Prywatny superpociąg coraz bliżej torów. Włożył w projekt miliard euro
12 piętrowych pociągów, ponad 300 km/h i 10 mln miejsc rocznie. Velvet pokonał kolejną przeszkodę na drodze do uruchomienia połączeń.

Przez dekady szybka kolej we Francji właściwie oznaczała jedynie TGV i SNCF. Za dwa lata na jednych z najważniejszych tras kraju ma jednak pojawić się pociąg, który wygląda technicznie bardzo podobnie do najnowszego TGV, ale na burcie nie będzie miał logo państwowego przewoźnika. Prywatny Velvet dostał właśnie licencję przedsiębiorstwa kolejowego. Firma ma już pierwszy pociąg, zamówiła łącznie 12 składów Avelia Horizon, a pierwsza faza całego przedsięwzięcia została sfinansowana kwotą około 1 mld euro.
Velvet dostał ważne pozwolenie. Ale jeszcze nie może wozić pasażerów
Dokładnie 31 sierpnia francuskie Ministerstwo Transportu przyznało Velvet licencję przewoźnika kolejowego. Decyzja trafiła do francuskiego dziennika urzędowego, więc firma może już formalnie przygotowywać się do uruchomienia pasażerskich połączeń kolejowych. To bardzo istotny krok, ale nie jest to jeszcze zgoda na wyjazd z pasażerami na linię dużych prędkości.
W samym urzędowym dokumencie zapisano wprost, że licencja nie daje automatycznie prawa dostępu do infrastruktury kolejowej. Velvet musi jeszcze m.in. przejść proces związany z jednolitym certyfikatem bezpieczeństwa, przygotować system zarządzania bezpieczeństwem oraz zapewnić sobie konkretne trasy przejazdu, czyli tzw. sillons.
Chodzi przede wszystkim o miejsca w rozkładzie. Na zatłoczonej linii nie wystarczy posiadać szybki pociąg. Trzeba jeszcze dostać możliwość wypuszczenia go z konkretnej stacji o konkretnej godzinie i przeprowadzenia przez całą sieć bez rozwalenia rozkładu pozostałym przewoźnikom.
Licencja pozwala Velvetowi wejść w ten etap przygotowań naprawdę na poważnie. Francuska administracja wyznaczyła jednocześnie graniczną datę: przewozy objęte licencją muszą rozpocząć się najpóźniej 1 września 2028 r.
Pociąg już mają. I jest bardzo bliskim krewnym TGV
Velvet nie zamierza eksperymentować z nieznaną nikomu konstrukcją. Zamówił u Alstoma aż 12 piętrowych jednostek Avelia Horizon. To ta sama rodzina pociągów, na której opiera się najnowszy TGV M zamówiony przez SNCF.
Pod względem technicznym prywatny konkurent wchodzi więc na tory z bardzo mocnym argumentem. Avelia Horizon jest zdolna do jazdy z prędkością przekraczającą 300 km/h i składa się z dwóch krótkich członów napędowych oraz piętrowych, przegubowo połączonych wagonów pasażerskich. Pierwszy egzemplarz Velvet został już zmontowany i pokazany w kwietniu w fabryce Alstoma w La Rochelle. Teraz przechodzi próby statyczne, po których przyjdzie czas na testy dynamiczne.
Sam fakt, że SNCF wybrało tę samą platformę dla swojej następnej generacji TGV, zmniejsza technologiczne ryzyko przedsięwzięcia. Nie oznacza jednak, że homologacja TGV M załatwia wszystkie formalności dla pociągów Velvet. Konkretny tabor i operator nadal muszą przejść wymagane procedury przed rozpoczęciem regularnych przewozów.
Prawie cały miliard euro jest już zapisany w kontrakcie na pociągi
Za projektem stoi francuski fundusz Antin Infrastructure Partners. Gdy w 2024 r. przedsięwzięcie startowało jeszcze pod nazwą Proxima, inwestor zapowiedział około 1 mld euro finansowania pierwszej fazy. Pieniądze mają pokryć zakup i utrzymanie taboru, koszty uruchomienia działalności oraz kapitał potrzebny firmie na początkowym etapie.
