REKLAMA

Switch 2 z ważną nowością. Jeśli masz niezły TV, mocno to docenisz

Nintendo naprawia jeden z największych braków Switcha 2. VRR w końcu trafia do trybu telewizyjnego. Tłumaczę czemu to ważne.

Switch 2 VRR telewizor zadokowany

Są funkcje, które producenci zapowiadają z dumą, a potem na premierę nagle okazuje się, że jednak ich nie ma. W przypadku Nintendo Switch 2 takim przypadkiem był VRR w trybie telewizyjnym. Teraz, kilka miesięcy po debiucie konsoli, Nintendo wreszcie dostarcza to, co pierwotnie obiecywało.

Najnowsza aktualizacja systemu Switch 2 oznaczona numerem 23.0.0 wprowadza obsługę Variable Refresh Rate podczas gry na telewizorze. Dla części graczy będzie to tylko kolejna pozycja w changelogu. Dla bardziej wymagających użytkowników jest to natomiast jedna z najważniejszych aktualizacji od dnia premiery konsoli.

Czytaj też:

VRR powinien być od początku

Historia jest o tyle ciekawa, że Nintendo początkowo komunikowało wsparcie VRR zarówno w trybie przenośnym, jak i po podłączeniu konsoli do telewizora. Niedługo przed premierą informacje o obsłudze tej technologii w trybie stacjonarnym zniknęły jednak z oficjalnych materiałów. Później firma potwierdziła, że zmienna częstotliwość odświeżania będzie działała wyłącznie na ekranie samej konsoli.

To wywołało spore rozczarowanie wśród bardziej technicznie zorientowanych graczy. Zwłaszcza że mówimy o funkcji, która od lat jest standardem na PlayStation 5, Xbox Series X oraz Xbox Series S.

Bez VRR (po lewej) i VRR. Gra ma artefakty wizualne i jest mniej responsywna

Na szczęście firmware 23.0.0 dodaje obsługę VRR również po podłączeniu Switcha 2 do kompatybilnego telewizora lub monitora. Według opisu aktualizacji częstotliwość odświeżania obrazu będzie mogła być synchronizowana z aktualnym tempem renderowania gry, o ile wspierają to zarówno ekran, jak i samo oprogramowanie. Dodatkowo konieczna jest aktualizacja firmware'u stacji dokującej.

Jedne zobaczą różnicę od razu, inni nie zauważą niczego

VRR to jedna z tych technologii, których działanie trudno pokazać na zrzucie ekranu, ale bardzo łatwo odczuć w praktyce.

Jeżeli gra działa idealnie stabilnie w 60 kl./s to różnica może być niewielka. Problem zaczyna się wtedy, gdy wydajność spada przykładowo do 57, 53 czy 48 kl./s. W klasycznym scenariuszu prowadzi to do zjawiska screen tearingu, czyli charakterystycznego rozrywania obrazu, albo do wyraźnego szarpania animacji.

VRR pozwala ekranowi dostosowywać częstotliwość odświeżania do aktualnej liczby generowanych klatek. Efekt jest taki, że nawet przy zmiennej wydajności animacja wygląda płynniej, a zakłócenia są znacznie mniej widoczne. Właśnie dlatego technologia ta stała się jednym z filarów współczesnego gamingu na PC i konsolach.

Dla Switcha 2 ma to szczególne znaczenie. Choć nowa konsola Nintendo jest wyraźnie mocniejsza od pierwszego Switcha to nadal operuje w zupełnie innych realiach wydajnościowych niż PlayStation 5 czy Xbox Series X. W praktyce oznacza to, że wiele gier balansuje na granicy stabilnych 60 kl./s albo korzysta z odblokowanego limitu klatek. W takich sytuacjach VRR potrafi znacząco poprawić komfort rozgrywki.

Jest jednak pewien haczyk

VRR w trybie telewizyjnym nie działa globalnie dla wszystkich gier. Wygląda na to, że funkcjonalność opiera się na swego rodzaju liście kompatybilności i wymaga aktywacji przez twórców konkretnego tytułu. Wygląda na to, że na dziś jedyną grą obsługującą VRR w trybie zadokowanym jest… Nintendo Switch 2 Welcome Tour.

Aktualizacja przynosi też kilka innych zmian. Nintendo dodało możliwość pełnego transferu danych pomiędzy dwoma konsolami Switch 2. Obejmuje to zapisane stany gier, zrzuty ekranu i pozostałe dane użytkownika. To zmiana, która może okazać się szczególnie przydatna przed premierą specjalnej wersji konsoli inspirowanej serią The Legend of Zelda.

Pojawił się także nowy przełącznik Handheld Mode Boost dostępny z poziomu szybkich ustawień. Aktualizacja odświeża również edytor Mii, przywracając muzykę znaną ze starszych platform Nintendo, takich jak Wii, Nintendo 3DS czy Wii U.

Z perspektywy przeciętnego użytkownika są to drobiazgi. Dla fanów Nintendo to jednak ten typ zmian, który budzi nostalgię i przypomina, że firma mimo coraz bardziej nowoczesnego sprzętu nadal bardzo chętnie odwołuje się do własnej historii. Nic dziwnego, jest bardzo piękna.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.