski 1000 km ode mnie - dostaję alert. Rakiety spadają na Kijów oddalony od 650 km - mój telefon wibruje. We Lwowie oddalonym o 230 km ludzie nieśpiesznie udają się do pracy w akompaniamencie syren - ja dowiaduję się o tym, ale na uspokojenie mówi mi się, że w przestrzeni powietrznej operuje polskie lotnictwo.

REKLAMA

Może byłoby to w jakiś sposób do przeżycia, gdyby nie to, że w sierpniu, gdy rakieta spadła w gminie Turobin, komunikat został wysłany bez żadnego związku z czasem i przestrzenią, jakąś godzinę po wszystkim. Ale najbardziej przykro zrobiło mi się w sobotę, gdy nad Lublinem usłyszałem drona, a mój telefon milczał. Dajcie nam żyć na wschodzie Polski.

REKLAMA

64 alerty RCB w 7 dni. Mam dosyć

Mam dwa telefony, każdy przez tydzień otrzymał 32 alerty - atak, odwołanie ataku, atak, odwołanie ataku. Dzień w dzień, czasem jeden po drugim. Łącznie 64 alerty RCB. Czy byłem zagrożony w czasie ich wysyłania? Nie, sprawdzałem na Strażniku, że te drony musiałby mocno zabłądzić, żeby do mnie dolecieć. Jednak te nadwrażliwe ostrzeżenia mają za zadanie przykryć niekompetencję rządzących, a gdyby rzeczywiście do czegoś doszło, to będą mogli wyjść na mównicę i powiedzieć, że przecież ostrzegali. Biję się z myślami, żeby zablokować alerty, bo to jest jakaś parodia.

Screenshot

W sobotę tydzień temu przed drugą w nocy usłyszałem drona. Całą niedzielę, poniedziałek i wtorek wojsko szukało jego szczątków, ale nic nie znalazło. Wydano komunikat, który mniej więcej sprowadza się do stwierdzenia, że przeleciało, to przeleciało, nie ma sensu drążyć. Pojawiły się pogłoski, że to wcale nie był rosyjski dron, tylko ukraiński, który postanowił przelecieć nad Polską, że zaatakować Petersburg, ale tego też nikt nie potwierdził. Widzicie absurd tej sytuacji? Alert milczał jak zaklęty wtedy, gdy był potrzebny. Przy okazji dowiedziałem się, że moje państwo to mem.

REKLAMA

Mówi się, że drony będą do nas przenikać, bo wschodnia granica nie ma odpowiedniego pokrycia radarowego. Przypominam, że wojna trwa od lutego 2022 r., a my nadal jesteśmy w punkcie wyjścia. Ratunkiem miały być aerostaty o pięknej nazwie Barbara. Czytałem, że bazy, w których miały być zawieszone, są już na ukończeniu, zainteresowałem się tym tematem i po przeczytaniu kilku serwisów usiadłem na brzegu łóżka i zapłakałem. Otóż bazy może i są opóźnione i będą gotowe pod koniec tego roku/na początku przyszłego, ale za to aerostaty zostały odłożone na 2028 r. Przecież to jest jakiś żart i to nieśmieszny.

Polska wschodnia staje się miejscem nie do życia

Zapytajcie pośredników nieruchomości, obejrzyjcie oferty na portalach ogłoszeniowych. Im bliżej wschodniej granicy, tym ceny niższe, a zainteresowanie szoruje po dnie. Ludzie boją się tam osiedlać, powiększać swoje gospodarstwa domowe i rolne. Nie kupują nawet działek letniskowych. Nie da się żyć z wojną za granicą, alertami, które potęgują poczucie zagrożenia oraz ze świadomością, że polskie państwo przespało pierwsze lata konfliktu. Wydajemy najwięcej w historii na zbrojenia, ale nadal wschodnia Polska jest dziurą, przez którą wlecą drony, rakiety, a i wojsko w razie czego przejdzie.

REKLAMA

Może dostanę wtedy kolejny alert, a może nie, bo akurat na zmianie nie będzie nikogo. Za chwilę ma wejść do nas system Broadcast, który działa np. w Ukrainie. Telefon w razie otrzymania alertu wibruje jak oszalały i emituje dźwięki. Jest to dosyć przerażające. Wyobraźcie sobie, że zastąpi alert RCB. Przecież po usłyszeniu 32 czy 64 takich alarmów w tydzień spakuję się i pojadę gdzieś na zachód, byleby się tylko oddalić od zagrożenia. A może o to w tym chodzi?

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.

REKLAMA
REKLAMA