Największa część tej układanki jest już jednak zakontraktowana. Wspomniana wcześniej umowa z Alstomem na 12 jednostek Avelia Horizon wraz z 15-letnim utrzymaniem jest warta prawie 850 mln euro. Serwis będzie prowadzony w Marcheprime, niedaleko Bordeaux, w zapleczu przygotowanym we współpracy z zarządcą linii dużych prędkości LISEA. Velvet ma więc finansowanie, zamówiony tabor, pierwszy fizycznie zbudowany skład oraz teraz także pierwsze z kluczowych zezwoleń.
Plan nie zakłada jednak ataku na całą sieć SNCF naraz. Velvet chce skoncentrować 12 pociągów na osi atlantyckiej i połączyć Paryż z Bordeaux, Rennes oraz Angers i Nantes. Można więc mówić o czterech docelowych miastach poza Paryżem, ale operacyjnie będą to zasadniczo trzy główne korytarze: Paryż - Bordeaux, Paryż - Rennes oraz Paryż - Angers - Nantes.
Start ma nastąpić w połowie 2028 r., w pierwszej kolejności na trasie do Bordeaux, a następnie oferta będzie rozszerzana. Firma deklaruje, że docelowo dorzuci do rynku około 10 mln miejsc rocznie, przy bezpośrednich przejazdach trwających przeciętnie około 2 godz.
To sporo jak na nowego przewoźnika, ale nadal niewiele w porównaniu z SNCF. Francuska państwowa firma przewiozła na krajowych połączeniach dużych prędkości około 130 mln pasażerów w 2025 r. Velvet nie potrzebuje jednak odebrać SNCF połowy klientów, aby cały projekt miał sens. Jego twórcy przekonują, że na zachodzie Francji problemem jest również brak wolnych miejsc w najbardziej obleganych pociągach.
Za firmą stoi była szefowa SNCF
Najciekawsze jest to, że konkurenta dla francuskiego giganta buduje osoba, która doskonale zna go od środka. Rachel Picard przez lata zajmowała wysokie stanowiska w SNCF. Kierowała m.in. Voyages-sncf.com, odpowiadała za rozwój Ouigo, a później stała na czele działalności SNCF związanej z pociągami dużych prędkości. Z firmy odeszła w 2020 r.
Velvet założyła wspólnie z Timem Jacksonem, również związanym od lat z branżą kolejową. Firma nie przedstawia swojej strategii jako wojny polegającej na prostym podbieraniu klientów SNCF. Picard argumentuje, że rynek może urosnąć, jeśli pojawi się więcej dostępnych miejsc. Velvet będzie bezpośrednio rywalizował z SNCF o pasażera, atrakcyjne godziny odjazdu i dostęp do przepustowości infrastruktury.
Przeczytaj także:
SNCF nie spotyka prywatnego konkurenta po raz pierwszy. Francuski rynek dalekobieżnych połączeń komercyjnych został otwarty na konkurencję w ramach liberalizacji europejskiego rynku kolejowego, a w grudniu 2021 r. na trasę Paryż - Lyon - Mediolan weszła włoska Trenitalia ze składami Frecciarossa.
Później oferta włoskiego przewoźnika została rozwinięta, a we Francji pojawiły się też połączenia hiszpańskiego Renfe. Velvet wnosi jednak coś nowego: ma być pierwszym niezależnym francuskim operatorem kolei dużych prędkości konkurującym z rodzimym SNCF.
Do tego wybiera kierunek, na którym dotychczasowa konkurencja była słabsza. Oś atlantycka jest dla SNCF wyjątkowo ważna, a szybkie linie prowadzące w stronę Bordeaux i Bretanii należą do najbardziej atrakcyjnych połączeń kraju. Jeżeli na tej samej trasie pojawią się dwie firmy walczące o pasażera, największą niewiadomą będzie cena.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Velvet Train, LinkedIn
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.